#j3fat
Jeśli chodzi o języki, to niemieckiego uczyłem się w podstawówce, ale niewiele z tej nauki wyniosłem. Stojąc w kolejce próbowałem skompletować wszystkie słówka. Pech chciał, że nie mogłem sobie przypomnieć jak jest "na wynos". W zasadzie nigdy nie znałem tego słowa. Całe szczęście za mną usłyszałem rozmowę jakichś Hiszpanów, więc jako osoba która przez całe liceum miała styczność z tym językiem, postanowiłem się ich zapytać o to feralne słówko.
Nie zdążyłem się odwrócić gdyż z przodu jedna dziewczyna krzyknęła po polsku do drugiej "No zamów mi dwie, bo ja nie umiem, ale z colą, nie z frytkami". Wybawienie przyszło dzięki wiedzy jej koleżanki, obytej z niemieckim. Okazało się potem, że ona też jest w Niemczech przejazdem (wracała z wakacji we Francji). Mało tego okazało się, że mieszkamy razem w tym samym mieście. Tak, jesteśmy już 9 miesięcy parą :) A zwrotu "zum mitnehmen" nie zapomnę nigdy.
#ncw9j
Raz byłem akurat na kiblu, gdy woda zaczęła się gotować. Spanikowałem od razu i siłą woli przerwałem potrzebę, portki wciągnąłem na tyłek i sprint do kuchni. Ale czajnik gwizdał już tak głośno, że uznałem że zaraz wszystko ch*j strzeli. I rzuciłem się za róg ściany, zwinąłem się w kłębek i leżałem chwilę, czekając na wybuch. W tej chwili do domu wrócił ojciec z roboty i jego pierwszym pytaniem było: "Co ty wyprawiasz?". Po czym pewnym krokiem ruszył do kuchni, wyłączył czajnik i zalał herbatę. Przez chwilę był moim bohaterem, a potem niemiłosiernie mnie wyśmiał. A wieczorem razem z matką, przesłuchali mnie i uświadomili...
Następnego dnia, tata kupił czajnik elektryczny, przez co mogłem już w spokoju i bez pośpiechu parzyć herbatę.
#MaAXp
Oczywiście z racji, że nie miała zapisanego swojego telefonu, sms przyszedł wyświetlając tylko numer. Gdy wróciła z odpowiedzi wzięła do ręki telefon i nagle szturchnęła mnie w rękę, pełna ekscytacji opowiedziała mi, że jakiś numer do niej napisał. Nie zauważyła, że to jej własny numer i odpisała z pytaniem "Kim jesteś?".
Myślałam że umrę ze śmiechu, gdy widziałam jak już lekko wkurzona pisze sama ze sobą, denerwując się że ten numer pisze do niej to samo, co ona do niego wysyła.
#BmvMg
Akurat wtedy miałem dzień wolny i postanowiłem wykosić trawnik kosą spalinową. Moja mama bardzo uwielbia kwiaty, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest chora na tym punkcie. Kosząc trawnik osłona na twarz lekko przysłaniała mi widoczność, bo była już brudna od uderzania skoszonej trawy i na moje nieszczęście wykosiłem mamie parę kwiatów. Naprawdę garstkę.
Zakończyłem swoją prace, doprowadziłem się do porządku i pojechałem do firmy kolegi. Usiedliśmy przy stole zapoznał mnie ze swoimi wspólnikami, kawka na stole wszyscy elegancko ubrani. Zaczynamy rozmawiać o starych czasach w szkole, lecz pózniej zmieniliśmy temat na bardziej poważny odnoszący się do różnych firm. Temat był ciekawy ponieważ sam mam pomysł na własną firmę dlatego chciałem wynieść z tej rozmowy jak najwięcej cennych porad. I w tym właśnie czasie dzwoni do mnie mama. Zawsze jak dzwoni to w ważnych sprawach, więc przeprosiłem kolegów i odebrałem. Chciałbym zaznaczyć, że kiedy ktoś dzwoni do mnie i mówi głośno, stojąc z boku można usłyszeć co rozmówca mówi.
Odbieram mówiąc słucham, a moja mama: "KUW*A PO CH*J ŻEŚ TAM POLAZŁ Z TĄ KOSIARKĄ". I na szczęście tyle zdążyła powiedzieć bo się rozłączyłem. Wyobraźcie sobie miny moich znajomych. Na szczęście byli na tyle wyluzowani, ze zaczęli się śmiać i potem kontynuowaliśmy rozmowę.
#GjaDk
Minąło sporo czasu, a wciąż jak się kłócimy to regularnie mi to przypomina. Na nic moje tłumaczenia, że tylko myślałem że inni ludzie mogli tak odpowiedzieć.
#4y6yG
#J98q3
Nie rozpinając nart zsunęłam spodnie, przykucnęłam i ledwo poczułam przyjemną ulgę, a ku mojemu przerażeniu narty zaczęły jechać. Zanim zdążyłam zareagować znalazłam się na stoku, świecąc tą swoją gołą dupą. Jedynym ratunkiem było jak najszybciej się przewrócić, co też zrobiłam. Jedna narta się wypięła i zsunęła się po stoku, druga się nie wypięła i utrudniała mi ruchy, nie potrafiłam się podnieść. Na szczęście dość szybko leżąc naciągnęłam te spodnie na tyłek, ale mimo to stałam się chyba wydarzeniem dnia na stoku.
To był mój ostatni występ na nartach, więcej nie dałam się namówić.
#fhS25
Gdy rodzice już wrócili i przebrali się w domowe ciuszki, tata za potrzebą udał się do toalety. Po chwili wychodząc razem z miarką w ręce powiedział donośnie, wymownym tonem "Ciekawe po co komuś była miarka w toalecie?". Momentalnie zaczerwieniłem się. Mama wiedząc od razu o co chodzi śmiała się przez kilka minut.
#HBU4r
Z tą pierwszą wadą udało nam się go opanować i przestał łamać kręgosłupy kotom sąsiadów. Z drugą nie do końca się udało. Naszych kur nie zabijał, ale gdy tylko zobaczył kurę sąsiadów, potrafił nawet przeskoczyć bramę.
Przechodząc do sytuacji właściwej. Kury sąsiada przedostały się za naszą stodołę i Mopsik tradycyjnie jedną dorwał. Mama akurat nie miała czasu jej zakopać, bo jechała po coś do miasta i już z autobusu zadzwoniła do mojego brata: "Jacek, zakopałeś tą ku*wę, żeby sąsiad się nie poznał?". I dopiero zauważyła, że się przejęzyczyła.
Nie wiem, jakie były miny ludzi, którzy akurat byli w autobusie, ale musiało to wyglądać epicko.