#ZEcEi
Jako że miałam problemy z chodzeniem z wizytą w toikach zwlekałam do ostatniej chwili. Pewnego dnia naszła mnie silna ochota udania się do toalety na coś grubszego. Kiedy już przykicałam do mocno oddalonych od obozu toików z przerażeniem odkryłam, iż w żadnym nie ma papieru. Jako, że w pobliżu nie było żadnej dobrej duszy, która by mi skoczyła po papier do magazynu, sama się tam udałam. Kiedy już znalazłam papier nastąpiła drobna konsternacja. Jak go przenieść do toików, kiedy ręce mam zajęte? Pierwsza myśl: W zębach! No to wgryzłam się w tą rolkę szarego papieru i kicam z powrotem do toików. Miałam tylko nadzieje, że nikogo nie spotkam po drodze.
Niestety kiedy dotarłam pod toalety stało tam dwóch chłopaków z kursu WOPR. Gdy mnie zobaczyli przestali rozmawiać i w ciszy przyglądali mi się jak z lekkim obłędem w oczach i szarym papierem toaletowym w zębach kicam w stronę WC. W momencie kiedy już byłam na ich wysokości papier urwał się. Rolka potoczyła się pod nogi jednego z nich, a kawałek nadal zwisał mi z ust. Musiałam wyglądać wyjątkowo żałośnie, bo chłopak podniósł papier, spojrzał na mnie i bez słowa komentarza umieścił go w toalecie.
#FJAcG
Szybko wpadam do jej kabiny zasłaniam za sobą zasłonę, odwracam się i podekscytowana pytam "No i jak?". Wtedy doszło do mnie, że mojej koleżanki już tam nie było, a zamiast niej był chłopak w wieku około 16 lat (ja mam 20). Jego mina była bezcenna, ale zanim zdążył coś powiedzieć, przerażona wymamrotałam "Przepraszam pomyłka" i uciekłam. Na dodatek kiedy już się przebrałam i wyszłam z przymierzalni w celu jak najszybszego opuszczenia sklepu, ten chłopak stał przy kasie i jeszcze raz nasze spojrzenia się spotkały. On się uśmiechnął, a ja niemal że biegiem z burakiem na twarzy wyszłam ze sklepu.
#ejmVG
Nagle rozlega się dziki krzyk, brat odskakuje jak oparzony, gęba wykrzywiona jakby wypił co najmniej szklankę wódki, a oczy czerwone ze złości. Ilość przekleństw jaka poleciała była niewyobrażalna. Co się okazało? Ktoś czyszcząc uszy wcześniej, przez pomyłkę (bądź celowo, nie wnikam w szczegóły) zostawił brudne patyczki w opakowaniu, a brat je polizał. Myślałam, że ze śmiechu padnę na podłogę i nie wstanę. Miałam radochę na cały dzień, a brat może w końcu oduczy się lizania patyczków.
#naZpH
Jego kiepskie "teksty na podryw" nie były najlepsze w tym momencie. Nie skupiałam się nawet na tym co mówi, tylko na tym aby jak najszybciej znaleźć się w toalecie. Położył rękę na moim kolanie. Wstałam, a wtedy on pociągnął mnie tak, że znów usiadłam. Był silny i upierdliwy. Kiedy udało mi się wyrwać, ponownie złapał mnie i przyciągnął do siebie. Nie wytrzymałam.. Zwymiotowałam na sofę a macho nie spojrzał na mnie do końca nocy. Byłam wolna!
#9l4Ej
Gdy już opłukiwałam się z chloru pod prysznicem chłopak mówi do mnie: "Pokazać ci coś?", a ja odpowiadam od niechcenia "Tak, zawsze o tym marzyłam". Myślałam, że on żartuje. Gdy zaraz zobaczyłam go wchodzącego do mojej kabiny prysznicowej nago, zrobiłam się czerwona jak burak, tym bardziej że trzymał swojego członka na dłoni. Nie wiedząc jak zareagować, złapałam za niego i powiedziałam: "Wyjdź mi z tym!". Mina chłopa bezcenna.
#rG0NL
Mieszkałam w centrum Gdyni. Rozpoczynał się Open'er Festival, więc w okolicach PKP było mnóstwo ludzi. Zostało mi jakieś 40 minut do kolejki, dlatego z słuchawkami w uszach bardziej spacerowałam niż śpieszyłam się na SKM. Sporo osób się do mnie uśmiechało, więc pomyślałam, że naprawdę muszę dobrze wyglądać. Trochę się nawet zarumieniłam, gdy zobaczyłam, że jeden chłopak pokazuje mnie palcem swoim kolegom, którzy na mój widok również zaczęli się uśmiechać.
Gdy stałam w kolejce po bilet ktoś chwycił mnie za ramię. Była to nieco młodsza ode mnie dziewczyna. Pomyślałam, że pewnie chce zapytać mnie o jakiś peron, czy coś w tym stylu. Wyjęłam słuchawki z uszu a ona zapytała, czy nie zapiąć mi sukienki. Okazało się, że przez całe centrum spacerowałam z rozpiętym prawie do pośladków zamkiem.
#Hw30k
Skręciła w boczną uliczkę, prowadzącą m.in. do mojej firmy, więc skręciłem za nią. Na szczęście zbliżaliśmy się już do budynku gdzie pracuję, bo zacząłem się czuć niezręcznie. Ku mojemu zaskoczeniu ona weszła do środka. Co miałem zrobić, wszedłem za nią. Wtedy zaczęła wołać pomocy i że dziwny typ ją śledzi. Kolega podszedł do niej, popatrzył na mnie i powiedział śmiejąc się, że ja tutaj pracuję, ale że zgadza się z nią że dziwny ze mnie typ. Powiedziała tylko “Aha…” i wyszła z budynku nawet nie przepraszając.