#KNmkc
Mój kochany tatuś powiedział mamie, która modliła się, żebym przeżył: "Nie poddamy się, będziemy walczyć żeby nasz syn był zdrowy". Byłem operowany przez najlepszego profesora, wówczas jeszcze docenta kardiochirurgii w Łodzi. Niestety przy dziecku było tylko łóżko dla jednego rodzica, a że do domu tata miał setki kilometrów przespał się... pod prysznicem, tylko po to by przy mnie trwać. Operacja zakończyła się pomyślnie, ale rodzice dowiedzieli się, że nigdy nie osiągnę takiej sprawności fizycznej jak zdrowy człowiek.
Dzisiaj mam 16 lat, uprawiam różne sporty, m.in. kolarstwo, potrafię przejechać grubo ponad sto kilometrów. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że mógłbym nie żyć. Gdyby nie te jedno dotknięcie stetoskopu i gdyby nie walka mojej mamy i mojego taty, być może nie pisałbym tego wyznania, a moi rodzice odwiedzaliby malutki nagrobek gdzieś na cmentarzu...
I ty jesteś przykładem ze warto walczyć
Waleczny od małego <3
Jego organizm tez musiał walczyć wiec to też jego zasługa 😊
AnonimowaGabi tez mam na imie Gabrysia😉
Przepraszam bardzo za moj komentarz😞
Co sie dzieje z ta strona? Nie mozna juz nic napisac?😭
Hmm.. a teraz się zastanówcie ile takich osób nie miało tego "dotknięcia stetoskopu" i ile takich lub z późniejszego życia historii nigdy nie przeczytamy lub nie usłyszymy :/
Jeśli cię to w czymś pocieszy, dużo noworodków i niemowląt, u których wada została wykryta, zostaje wyleczonych. Autor wyznania jest zdrowy, ja jestem zdrowa...
...moja siostra umarła mając trzy dni...
@Lewkonja wiem wiem, ale to też zależy od wady są te lekkie i mniej skomplikowane a są też te dużo gorsze :/ Moja siostra również ma wadę serca i bierze leki prawie 10 lat i pewnie będzie brała do końca życia. Na szczęście póki i co ma dobre rokowania na przyszłość ;)
@takbylo, przekaż jej pozdrowienia :)
@Lewkonja Jak tylko wrócę do domu :)
Ale po co myśleć "co by było gdyby..."?
Trzeba się cieszyć że jest jak jest, a nie zadręczać się tym co by mogło być ;)
Ty i twoi rodzice walczyliście i się udało! Trzeba się tylko cieszyć a nie zamartwiać ;)
Ja po urodzeniu miałam sepsę i również żyję dzięki jednej pani doktor.
Miałam identyczną sytuację
[...]że "on tak ma". Na szczęście, chyba sam Bóg podsunął jej rękę ze stetoskopem na moją klatkę piersiową.
No tak, nie zasługa lekarzy tylko Boga :/
Raczej to zasługa wykwalifikowanej lekarki, której wiedza i troska uratowała życie a nie "ręka Boska" bo pięlegniarka pomyślala, "ze on tak ma"..
Wykorzystaj dobrze to życie i dawaj innym przykład, że warto walczyć 💕💕
Chwyta za serce, dodatkowo sposób, w jakim zostało napisane wyznanie i szczęśliwe zakończenie... Takie wyznania lubię.
Profesor M? :)