#HZ7VO

Czekałem na przystanku autobusowym. Byłu tam też trzy starsze panie, siedziały na ławeczce. Przyszedł jakiś facet. Miał dość długie włosy oraz duży brzuch. Stanął z boku i zaczął palić papierosa, a te panie zaczęły komentować: "Nie dość, że w ciąży to jeszcze papierosa pali...".

#ZEcEi

Dwa lata temu podczas obozu harcerskiego uszkodziłam sobie nogę w kostce. Po wizycie w szpitalu zmuszona byłam do chodzenia o kulach. Przyznam się, że nigdy wcześniej nie chodziłam o kulach i było to dla mnie wyjątkowo trudne zwłaszcza po nierównym terenie.

Jako że miałam problemy z chodzeniem z wizytą w toikach zwlekałam do ostatniej chwili. Pewnego dnia naszła mnie silna ochota udania się do toalety na coś grubszego. Kiedy już przykicałam do mocno oddalonych od obozu toików z przerażeniem odkryłam, iż w żadnym nie ma papieru. Jako, że w pobliżu nie było żadnej dobrej duszy, która by mi skoczyła po papier do magazynu, sama się tam udałam. Kiedy już znalazłam papier nastąpiła drobna konsternacja. Jak go przenieść do toików, kiedy ręce mam zajęte? Pierwsza myśl: W zębach! No to wgryzłam się w tą rolkę szarego papieru i kicam z powrotem do toików. Miałam tylko nadzieje, że nikogo nie spotkam po drodze. 

Niestety kiedy dotarłam pod toalety stało tam dwóch chłopaków z kursu WOPR. Gdy mnie zobaczyli przestali rozmawiać i w ciszy przyglądali mi się jak z lekkim obłędem w oczach i szarym papierem toaletowym w zębach kicam w stronę WC. W momencie kiedy już byłam na ich wysokości papier urwał się. Rolka potoczyła się pod nogi jednego z nich, a kawałek nadal zwisał mi z ust. Musiałam wyglądać wyjątkowo żałośnie, bo chłopak podniósł papier, spojrzał na mnie i bez słowa komentarza umieścił go w toalecie.

#FJAcG

W ostatnie walentynki chciałam zrobić mojemu facetowi niespodziankę i kupić jakąś seksowną bieliznę. Wybrałam się z przyjaciółką do galerii. Weszłyśmy do H&M. Spodobał mi się gorset, nie powiem był bardzo wyzywający. Poszłam przymierzyć. Moja przyjaciółka też przy okazji robiła małe zakupy, więc wzięła kilka rzeczy do przymierzenia. Ja weszłam do jednej przymierzalni, a ona do drugiej, zaraz na przeciw mojej. Zanim się rozebrałam i zdołałam ubrać gorset razem z pończochami, to trochę mi to zeszło. W międzyczasie myślałam w jaki to efektowny sposób zaskoczyć mojego faceta. Kiedy się już ubrałam chciałam zapytać przyjaciółkę czy dobrze wyglądam. Wyjrzałam za zasłony i nikogo nie było w pobliżu, więc bez zastanowienia postanowiłam przebiec do jej kabiny. 

Szybko wpadam do jej kabiny zasłaniam za sobą zasłonę, odwracam się i podekscytowana pytam "No i jak?". Wtedy doszło do mnie, że mojej koleżanki już tam nie było, a zamiast niej był chłopak w wieku około 16 lat (ja mam 20). Jego mina była bezcenna, ale zanim zdążył coś powiedzieć, przerażona wymamrotałam "Przepraszam pomyłka" i uciekłam. Na dodatek kiedy już się przebrałam i wyszłam z przymierzalni w celu jak najszybszego opuszczenia sklepu, ten chłopak stał przy kasie i jeszcze raz nasze spojrzenia się spotkały. On się uśmiechnął, a ja niemal że biegiem z burakiem na twarzy wyszłam ze sklepu.

#ejmVG

Jakiś miesiąc temu siedziałam sobie spokojnie z bratem w kuchni i popijaliśmy kawę. Wszystko fajnie, gadka o pierdołach jak to zazwyczaj bywa w rodzinie. W pewnym momencie brat stwierdził, że musi wyczyścić sobie uszy, bo niedługo wychodzi do pracy. Patyczki trzymamy w kuchni na małej szafce więc miałam dobre miejsce do obserwowania go. Brat ma taki głupi zwyczaj, że zamiast pomoczyć patyczki wodą, zawsze najpierw je oblizuje, a potem czyści uszy i tak też zrobił tym razem. 

Nagle rozlega się dziki krzyk, brat odskakuje jak oparzony, gęba wykrzywiona jakby wypił co najmniej szklankę wódki, a oczy czerwone ze złości. Ilość przekleństw jaka poleciała była niewyobrażalna. Co się okazało? Ktoś czyszcząc uszy wcześniej, przez pomyłkę (bądź celowo, nie wnikam w szczegóły) zostawił brudne patyczki w opakowaniu, a brat je polizał. Myślałam, że ze śmiechu padnę na podłogę i nie wstanę. Miałam radochę na cały dzień, a brat może w końcu oduczy się lizania patyczków.

#naZpH

Z grupką przyjaciół organizowaliśmy w domu Sylwestra. Było kilka osób, których nie znałam, a przyszli ze znajomymi. Na domówce spodobałam się jednemu chłopakowi, pech chciał, że był kompletnie nie w moim typie. Przez cały wieczór unikałam go, jak tylko mogłam. W sumie nie skutecznie, ciągle próbował mnie poderwać a ja miałam go szczerze dość. Niestety, mieszanka wina, szampana i wódki nie zaprzyjaźniły się z moim żołądkiem. Kiedy siedziałam na sofie zaczęło robić mi się niedobrze. W domu panował hałas, więc byłam zadowolona, że skutecznie zagłuszy on moje nieuchronnie zbliżające się wymioty. Wtedy przysiadł się do mnie mój adorator...

Jego kiepskie "teksty na podryw" nie były najlepsze w tym momencie. Nie skupiałam się nawet na tym co mówi, tylko na tym aby jak najszybciej znaleźć się w toalecie. Położył rękę na moim kolanie. Wstałam, a wtedy on pociągnął mnie tak, że znów usiadłam. Był silny i upierdliwy. Kiedy udało mi się wyrwać, ponownie złapał mnie i przyciągnął do siebie. Nie wytrzymałam.. Zwymiotowałam na sofę a macho nie spojrzał na mnie do końca nocy. Byłam wolna!

#9l4Ej

Byłam z chłopakiem na basenie. Byliśmy ze sobą od niedawna, więc bardziej traktowaliśmy się, jak przyjaciele niż wielcy zakochani. Basen był na dworze tzn. odkryty i szatnie były pomieszane damskie z męskimi. 

Gdy już opłukiwałam się z chloru pod prysznicem chłopak mówi do mnie: "Pokazać ci coś?", a ja odpowiadam od niechcenia "Tak, zawsze o tym marzyłam". Myślałam, że on żartuje. Gdy zaraz zobaczyłam go wchodzącego do mojej kabiny prysznicowej nago, zrobiłam się czerwona jak burak, tym bardziej że trzymał swojego członka na dłoni. Nie wiedząc jak zareagować, złapałam za niego i powiedziałam: "Wyjdź mi z tym!". Mina chłopa bezcenna.

#rG0NL

To zdarzyło się 4 lata temu. Mój obecny mąż zaprosił mnie na jeden z pierwszych obiadów u swoich rodziców. Chciałam jak najlepiej się zaprezentować, więc kupiłam śliczną, zachowawczą sukienkę. Gdy przygotowywałam się do wyjścia, w trakcie ubierania nowej sukienki, zadzwonił chłopak i powiedział, że niestety nie może po mnie przyjechać, bo musi pomóc w czymś sąsiadowi. W związku z tym obiad miał się przesunąć o godzinę. Powiedziałam, że nie ma problemu i przyjadę kolejką. Upięłam włosy, zrobiłam makijaż i po stwierdzeniu, że mam jeszcze jakąś godzinę, poszłam kupić nowe buty do nowej sukienki. Zajęło mi to 20 minut.

Mieszkałam w centrum Gdyni. Rozpoczynał się Open'er Festival, więc w okolicach PKP było mnóstwo ludzi. Zostało mi jakieś 40 minut do kolejki, dlatego z słuchawkami w uszach bardziej spacerowałam niż śpieszyłam się na SKM. Sporo osób się do mnie uśmiechało, więc pomyślałam, że naprawdę muszę dobrze wyglądać. Trochę się nawet zarumieniłam, gdy zobaczyłam, że jeden chłopak pokazuje mnie palcem swoim kolegom, którzy na mój widok również zaczęli się uśmiechać.

Gdy stałam w kolejce po bilet ktoś chwycił mnie za ramię. Była to nieco młodsza ode mnie dziewczyna. Pomyślałam, że pewnie chce zapytać mnie o jakiś peron, czy coś w tym stylu. Wyjęłam słuchawki z uszu a ona zapytała, czy nie zapiąć mi sukienki. Okazało się, że przez całe centrum spacerowałam z rozpiętym prawie do pośladków zamkiem.

#Hw30k

Pracuję na zmiany. W zimie jak chodzę na popołudniową zmianę to akurat robi się ciemno. Takiego właśnie jednego zimowego dnia wysiadłem z autobusu i skierowałem się do firmy. Przede mną wysiadła jakaś nawet ładna babeczka i szła w tym samym kierunku co ja. Zastanawiałem się dokąd ona idzie, bo to nieciekawa, taka raczej przemysłowa okolica. Szedłem szybkim krokiem, ale jak się do niej zbliżyłem to obejrzała się i sama przyspieszyła kroku. Powtórzyło się to ze dwa razy. Co chwilę się oglądała, więc zorientowałem się, że ona chyba myśli, że ją śledzę.

Skręciła w boczną uliczkę, prowadzącą m.in. do mojej firmy, więc skręciłem za nią. Na szczęście zbliżaliśmy się już do budynku gdzie pracuję, bo zacząłem się czuć niezręcznie. Ku mojemu zaskoczeniu ona weszła do środka. Co miałem zrobić, wszedłem za nią. Wtedy zaczęła wołać pomocy i że dziwny typ ją śledzi. Kolega podszedł do niej, popatrzył na mnie i powiedział śmiejąc się, że ja tutaj pracuję, ale że zgadza się z nią że dziwny ze mnie typ. Powiedziała tylko “Aha…” i wyszła z budynku nawet nie przepraszając.

#CIYut

Niedzielne popołudnie, mąż ogląda w sypialni telewizję, ja układam rzeczy w szafie, córka ogląda bajkę na laptopie. W pewnym momencie wstała, otworzyła moją szafkę nocną i wyjęła... wibrator. Musiała już wiedzieć, że on tam jest, bo sięgnęła prosto po niego, a był dobrze schowany. Po czym zaczęła biegać po pokoju, śpiewając do niego jak do mikrofonu. Za żadne skarby nie chciała go oddać. Za nic prośby i groźby, mąż ze śmiechu leżał na podłodze, a mi wcale do śmiechu nie było. W pewnym momencie do pokoju wszedł teściu ... jego mina - bezcenna. A ja najchętniej schowałabym się pod ziemię.
Dodaj anonimowe wyznanie