#qAFPV

To wyznanie będzie dotyczyć tematu uznawanego za dozwolony tylko dla pełnoletnich, dla niektórych może być niesmaczne. Takie ostrzeżenie.

Z moim chłopakiem tworzymy dosyć długi związek, jednak do łóżka poszliśmy dopiero kilka tygodni temu. Ufam mu, ale jako dziewica wielu rzeczy się obawiałam, wstydziłam. Nikt wcześniej ze mną o tym nie rozmawiał, więc nie było mi łatwo. Partner okazał się być ideałem także w tej sferze. Był delikatny, wyrozumiały, bardzo mi pomógł. Jednak przy stosunkach odczuwałam duży ból i dyskomfort, byłam ciągle spięta. Powoli "uczyliśmy się siebie", z każdym razem coraz lepiej. Chłopak jednak ciągle zwracał uwagę tylko na mnie, po wcześniejszych doświadczeniach bał się, że może mi coś zrobić.

Chciałam odwdzięczyć się mu za wszystko i... postanowiłam zrobić mu loda! Jemu będzie dobrze, mnie nie będzie bolało, wprowadzimy coś nowego. Poczytałam trochę internetowych porad, obejrzałam techniki aktorek porno i postanowiłam działać.
Chłopak w łóżku, ja przykryta kocem (jakoś się wstydziłam), zaczynam swoje. On zadowolony, głaszcze mnie na ślepo po włosach, ja próbuję każdego widzianego sposobu. W końcu daje mi znak, że zaraz koniec i mogę zabrać głowę. Jednak w przypływie odwagi powiedziałam, że chcę spróbować magicznego płynu. Poczułam w ustach coś okropnego, obrzydliwego, odrażającego i nie wiem co jeszcze. Chłopak kończąc złapał za chusteczki, wyciągnął kilka i mi je podał. A mądra ja zamiast to wypluć normalnie to... uciekłam.

Trzymałam to ciągle w buzi, pobiegłam do łazienki i dopiero tam pozbyłam się cieczy. Zaczęłam kaszleć jak wariatka, krztusić się, mało brakowało, a porzygałabym się przez spermę własnego faceta. Wtedy zdałam sobie sprawę, że raczej coś mi nie wyszło, było mi głupio. Mało brakowało, a w anonimowym stylu zapadłabym się pod ziemię. Chłopak zaraz przyszedł do łazienki, pośmiał się ze mnie, a przed powrotem do sypialni musiałam umyć włosy, bo je oplułam.
Teraz nasze życie intymne jest już na lepszym poziomie, a smak spermy nie jest dla mnie taki zły.

Chyba nie muszę dodawać, że chłopak wypomina mi to przy każdej możliwej okazji?

#zb66I

Ostatnio byłam w sklepie budowlanym.

Kiedy szłam pomiędzy alejkami, zauważyłam rozlaną puszkę farby. Przede mną szedł jakiś facet i jakoś tak odruchowo krzyknęłam głośno "Uważaj!", żeby go ostrzec, bo szedł zapatrzony na regał i wydawało mi się, że owej farby nie widzi. Gościu zdezorientowany moim krzykiem, odwrócił się i zamiast ominąć kałuże pięknej, żółtej farby, wszedł centralnie w nią i się poślizgnął, łapiąc się przy tym za regał w nieudanej próbie ratunku - przy czym spadły kolejne puchy mazi, robiąc niezły huk. Ja, przestraszona całą sytuacją, podbiegłam i chciałam chłopu pomóc wstać, ale zamiast tego również się poślizgnęłam i wylądowałam na nim. A więc pracownik, który przyszedł sprawdzić co się stało, zastał nas w dziwnej pozycji, leżących w farbie.

Pozbierałam się, spojrzałam na to jak wyglądam, na bałagan w alejce jaki narobiłam i na ludzi, którzy zdążyli się zebrać w liczbie kilkunastu i wybuchłam histerycznym śmiechem. Dałam radę tylko wydusić z siebie, że przepraszam i że nic mi nie jest i ze śmiechem, wyobrażając sobie jak to wyglądało wyszłam ze sklepu.

Tylko ciuchów mi szkoda i biednego pana, na którym wylądowałam :)

#M6PRz

To było jakiś rok temu. Normalny weekend, jadę do przyjaciółki, żeby miło spędzić czas, ogólnie najzwyklejsze spotkanie z dobrą przyjaciółką. Wieczór mija nam miło, śmiejemy się w najlepsze i czas nam przelatuje bardzo szybko. Jako że nam szybko mija, zaczynamy robić się głodne, więc postanawiamy udać się do kuchni po jedzenie.

W kuchni siedzą jej i moi rodzice, rozmawiają sobie standardowo o różnych rzeczach, a jako że nie jesteśmy aż tak bardzo głodne, postanawiamy dołączyć się do rozmowy. W pewnym momencie czuję dziwne "zimno" na twarzy, z braku lepszego określenia, a poza tym wszystko normalnie. Potem czuję, jakby ktoś zaczął mi walić o głowę jak o bęben, i łapię się oparcia mamy mojej przyjaciółki. Zaczyna robić mi się słabo, aż w końcu film mi się urywa.

Budzę się na sofie z nogami do góry, a gdy moja matka się zorientowała, że się obudziłam, zaczęła mi wciskać czekoladę i coca-colę. Ja cała zmieszana, zjadam czekoladę i popijam colą. Po jakimś czasie moja matka nadal wlewa we mnie colę i faszeruje czekoladą, przyjaciółka siedzi na sofie i próbuje ogarnąć co się stało. A mój ojciec?

Mój ojciec rozmawia z ojcem mojej przyjaciółki w najlepsze o polityce, nie zauważając, że właśnie straciłam przytomność. W pewnym momencie odwraca się w naszą stronę i pyta:
- A tej co? Też już ma tego dosyć?

#gn2C1

Zostałem zaproszony na domówkę u kolegi, jako że jego rodzice mieli wracać za 2 dni, to czuliśmy się wolni aby trochę wypić i kulturalnie rano sobie na kacu wstać ;d Ale niestety tak dobrze nie ma, o 7 rano kolegę budzi telefon od rodziców, dzwonią, że wrócą wcześniej (nie do końca wiem dlaczego, podobno odwołali jakąś wycieczkę w ostatniej chwili czy coś).

Kolega na kacu odżył w sekundy, w kompletnej panice wyrzucił narąbanych gości z domu i posprzątał. Rodzice przychodzą o 10 i jedzą sobie śniadanie, nie zdając sobie sprawy, że jeszcze kilka godzin temu spało tu 15 narąbanych typów. Koledze pewnie uszłoby to na sucho i nikt by się nie dowiedział o domówce, gdybym wtedy nie obudził się ja...

Ich spokojne śniadanko przerwało pukanie w szybę od drzwi balkonowych. Wchodzą do pokoju i widzą mnie z butelką piwa w ręce, próbującego wydostać się z tego cholernego balkonu.
Rodzice w szoku, kolega ma przypał, a mnie to w sumie tylko kazali już sobie iść ;d
No to idę, przez całe mieszkanie, kompletnie skacowany i średnio zdający sobie sprawę z tego co się właśnie stało, pamiętam tylko miny rodziców kumpla wiodące wzrokiem za mną gdy wychodziłem.

Tak, narąbałem się razem z wszystkimi.
Tak, postanowiłem być kulturalny i zamiast spać na innych, grzecznie wziąłem ze sobą kocyk, poduszkę, piwko i wyszedłem kimnąć się na balkonie (lato było, więc w nocy nie pizgało.)

Stronę od środka mieszkania znam tylko z opowieści, bo w sumie od 3 w nocy odpadłem z zabawy. Z kolegą się nadal zadaję, a jego rodzice się ze mnie śmieją i mi to wypominają za każdym razem, jak u niego jestem.

#qJO1X

Historia dokładnie tak stara jak ja. Urodziłam się jako bardzo spokojna dziewczynka, zaraz po porodzie wykrzyczałam swoje, potem praktycznie nigdy nie płakałam. Nie dostałam jednak 10 punktów, a tylko 9 - byłam przenoszona i troszkę przyduszona, miałam jakieś problemy z mięśniami. Po kilku badaniach moja mama dostała diagnozę - nie będę chodzić, nie będę siedzieć, nie będę mówić. Nie będę żyć - będę egzystować jako warzywo. Matula się jednak nie poddała - już od pierwszych miesięcy woziła mnie na rehabilitację. Było ciężko, moja spokojna natura troszkę wtedy ucierpiała.

Jak wygląda teraz moje życie? Po osiemnastu latach? Nie, nie jestem "warzywem", jak to ujęła moja lekarka. Biegam, skaczę, tańczę i jest mnie wszędzie pełno. Spędziłam swoje lata w klasie o profilu sportowym, wciąż czynnie trenuję. W ogóle nie choruję. Jestem przykładem wzorowego pacjenta, czyli takiego, który po prostu nie musi pojawiać się u lekarza.

A pani doktor? Taką diagnozę podała w tamtym czasie wielu matkom. Nie chciała, żeby inni się cieszyli, bo jej córka urodziła się niepełnosprawna. Jest mi bardzo przykro z tego powodu, ale nawet sobie nie wyobrażam, co przeżyli wszyscy rodzice, którzy dowiedzieli się, że może nigdy nie zobaczą pierwszego kroczku ich malucha, albo nigdy nie usłyszą z jego ust pierwszego słówka. Tak nie powinno być. Ale najważniejsze, że wszystko skończyło się dobrze! Happy end musi być!

#xwIp3

Kilka miesięcy temu udało mi się zdać egzamin na prawo jazdy. Jestem najstarszym dzieckiem moich rodziców, więc ich duma i radość były dosyć mocno okazywane, dość szybko pozwolili mi jeździć samej ich samochodami. Nie obyło się jednak bez ojcowskich docinek, bo wiadomo - to tata zawsze najbardziej heheszkuje.

Wczoraj tata wpadł do domu podenerwowany. Pojechał ubezpieczyć samochód i ktoś przy wyjeździe z parkingu wjechał w jego najukochańsze, dopieszczone "dziecko". Przednia lampa rozbita, przód porysowany.

Dzień wcześniej przy wyjeździe spod domu (ten samochód jest dość duży, a u nas jest walka o miejsca parkingowe), kiedy próbowałam jakoś wyjechać zza multipli sąsiada, powstała jedna mała ryska. I kiedy już myślałam, jak powiedzieć tacie o niej, okazało się, że wtopiła się w tłum.
Dawno nie czułam takiej ulgi.

#AP40w

Z siostrą chodziłyśmy zawsze do jednej klasy, historia sięga czasów podstawówki. Jesteśmy niezwykle zgodnym rodzeństwem, praktycznie nigdy się nie kłócimy, wszystko dzielimy na pół, mamy podobne charaktery, jednak niektórymi talentami się uzupełniamy, niestety nie mamy ich po równo. Tak więc ja zawsze lepiej radziłam sobie ze ścisłymi przedmiotami, matma, chemia nie stanowiły dla mnie problemu, jednak moją zmorą był angielski, polski. U siostry dokładnie odwrotnie. Czasami nawet żartowałyśmy, że gdybyśmy były jedną osobą byłybyśmy idealne, ale nie miałybyśmy siebie. Z dwojga złego Bóg wybrał lepszą opcje.

4 klasa podstawówki, ja ze sprawdzianu 5, siostra 2 lub 3, trzeba poprawiać. Ale jak, skoro nic nie łapię. Plan był prosty jak budowa cepa, na poprawę idziemy obie, siostra poprawiać, a ja, bo chcę się sprawdzić. Ja piszę swoją "poprawę" ołówkiem, siostra normalnie, 15 minut przed końcem wymieniamy kartki, siostra poprawia moje zapiski na długopis, ja biorę jej kartkę ze sobą, bo przecież nie chcę dokładać pani pracy z poprawianiem, wyższej oceny mi nie wpisze niż już mam. Działało bite 3 lata i nigdy nie zostałyśmy złapane. W końcu kto podejrzewałby wzorowe uczennice o taki numer. Sprawdza się powiedzenie, że jeżeli coś jest głupie, a działa, to nie jest głupie.

#uEK02

Mieszkam z babcią. Pewnego dnia ja i mój chłopak wpadliśmy na pomysł, aby się trochę "zabawić" i spróbować czegoś "nowego". Chodziło nam konkretnie o przebieranki, kajdanki itp., aby urozmaicić nasze życie erotyczne i zobaczyć jak to jest.

Jakiś czas później, w nocy, kiedy byliśmy u mnie i moja babcia już spała, zaczęliśmy działać.

Mój chłopak przykuł mnie kajdankami do łóżka, usta związał chustą. W międzyczasie poszedł do toalety, aby się przebrać. Jego przebranie składało się z czarnych spodenek, "bicza" i czarnej maski. Kiedy tak się przebierał, babcia się przebudziła! Dodam, że toaleta znajduje się naprzeciwko mojego pokoju, gdzie drzwi były otwarte na oścież, aby mój luby mógł zacząć swój "występ".
Babcia podążała za potrzebą... Zauważyła, że drzwi od mojego pokoju były otwarte. Z ciekawości zajrzała. Zobaczyła mnie przykutą kajdankami, zakneblowaną... Jest to człowiek starszej daty, więc bałam się, że z powodu szoku może się jej coś stać! Nie mogłam jednak nic powiedzieć przez te zakneblowane usta! Nagle mój chłopak niczym Zorro wyskoczył z toalety z tekstem: "złoję ci dziś dupsko, maleńka!". Babcia w jeszcze większym szoku zaczęła krzyczeć: "Matko Boska! Złodziej! Złodziej!". Po czym pobiegła do pokoju, zamknęła się na klucz i zadzwoniła pod 112...

Nie muszę chyba opisywać tego, jak panowie policjanci o mało nie posikali się ze śmiechu...

#t5kas

Byłam ostatnio na weselu mojej przyjaciółki. Znamy się od dzieciństwa i od kiedy pamiętam, nie ma ona dobrych kontaktów z ojcem. Znęcał się nad nią i matką, a kiedy od niego odeszły trochę się uspokoił, ale mimo to, nie chciała go zaprosić na swój ślub.
Mieszka w innym mieście, więc nie spodziewała się, że ojczulek może się dowiedzieć.

Środek nocy, wszyscy świetnie się bawią, wódka leje się litrami, jak to zwykle bywa. Aż tu nagle wpada pijany tatuś, furia w oczach. Wziął pustą flaszkę i rozbił na głowie pana młodego. Odszukał córkę, darł się na nią (nie będę tu opisywać jego słów, mało istotne), uderzył ją pięścią w twarz i zaczął ciągnąć za włosy. Musiało go odciągać paru facetów, wyrzucili go na dwór i wezwali policję.

W efekcie dzień, który miał być dla mojej przyjaciółki najpiękniejszym w życiu, skończył się w szpitalu. Mąż miał rozciętą głowę, a ona straciła dwa zęby.
Dodaj anonimowe wyznanie