#ZEcEi
Jako że miałam problemy z chodzeniem z wizytą w toikach zwlekałam do ostatniej chwili. Pewnego dnia naszła mnie silna ochota udania się do toalety na coś grubszego. Kiedy już przykicałam do mocno oddalonych od obozu toików z przerażeniem odkryłam, iż w żadnym nie ma papieru. Jako, że w pobliżu nie było żadnej dobrej duszy, która by mi skoczyła po papier do magazynu, sama się tam udałam. Kiedy już znalazłam papier nastąpiła drobna konsternacja. Jak go przenieść do toików, kiedy ręce mam zajęte? Pierwsza myśl: W zębach! No to wgryzłam się w tą rolkę szarego papieru i kicam z powrotem do toików. Miałam tylko nadzieje, że nikogo nie spotkam po drodze.
Niestety kiedy dotarłam pod toalety stało tam dwóch chłopaków z kursu WOPR. Gdy mnie zobaczyli przestali rozmawiać i w ciszy przyglądali mi się jak z lekkim obłędem w oczach i szarym papierem toaletowym w zębach kicam w stronę WC. W momencie kiedy już byłam na ich wysokości papier urwał się. Rolka potoczyła się pod nogi jednego z nich, a kawałek nadal zwisał mi z ust. Musiałam wyglądać wyjątkowo żałośnie, bo chłopak podniósł papier, spojrzał na mnie i bez słowa komentarza umieścił go w toalecie.
Dżentelmen sie znalazl jeden z drugim :)
Co to są toiki? :D
Wydaje mi się, że chodzi o toi toi, czyli ładnie mówiąc- kibelki ;)