#ncw9j
Raz byłem akurat na kiblu, gdy woda zaczęła się gotować. Spanikowałem od razu i siłą woli przerwałem potrzebę, portki wciągnąłem na tyłek i sprint do kuchni. Ale czajnik gwizdał już tak głośno, że uznałem że zaraz wszystko ch*j strzeli. I rzuciłem się za róg ściany, zwinąłem się w kłębek i leżałem chwilę, czekając na wybuch. W tej chwili do domu wrócił ojciec z roboty i jego pierwszym pytaniem było: "Co ty wyprawiasz?". Po czym pewnym krokiem ruszył do kuchni, wyłączył czajnik i zalał herbatę. Przez chwilę był moim bohaterem, a potem niemiłosiernie mnie wyśmiał. A wieczorem razem z matką, przesłuchali mnie i uświadomili...
Następnego dnia, tata kupił czajnik elektryczny, przez co mogłem już w spokoju i bez pośpiechu parzyć herbatę.
Nie tylko parzyć herbatę, ale również załatwiać przeróżne potrzeby :D
Boże, jacy tu są zajebiście powaleni ludzie, KOCHAM TO <3 haha
haha Dobre ! ;) wyobrażam sobie minę Twojego taty gdy Cię zobaczył ;p
Podobno stawianie klocka w warunkach stresujących wywołuje zaparcia :D
Niektórzy to dopiero mają schizy xD
Miałam dokładnie tak samo. Nadal nie mogę znieść dźwięku gwizdania takich czajników, dlatego mam elektryczny :)
nie nooo, uśmiałam się :) ludzie mają czasem zaskakujące pomysły :)
Czajnik to nie C4, nie wybuchnie...
„Jak czajnik z wodą będzie się gotował i go nikt nie wyłączy, to po chwili wszystko wybuchnie” ♥
:D