#osrMS

W pokoju moich rodziców oprócz łóżka, na którym śpią, stoi również kanapa.

Pewnego razu, kiedy miałem ok. 6-7 lat, czułem się źle, więc mama zaproponowała żebym tam spał, a w razie "W" miałem ją zawołać.

Gdy tata wrócił z pracy, koło 11 w nocy, albo mnie nie zauważył (bo spałem zwinięty w burito, żeby żaden potwór mnie nie zjadł), albo zauważył i uznał, że śpię, więc postanowił sobie ulżyć po robocie i odpalił w telewizji porno i zaczął... hmm... "hartować miecza" , "chlastać cygana", "głaskać Salami", "blaszczyć pytonga", nazwijcie to jak chcecie (chociaż wtedy nie miałem pojęcia co tak naprawdę robił pod kołdrą).

Niestety nie przewidział tego, że jego jedyny syn widział wszystko (WSZYSTKO) i nie omieszka tego powiedzieć rano mamie.

Krótko mówiąc, to on potem spał na tej kanapie, a ja przez długi czas nie miałem odwagi spojrzeć mu w oczy.

#uOCYC

Jestem rezolutną 20-latką. Jestem w pełni zdrowa psychicznie i fizycznie. Mam chłopaka od 2 lat, szczęśliwą rodzinę, mamę, tatę, rodzeństwo...

... I śpię z mamą. W moim własnym pokoju. Tata śpi w swoim. Tak było od zawsze, sama nie wiem czemu. Nikt o tym nie wie, no oprócz oczywiście domowników :D

#7RQY9

Moja mama nie toleruje takich rzeczy jak jakieś specjalne kremy do twarzy, pudry, podkłady, szminki, lakiery do paznokci czy nawet pomadki. Po prostu jej zdaniem to niepotrzebne. Próbowałam z nią o tym rozmawiać, ale zawsze kończyło się awanturą.

Mam 16 lat, moim pilniczkiem do paznokci jest papier ścierny z warsztatu ojca.

#vHRuQ

Wydarzenie miało miejsce, jak miałam ok. 12 lat. Mój kuzyn (Tomek dajmy na to) miał wówczas wesele. Mój drugi kuzyn (załóżmy Wojtek) "polewał" gościom. Jako że humor dopisywał wszystkim, postanowił nalać do kieliszka również mi.
W mojej chorej głowie zrodził się pomysł - wleję wódkę do szklanki, doleję soku i spróbuję.
No i tak zrobiłam. Czułam się winna, gryzło mnie sumienie. Wypiłam z 20 szklanek soku, żeby nie było czuć alkoholu, po czym usiadłam z powrotem koło rodziców. Mama na mnie patrzy (nic nie podejrzewając, ot, po prostu patrzy).
Na co ja...
- Co?! Jaki alkohol?

#Ib3LM

Miałam 10 lat. Siedzieliśmy z kolegą na drzewie, bawiliśmy się. Nagle kolega chciał mnie pocałować... Ponieważ nigdy wcześniej się nie całowałam, byłam przerażona. Z tego przejęcia i obaw przed pierwszym pocałunkiem zepchnęłam go z drzewa...
Dodam tylko, że koledze nic się nie stało, no może tylko jego ego lekko ucierpiało :)

#OjBY3

Lato 2015, jestem z moją koleżanką na wycieczce w Paryżu. Przechodząc obok słynnej wieży kleknąłem, bo zobaczyłem 2 euro. Moja szanowna przyjaciółka zaczęła piszczeć i skakać. Rzuciła mi się na szyję, wykrzykując, że cały czas miała nadzieję, że wykonam ten pierwszy krok, bo ona od dawna się we mnie podkochuje, a bała się, że nie czuję tego samego. Oświadczyny to bardzo duży krok, ale jest na to gotowa.

Nie dała mi dojść do słowa dopóki nie zauważyła braku pierścionka. Właśnie wtedy powiedziałem jej, że jestem gejem i mój facet raczej nie byłby zadowolony gdybym się jej oświadczył.

Stwierdziła, że to najgorsze oświadczyny w jej życiu (you don't say?) i kazała mi się wymeldować z hotelu.

Ups.

#tt7SG

Miałam mieć kartkówkę z geografii więc postanowiłam zrobić sobie ściągę. Może to nic takiego ale mój nauczyciel nie przepadał za ściąganiem i każdy bał się sięgać po jakiekolwiek pomoce. Jednak ja postanowiłam zaryzykować.

Nadszedł dzień kartkówki, siadam do ławki z nadzieją, że uda mi się użyć mojej pomocy starannie ukrytej w rękawie i dostać pozytywną ocenę. Nagle pan wstaje i ostrym tonem mówi do mnie : w tej chwili wyjmij ściągę! Ja przestraszona wyjmuje ją i ze zdziwieniem pytam się skąd pan wiedział jak nawet nie zaczęłam ściągać?

Nagle pan wręcz dusi się ze śmiechu, ja patrzę na niego zdezorientowana.
Okazało się, że pan nie wiedział o mojej ściądze i powiedział to dla żartu.
Nigdy nie zapomnę widoku klasy słaniającej się ze śmiechu i mnie czerwonej jak burak. Od tamtej pory jestem uprzedzona do wszelkich pomocy dydaktycznych.

PS: i tak dostałam wtedy 5 nie wiem jakim cudem.

#ehx4F

Od zawsze chciałam iść do policji. To był mój wymarzony zawód.
Lubiłam, wręcz uwielbiałam filmy ukazujące pracę policji.

Byłam w pierwszej klasie gimnazjum, na języku polskim nauczycielka wypytywała nas o nasze plany na przyszłość.
Powiedziałam, że chciałabym pójść do szkoły o profilu policyjnym.
Cała klasa zaczęła się ze mnie śmiać.
Jeden z kolegów powiedział, że z tym tłuszczem to nie mam czego szukać w tym zawodzie.

Faktycznie ważyłam około 70 kilo, ale to nie był powód, żeby niszczyć moje marzenia.
Chciałam mu wtedy wygarnąć co o nim myślę, ale się powstrzymałam. Stwierdziłam, iż kiedyś sama się na nim zemszczę.
Wzięłam się za siebie. Schudłam 17 kilogramów. Zaczęłam chodzić na siłownię i wyrabiać mięśnie, gdyż praca w policji to ciężki zawód.
Skończyłam mundurówkę z czerwonym paskiem.
Teraz jestem policjantką. I całkiem dobrze mi idzie.

Tak że taka puenta na koniec: nie warto się poddawać tylko dlatego, że ktoś zadrwi sobie z twoich marzeń.

#wnx0a

Miałam 10 lat, gdy zmarł mój dziadek. Nigdy nie mieliśmy jakiś zażyłych stosunków, odwiedzałam go raz do roku na urodziny i tyle. W dzień pogrzebu cała rodzina była w kaplicy, trumna otwarta, każdy ubolewa nad stratą, ja bez emocji obserwuje zgromadzonych, przyglądam się dziadkowi i mój wzrok zrobił mi psikusa.

Miałam wrażenie, że dziadka ręka się ruszyła, w jednym momencie zaczęłam płakać, usiadłam na podłogę i płakałam. Mój tata zabrał mnie na zewnątrz bym się uspokoiła. Już nie wróciłam do kaplicy. Potem na stypie ludzie nie mogli się nadziwić jak bardzo przeżyłam tą śmierć i jak bardzo kochałam dziadka.

Nic nie mówiłam, przecież nie mogłam powiedzieć całej rodzinie, że dzień szybciej oglądałam ze starszym bratem film o zombie, i spanikowałam, bo byłam pewna, że dziadek zaraz wstanie z trumny i pozabija wszystkich obecnych.

#5qKtP

Jestem dość nieśmiałą osobą i właśnie dlatego, pomimo że mam 18 lat, jeszcze nigdy nie miałam chłopaka (gdzie większość moich rówieśników jest już przynajmniej po jednym związku). Niedawno jednak pomyślałam, że wszystko może się zmienić.

Poznałam chłopaka: przystojny, miły, cierpliwy. Początkowo zaczęliśmy spotykać się w gronie naszych wspólnych znajomych, później dużo ze sobą pisaliśmy i w końcu nadszedł czas na spotkania sam na sam. To kino, to spacer, jakieś koncerty.

Pomału się w nim zakochiwałam, on zresztą we mnie też. Słodkie słówka, czułe gesty. Trwało to przez cztery miesiące, jednak nie byliśmy parą. Ciągle jednak wierzyłam, że lada dzień chłopak poprosi mnie o chodzenie.

Dzisiaj miałam rodzinną uroczystość, a mianowicie urodziny babci, na które między innymi przyszła moja siostra cioteczna ze swoim chłopakiem.

Tak, dobrze myślicie. Mój niedoszły chłopak, który tak długo mnie czarował, od prawie dwóch lat jest z moją siostrą. A wiecie, co jest najlepsze? Że na urodzinach zarywał zarówno do niej, jak i do mnie.

Trzeba mieć tupet :)
Dodaj anonimowe wyznanie