#OHeZs
Pewnego dnia doszła do mnie wiadomość, że rozstała się że swoim chłopakiem, więc postanowiłem do niej napisać, przeprosić, wyjaśnić. Pogodziliśmy się, wszystko wróciło do normy. Zaczęliśmy wychodzić na częste spacery, dobrze się dogadywaliśmy. Uczucie sprzed 4 lat powróciło. Pomyślałem, może teraz się uda. Nie zdążyłem jednak nawet poruszyć tego tematu, gdy ona znalazła kolejnego chłopaka. Znów poczułem ten ból, odrzucenie. Tym razem jednak zakochałem się po uszy i tak tkwiłem w nieszczęśliwej miłości. Kontakt z nią urwał mi się na jakieś dwa miesiące, bo była zbyt zajęta swoim chłopakiem. Potem nagle jej się o mnie przypomniało, bo chłopak zaczął robić głupoty. Jeszcze częściej wychodziliśmy na spacery, pogadać (ja w sumie byłem tylko słuchaczem, bo ona chciała się wygadać). Zawsze mogła na mnie liczyć. Była w toksycznym związku, namawiałem ja do zerwania (o ja niedobry). Zerwała z nim, znów zapaliła mi się lampeczka, może tym razem.
3 miesiące później, jadąc gdzieś ze mną autem, tym razem ona poruszyła temat nas. Zapytała mnie co myślę o naszej znajomości. Powiedziałem zgodnie z prawdą, że ja dalej ją kocham. Gdy dojechaliśmy do celu, wysiadła z auta i zrobiła coś na co czekałem przez 5 lat - pocałowała mnie. Od tamtego pamiętnego dnia minęły dwa lata i dalej jesteśmy szczęśliwa parą, planującą wspólne życie.
Warto być wytrwałym :)
Czasem tak jest, że to, co najbliżej, jest dla naszych oczu niewidoczne. Super, że czekanie się opłaciło, a Twoje marzenia spełniły :)
Moim zdaniem to jest coś na zasadzie "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma". Zastanów się, czy ona z Tobą jest z milości, czy z ostateczności..? Mimo wszystko NAJLEPSZEGO ŻYCZE !!
Według mnie w sytuacjach, gdy ona utrzymywała z Tobą tylko wtedy kontakt, kiedy rozstawała się z chłopakami to byłeś dla niej tylko "wyjściem awaryjnym" i "formą pocieszenia". Ale bardzo fajnie, że jednak Wam się ułożyło, szczęścia. :)
pokłony dla mistrza, jednego z niewielu, któremu udało się wyjść z tego słynnego friendzona :D
Friendzone to bagno.. Nie polecam.
wiem, żyję w takim... tylko że dla mnie nie ma nadziei ;)
Ona wieku 16 lat, ty 18 i planujecie wspólnie razem życie, spoko :D
Teraz ona ma 18, a on 20 :) no ale fakt, dość wcześnie planują wspólne życie
Początek trochę ją z Foresta Gump'a
Byłeś ostatnią deską ratunku :P
Czyli mam jeszcze nadzieje? ^^
Chyba szansę? :p
Szansa szansą, nadzieja to coś innego. Jeśli kiedyś będziesz w podobnej sytuacji to zrozumiesz co mam na myśli :)
Klarze chodziło chyba o to,że nadzieja jest emocja, więc Ty sama powinnaś wiedzieć,czy ja masz :p
Udało ci się wyjść z friendzona ? Gratuluje! Możesz spokojnie wpisać to sobie w CV lub robić z tego szkolenia w tajnych służbach.
Może i dla mnie jest nadzieja. Do zobaczenia za 4 lata ;')