Kilka lat temu (miałem 14 lat), kiedy moi rodzice pojechali na jakiś ślub, a ja zostałem sam w domu, postanowiłem obejrzeć jakieś pornosy (dojrzewanie...). Widząc te wielkie przyrodzenia mężczyzn, szybkim wślizgiem gwizdnąłem miarkę z szuflady i pobiegłem do toalety w celu dokonania pomiaru. Po całej akcji wyczyściłem historię i ogarnąłem cały syf z domu.
Gdy rodzice już wrócili i przebrali się w domowe ciuszki, tata za potrzebą udał się do toalety. Po chwili wychodząc razem z miarką w ręce powiedział donośnie, wymownym tonem "Ciekawe po co komuś była miarka w toalecie?". Momentalnie zaczerwieniłem się. Mama wiedząc od razu o co chodzi śmiała się przez kilka minut.
Dodaj anonimowe wyznanie
Już była tu taka historia, tylko z perspektywy mamy :D hahahah
Może oboje tu opisują swoje historie? :)
nie, bo ta druga była chyba z linijką :D
U mnie w łazience też można znaleźć linijkę lub miarkę, bo są w pojemniku do szycia i jakoś nikt nie ma podejrzeń...
Ale one tam są zawsze, tak? A u niego nagle się tam znalazła ;)
Ja bym chyba umarła XD