#a8Cwv

Sytuacja miała miejsce jakieś sześć lat temu, kiedy przeniosłam się z mojego wygwizdowa do Warszawy, do liceum.
Wyobrażałam sobie stolicę jako miejsce, gdzie ludzie są kulturalni, inteligentni, światowi i w ogóle och i ach. Niestety, codziennie tylko utrzymuję się w przekonaniu, że ludzie, choć nie wszyscy, to świnie i często zachowują się gorzej od zwierząt.

Mój ówczesny przyjaciel miał poważną kontuzję nogi. Wcześniej jeszcze miał wypadek i poza stabilizatorem na kolanie i kulami w rękach, nosił również pancerz utrzymujący jego chory kręgosłup. Coś jak żółwik na snowboard.

Z tym kolegą wracałam z Centrum na Kabaty, co jest dość istotne, bo taka podróż trwa ponad 30 minut - fajnie sobie wtedy usiąść. Niestety wolne miejsce było tylko jedno. Kolega przeprosił, że nie zaoferuje miejsca mi, ale sam ledwo stoi na nogach. Zrozumiałam - człowiek chodzi o kulach i mam mu jeszcze miejsce w komunikacji miejskiej zabierać? Dodatkowo z racji, że był on wtedy w klasie plastycznej, miał tą charakterystyczną tubę oraz teczkę na rysunki. Tym bardziej wolałam, żeby on sobie usiadł.

Na następnej stacji wsiada pani. Pani w stylu babcia, w stylu wredny, acz niepozorny moher z laseczką. Pani babcia rozgląda się po metrze i widzi nas: najmłodszych pasażerów w jej najbliższym otoczeniu. Pani babcia rozpoczyna więc szturm na mojego kumpla, jednak zaczęła miło i łagodnie standardowym zapytaniem, czy młody mężczyzna ustąpi miejsca schorowanej staruszce.

Kumpel z rozbrajającym uśmiechem przeprasza panią, że normalnie by ustąpił, ale pancerz, kule, stabilizator, to wszystko - no nie ma chłopak siły i nie ustąpi. Pani babcia się zapowietrzyła, zapytała tylko, która noga jest w stabilizatorze. Kumpel wskazał na kolano, jakby to był dowód w sprawie poważnego przestępstwa. Oczywiście zdążyliśmy skupić na sobie niemałe zainteresowanie współpasażerów. Pani babcia chwyciła mocno za swoją laskę i... ZACZĘŁA OKŁADAĆ LASKĄ kumpla po chorej nodze. Dopiero wtedy ktoś z innego miejsca zerwał się na nogi i wręcz kazał pani babci zasiąść na wygrzanym i wygodnym siedzisku pociągu. Pozostali ludzie jedynie rzucali dziwne spojrzenia w naszą stronę.

Jak można być takim człowiekiem? JAK?! I jeszcze wrzeszczeć każdemu w twarz, że on jest stary i schorowany, jemu się wszystko należy, a młodzież jest niewychowana.
Z całym szacunkiem, ale ja się kieruję w życiu inną zasadą: jesteś w porządku dla mnie - ja jestem dla ciebie. I wiek, rasa, religia, to wszystko nie ma znaczenia. Szkoda, że u niektórych starszych osób taki sposób myślenia najwyraźniej jest już niemożliwy.
A pani babcia? Ach, wysiadła dwie stacje dalej.
Zaczarowanabell Odpowiedz

Moja siostra kiedyś jechała tramwajem w 8 miesiącu ciąży, poprosiła jakiegoś starszego Pana, aby ustąpił jej miejsca bo jest w ciąży, a on na to: "Gdzie Pani w ciąży?!" i zaczął ją laską po brzuchu bić. A gadają, że to młodzież niewychowana.

kesja29

Ja bym mu się chyba odwinęła na miejscu siostry...

charade

Ja wszystko rozumiem, ale prosić o ustąpienie miejsca dziadka z laską? Odpowiedniejszych kandydatów na ustąpienie nie było?

Kalbi

@charade Może np. w pierwszej połowie pojazdu byli sami dziadziusiowie, to nie poszła dalej sprawdzić, czy jest ktoś "lepszy", kto może ustąpić miejsca, tylko od razu spytała pierwszą lepszą osobę. W sumie, to nie wiem :v

darkmelody

Słowo daję, wyrwalabym mu tę łaskę i walnelabym go w łeb.

olciek

ciąża nie choroba można postać:)

rogaliczek

olciek, czyżby? Zobaczymy jak będziesz w 8msc ciąży, spuchną ci stopy, nogi i kregosłup będą boleć od ciężaru brzucha, a jego treść będzie uciskała ci pęcherz i rdzeń kręgowy.

charade

Jeśli nawet byli tam sami dziadziusiowie, to w to, że każdy miał laskę (i tym samym najwidoczniej problemy z poruszaniem się) to już nie uwierzę...

Zaczarowanabell

Było jej tak ciężko, że spytała osobę pierwszą z brzegu, proste.

Manekineko

Nie ważne że miał laskę. Mógł po prostu odmówić, a bicie laską w tym wypadku jest szczytem chamstwa, przecież mógł zrobić krzywdę dziecku. 😡

charade

Oczywiście, że tak, ale zadając to pytanie nie wiedziała, że to cham. Proszenie o ustąpienie miejsca starszego pana mającego najwidoczniej problem z chodzeniem jest buractwem.

Zobacz więcej odpowiedzi (8)
NaczelnaHejterka Odpowiedz

Nie tylko w Wawie jest takie chamstwo... :/

gitarzystka Odpowiedz

Ja bym zadzwoniła na Policję. Nie żartuję. W metrze są kamery, a babcie nietrudno złapać. To była najzwyczajniej napaść. Może jakby babsko musiało zapłacić mandat i odszkodowanie, to by ją trochę przytemperowało...

Lewkonja Odpowiedz

Jakie szczęście, że nigdy na taką osobę nie trafiłam...

domiiem Odpowiedz

I myślisz, że tylko w Warszawie są takie babsztyle?

Akoi890

Pewnie nie, ale wyobrażała sobie, że w Warszawie wszyscy są super mili i kulturalni.

Na pewno spodziewałam się odmiennego myślenia w stosunku do mojej małej mieściny ;) A tu taki klops.

zoltymorswin

Aprilfool ale nie zwalaj tego na Warszawę. Mieszkam tu od urodzenia, to wspaniałe miasto a ludzi znajdziesz beznadziejnych nawet w o wiele większym od wawki i twojej miejscowość Nowym Jorku czy Pekinie

@zlotymorswin nie zwalam tego na Warszawę. Po prostu jako dzieciak nieco inaczej sobie wyobrażałam życie w tym mieście. Obecnie nie wyobrażam sobie powrotu na moją czarną dziurę Polszy, kończę tu studia i tu mam narzeczonego. Warszawa jest świetna i bardzo mi się podoba. A tacy ludzie oczywiście, że są wszędzie c;

SmartGirl Odpowiedz

Szczerze mówiąc pewnie bym jej oddała. Nie wiem jak nazwać to zachowanie bo to już przerasta zwykłe chamstwo...

foxyin Odpowiedz

brak słów na zachowanie... powiem szczerze, mieszkam w Rzeszowie (w Warszawie słyszałam, że mówią na to miasto Polska B) a nigdy się nie spotkałam z takim buractwem w autobusie...

WladimirPutin

Bo w Warszawie niektórzy mają manie wyższości, bo to stolica.

OliverQuinn

A ja właśnie mieszkam w warszawie i termin "mania wyższości" jest mi obcy... Nigdy nie spotkałam typowego moherka, a z komunikacji miejskiej korzystam często :)

OliverQuinn

*Warszawie

AndreaNoemi4321

Mieszkam w warszawie i nigdy nie spotkałam takich ludzi. Tutaj nie chodzi o miejsce zamieszkania tylko o charakter. Jak ktoś jest chamem, to będzie tym chamem i w Warszawie i, w Rzeszowie. Niezależnie od miejsca zamieszkanie jeśli był chamem i prostakiem to będzie im nadal.

WladimirPutin

Dlatego napisałem, że niektórzy ludzie. Takie same przypadki zdarzają się i w Toruniu, Gdańsku, Łodzi i wielu innych miastach.

JuliaJula Odpowiedz

W autobusie minutki nie postoi a na wyprzedażach na targu jak sprinter 😐
Na miejscu twojego kolegi prz****doliłabym tej żmiji kulą w łeb

miensnywonsz Odpowiedz

cholera, jak tak czytam, chyba zacznę jeździć autobusami. Czy tylko ja mam na tyle duże jaja, żeby się takim babsztylom postawić? Co z wami jest nie tak ludzie? Jak go zaczęła okładać laską, to było ją popchnąć, ewentualnie profilaktycznie odgiąć nos w drugą stronę. Kolega miał traumę po tym czy jeszcze nie?

BrunatnaPszczola

Podnoszenie ręki na starszą osobę, to też nie jest dobry pomysł. Lepiej już się pokłócić niż zniżać się do jej poziomu.

Żadnej traumy, ale oboje byliśmy tak zszokowani zachowaniem starszej pani, że nas wręcz zamurowało. Nie wiedzieliśmy, jak zareagować, szczególnie w stosunku do osoby starszej. To, że ona nie umiała się zachować nie oznaczało, że my też powinniśmy byli wylecieć do niej z łapami c;

miensnywonsz

no ale też nie można sobie pozwolić wejść na głowę, co mam wrażenie większość osób piszących tutaj robi. Babsko powinno znać swoje miejsce, a jak nie zna, to należy jej przypomnieć

@miensnywonsz oczywiście, masz rację. Jednak zaznaczam, że to było niedługo po tym, jak się przeniosłam sama do liceum w innym mieście, do internatu. Teraz już jest zupełnie inaczej ;)

ManiaczkaFrytek Odpowiedz

Ja kiedyś miałam pojechać do mojego dziadka i cioci, do miasteczka położonego około 15 km dalej od mojego miasta. Byłam wtedy w wieku może 8 lat. Akurat złożyło się, że moja stopa była strasznie posiniaczona i każdy krok sprawiał ogromny ból. Ponadto nadwyrężyłam sobie kość piszczelową u drugiej nogi. Tata wsadził mnie wówczas do autobusu, powiedział, abym usiadła sobie na fotelu i absolutnie nie stawała na nogi, dopóki nie dojadę do dziadka i cioci. Jechałam sobie spokojnie, do czasu. Na szóstym przystanku wsiadł niski babsztyl oraz jej koleżaneczki w stylu ''Grażynka, Zośka''. Po wypatrzeniu swojej ofiary uznały, iż ja będę doskonałym materiałem do wygwizdania siedzenia. Podchodzą i wrzeszczą wręcz na mnie, żebym ustąpiła im miejsca. Ja grzecznie, jako że byłam bardzo spokojnym dzieckiem, odpowiedziałam, że bardzo boli mnie noga i niestety nie mogę ustąpić im miejsca. Na to one rzuciły się na mnie, zaczęły szarpać i krzyczeć na cały autobus, jakie to te dzieci są niewychowane, a one biedaczyska - schorowane. Niektórzy pasażerowie próbowali odciągnąć ''biedne babeczki'' ode mnie, lecz one reagowały na to zwykłym ''Co się, k**wa, pan wtrącasz?''. Na szczęście to był ten siódmy przystanek. Drzwi się otworzyły, a zatroskani krewni byli już na przystanku po mnie. Mój dziadek wszystko dokładnie widział, więc wziął sprawy w swoje ręce. Podszedł do pań i do ich głównej mentorki spod bloku, powydzierał się, zabierając przy tym ich orzechowe laski. Raz spotkałam ów panie pod blokiem w moim mieście. Tym razem to one powiedziały pierwsze ''Dzień dobry'', chociaż ja nie miałam zamiaru. (: Od tego czasu, na szczęście, nie miałam potrzeby jeżdżenia autobusem. Co do wyznania głównego - mam nadzieję, że kolega szybko się wykurował.

Zobacz więcej komentarzy (35)
Dodaj anonimowe wyznanie