#K6SQ3

Jestem naturalnie okrutnie blada i odkąd pamiętam ubieram się na czarno. Sytuacja miała miejsce na imprezie urodzinowej mojej koleżanki, jak to bywa na takich imprezach, troszkę wypiłam i gdy zaczynało szumieć, postanowiłam iść się przewietrzyć. Była około 2 w nocy, padał deszcz, chwilę wcześniej tańczyłam bez butów, więc jak stałam tak wyszłam, boso, w czarnej kiecce.

Idę sobie chodnikiem, patrzę: cmentarz - czemu nie? Przejdę się. Podchodzę, szarpię za bramkę - zamknięta, więc stwierdziłam, że wracam. Odwracam się, a parę metrów ode mnie stoi facet, oczy jak talerze, gęba otwarta. Gdy zaczęłam iść w jego stronę, usłyszałam tylko "ja pie#$%^ę!".

W życiu nie widziałam, żeby ktoś tak szybko uciekał :D

#vPzu4

Bratnią duszę można znaleźć nawet na Anonimowych, a poniższa historia jest tego dowodem.

Nasza historia zaczęła się jakoś pod koniec lutego tego rok. W pewną sobotę stwierdziłem, że nie pójdę do pracy bo mi się zwyczajnie nie chce. Zamiast tego, usiadłem jak co wieczór przed komputerem i z nudów zacząłem czytać Anonimowe. Tak doszedłem do strony numer 9. W połowie strony było krótkie wyznanie, nie pamiętam dokładnie o czym, ale coś mnie tchnęło aby poczytać komentarze pod nim. Jakaś osoba napisała kilka słów i podała swój numer Gadu Gadu, a w jej ślad poszło kilkanaście innych robiąc to samo. Zaświtała mi w głowie myśl, czemu by nie zrobić tego samego, i tak mi się nudzi.

Na szybko założyłem konto na Anonimowych, ściągnąłem GG i też podałem w komentarzu numer, dodatkowo pisząc do kilku osób wiadomość z nadzieją na zabicie nudy i pogadanie przez chwilę. Odezwały się dwie osoby, a jedną z nich była ona. Zaczęliśmy pisać o kompletnych głupotach, rozmawiać na luźne tematy. Od słowa do słowa, okazało się, że mamy wiele wspólnego, więc rozmowy na GG zaczęły być naszą codziennością. Dobrze się rozumieliśmy. Po kilku tygodniach już poważniejszych rozmów pojawił się pomysł wymiany zdjęć. Ona trochę się obawiała, ja z resztą też, co było dość zrozumiałe, ale w końcu przełamaliśmy się. No i udało się, zaakceptowaliśmy siebie i postanowiliśmy stawiać powoli kolejne kroki, bo oboje poczuliśmy że znaleźliśmy bratnią duszę. Krótko po wymianie zdjęć, wymieniliśmy się numerami telefonu i zaczęliśmy coraz częściej dzwonić i pisać sms'y, co aktualnie jest naszą codziennością. Przed tym też bardzo się denerwowaliśmy, a zwłaszcza ja, bo jestem osobą dość zamkniętą w sobie i nieśmiałą. Ona pomaga mi to zmienić. Później ona wpadła na pomysł aby porozmawiać na Skype. Ja z lekkim oporem zgodziłem się.

Ostatnim krokiem na tym etapie było zorganizowanie spotkania. Okazało się, że nie mieszkamy aż tak daleko od siebie, więc spotkanie nie będzie problemem. Ten dzień będziemy pamiętać bardzo długo, dla mnie to był jeden z najlepszych dni w życiu. Na początku był ogromny stres, zarówno u niej jak i u mnie, ale po kilkunastu minutach wszystko zniknęło, czuliśmy się dość swobodnie ze sobą, bez problemu rozmawialiśmy i byliśmy blisko siebie. Może to zasługa tego, że wiele rzeczy omówiliśmy jeszcze przed spotkaniem, więc nie wyglądało to tak jakbyśmy się widzieli po raz pierwszy. Oboje z uśmiechami na twarzach wspominamy kino i to co się tam między nami wydarzyło. Tego dnia, oboje zrozumieliśmy, że chcemy aby wyszło nam z tego coś więcej, niż tylko zwykła znajomość. Zależy nam na sobie nawzajem i oboje chcemy stworzyć coś więcej.

Czy się uda? Czas pokaże, jesteśmy optymistami i staramy się dalej budować naszą relację, snuć plany na przyszłość, pomimo pewnych przeciwności.

#Eeez6

Zacznę od tego, że odkąd pamiętam jestem rudy. No może poza jednym zdjęciem, na którym moje włosy są koloru ciemno brązowego.

Obecnie mam 20 lat. Niestety, gdy miałem 5 lat w moim domu wybuchł pożar i wszystko spłonęło (zdjęcia, pamiątki), tak że nie mam pojęcia jak wyglądałem, gdy się urodziłem.
Moim pierwszym zdjęciem jest dopiero owa fotografia ze ślubu rodziców, na której właśnie moje włosy są ciemno brązowe.

Zawsze bardzo mnie to dziwiło i wiele razy pytałem rodziców jak to się stało, że z ciemno brązowych moje włosy nagle zmieniły się na rude.
Rodzice tłumaczyli, że przez lata kolor zmieniał się, że to w genach itd., aż do wczorajszego wieczoru, kiedy mój tata dość mocno wstawiony wyznał, że wraz z mamą przed ślubem stwierdzili, że ich zdjęcie musi być naprawdę piękne, a rudy chłopak do niego nie pasuje. Dlatego właśnie postanowili mnie ufarbować na tę okoliczność.

#GMzTT

W zeszłe wakacje byłam z rodziną nad morzem. Pokój dzieliłam z ciocią i młodszym kuzynem. Wiedziałam, że nadchodzą "te dni", więc chcąc się zabezpieczyć założyłam podpaskę.

Obudziłam się około 4 nad ranem, czując wielki dyskomfort. Byłam prawie pewna, że przeszło mi przez podpaskę i majtki, jednak było o wiele gorzej. Muszę dodać, że miałam łóżko przy samej ścianie, która była biała. Obróciłam się na drugi bok i ku mojemu zdziwieniu cała ściana była we krwi. Jeszcze nigdy tak prędko nie zerwałam się z łóżka. Zaczęłam ścierać plamy mokrą ściereczką i w chwili gdy to robiłam, usłyszałam głos mojego kuzyna:
- Co ty robisz? Jezu, zabiłaś kogoś?!
Wstyd jak diabli.

#zjQYU

Swoją opowieść zacznę od faktu, iż jadąc autokarem z mojego rodzimego miasta do miasta, w którym studiuję, zawsze siadam z brzegu, bo wtedy większa szansa, że mi się nikt nie dosiądzie. Ale tym razem widzę ją. Brunetka, ciemne oczy, ogólnie całkiem przyjemna z wyglądu i figury. No to w głowie rodzi się już plan, przesiadam się pod okno, może akurat się owa dziopa przysiądzie.

Pech chciał, panowie na pewno zrozumieją jak to jest, zrobił się namiocik. Chodzi mi o wzwód, taki niekontrolowany i nagły. Żeby jakoś zakryć do czasu aż minie, kładę ręce tak, żeby nic nie było widać. Podchodzi ta dziewczyna i pyta, czy może się dosiąść, na co ja oczywiście, że nie ma problemu bla bla. Jakaś gadka szmatka, że na polu zimno, że deszcze itp.

No i zaczyna się. Wzwód jak 150, a ta do mnie z ręką i "Julia jestem", a ja bez namysłu ściągam rękę ze spodni i podaję, mówiąc, "Marcin, miło mi". Ta się patrzy wiadomo gdzie, bo widać wszystko jasno i wyraźnie... Uśmiecha się i mówi "No widzę, że ci miło". Burak oczywiście spalony, ja zażenowany.

O dziwo rozmowa jakoś się toczyła przez całą podróż, ale jak tylko dojechaliśmy zgrałem głupa, że mi się spieszy i długa. Rezultat taki, że nie jesteśmy ani rok po ślubie, ani nie spodziewamy się dziecka.
Dzięki, stary.

#5UgGL

Znalazłam w internecie używaną markową kurteczkę dziecięcą na wiosnę, moja córka szybko wyrasta z ubrań, dlatego niektóre kupuję używane.
Pojechałam z moją sześcioletnią córką ją obejrzeć. Okazało się, że jest za mała.

Po wyjściu od sprzedającego moja córka powiedziała do mnie, wskazując jego dom, "Szkoda, że się tam nie urodziłam, tam był taki fajny telewizor".

Ryczałam pół nocy....

#DsBDT

Długo zastanawiałam się, czy założyć konto i dodać to wyznanie, ale powtórzenie się sytuacji dzisiaj tylko mnie w tym utwierdziło.

Mam niecałą 15 - czyli chodzę do II gimnazjum. Mieszkam na wsi, więc już 8 rok siedzę w tej samej szkole (podstawówka połączona z gimnazjum). Nauczyciele się raczej nie zmieniają, tak samo jak koledzy i koleżanki. Jednak w ubiegłym roku przyszedł nowy katecheta, który całkowicie zmienił mój pogląd na religię.

Na początku wydawał się fajny. Dość młody, z młodzieżowym podejściem... Ba! Nawet suchary nam opowiadał, ale wszystko z biegiem dni zaczęło się zmieniać.
Wystarczyło, że ktokolwiek miał jakieś "ale" do niego i od razu była rozróba. Krzyczał, że jesteśmy niewychowani, że to religia, a nie jakiś luźny przedmiot, że powinniśmy się zachowywać jak na katolików przystało... Doszło nawet do tego, że koleżanka się popłakała, a on jeszcze krzyczał głośniej, mówiąc, że "To nie sierociniec, żeby można było ryczeć!" - taka, ot, zwykła lekcja. Zaciskałam zęby i udawałam miłą, wychowaną dziewczynę - cóż więcej mogę zrobić? Przecież jestem tylko głupim szczeniakiem. Ale to co się stało tydzień temu całkowicie zwaliło mnie z nóg.

Zadał nam zadanie z jakiś "Kultów miłosierdzia". Powiedział, że należy je pokrótce opisać. Wypisałam je wszystkie, dodałam po jednym, dwóch zdaniach objaśniających i poszłam do oceny.

Kiedy kazał mi otworzyć zeszyt i gdy zobaczył "jak mało" w nim napisałam, wszystko zaczęło się od początku.
Wstał i ryknął na całą klasę, że chyba jesteśmy upośledzeni i że to idiotyzm w dobie komputerów nie znaleźć tak "ważnych" informacji. Później wyrwał mi zeszyt, coś baźgrnął i wstawił dwa.
Mruknęłam coś, że powiedział o krótkim streszczeniu - i to był mój błąd. Spojrzał na mnie jak na idiotkę i odpowiedział, że to co napisałam to największy kretynizm, jaki w życiu widział.
Miałam szczęście, bo mój numer to 2, a kolejne osoby idące do biurka z podobnymi wypracowaniami były coraz bardziej terroryzowane. W końcu rzucił jakimś zeszytem i znów się zaczęło pierniczenie o tym, jak to jesteśmy niedorozwinięci.

Dziś było podobnie - wmawiał nam, że jeśli kobieta została zgwałcona, to nie ma prawa do tego, by to dziecko usunąć. My musieliśmy słuchać i nikt nie mógł mieć innej opinii.

A co do tamtej lekcji... Zabawne. Gdy wychodziłam z klasy z łzami wściekłości w oczach, niechcący spojrzałam na temat tej katechezy wypisany na tablicy. A brzmiał on: "Miłosierdzie".

#MPI5M

Moja mama wyszła za policjanta. Wiadomo, czasem wypada odwiedzić swojego ciężko pracującego mężczyznę w pracy. I to się stało w pamiętny piątek trzynastego.

Mama przyszła po południu do jego biura. A wiadomo, w młodym wieku to ludzie siebie pociągają, więc zaczęło się robić tam gorąco. Ojciec zamknął drzwi. I cóż więcej opowiadać, zsunęli wszystko z biurka i zaczęli się kochać. Ale to nie koniec. Usłyszeli oni pukanie. Z przerażenia zapadła cisza. I zza drzwi dobiegły ich krzyki:

Ktoś: Co wy tam robicie?!
Tata: Prowadzimy dochodzenie!!

W taki sposób zostałam poczęta. A śmieszniejsze jest to, że urodziłam również w piątek trzynastego. Dla rodziców jednak to jest nie pechowy, lecz szczęśliwy dzień.

#OM316

Za dwa miesiące bal na zakończenie gimnazjum. Jak można się domyślać, każda dziewczyna chciałaby zostać zaproszona przez jakiegoś przystojniaka. Tak było też u mnie.

Wszystkie koleżanki miały już wymarzonych partnerów do tańca, a ja jak zawsze zostałam ostatnia.
Niedawno doszły mnie słuchy, że Marcin (jeden z tych szkolnych przystojniaków) nie ma jeszcze partnerki i planuje zaprosić właśnie mnie! Nie od razu w to uwierzyłam, ale kiedy zauważyłam, że chłopak zaczął się koło mnie kręcić, pomyślałam sobie, że może to jednak prawda.

Dzisiaj na przerwie nadszedł ten moment.
Stałam z przyjaciółmi koło klasy, gdy nagle podszedł Marcin i poprosił mnie na bok. Serce mi stanęło, bo wiedziałam co zrobi, ale nie dawałam po sobie nic poznać. Odeszliśmy kawałek, stanęliśmy naprzeciwko siebie i... wtedy Marcin spytał, CZY MOGŁABYM POŻYCZYĆ MU CYRKIEL.

Chyba nie muszę opisywać mojej miny.

#50sxv

Podczas przygotowań do bierzmowania, musiałam zdać poszczególne modlitwy oraz odpowiedzi na zadane pytania. Kiedy przyszedł dzień, który miał sprawdzić moją wiedzę, dostałam pytanie:
- Dlaczego Maryja, była dziewicą?
Odpowiedź moja była taka:
- Ponieważ, nie uprawiała seksu.

Po dziś dzień, koleżanka ciśnienie ze mnie bekę.
Dodaj anonimowe wyznanie