#2G6K1
Oczywiście nie pisałbym tego, gdyby nie magiczne "do czasu".
Razu jednego, z kumplami Sebkami wpadliśmy na pomysł poszwendania się po klubach i powyrywaniu lasek (kulturalnie, ten wstęp nie tyczy się żadnego z nich). No więc idę z nimi. Metalowi takiemu jak ja raczej takie klimaty nie odpowiadają, więc się ulotniłem dość szybko. Dreptam sobie do domu, rozmyślając o wszystkim i o niczym,
AAAAAIAAIIIIIIIIIAAAA!!!
Co jest...? Idę tam, skąd ten pisk mnie dobiegł. Próbuję zidentyfikować źródło tego
AAAAIINGHHH.
Teraz już biegłem. Brzmiało jak dama w potrzebie, nie mogłem tak tego zostawić. Za zakrętem widzę - dziewczyna leży. Sukienka porwana, wszelkie krągłości widoczne. Wzrok pełen przerażenia, i kompletnej dezorientacji. Nad nią - dwóch śniadych knypów. Jakieś erazmusy. Wpatrzone w kobietę pod nimi, szarpiące się z jej odzieniem.
Jednego cios z zaskoczenia powalił od razu. Drugi tak łatwo się nie dał. Jak tylko zobaczył, co się dzieje, wyciągnął nóż. Nieciekawie. Patrzę w jego oczy - jeszcze gorzej. Naćpany tak, że było widać, jak serce mu palpituje. Rzuca się na mnie, macha tym nożem jak opętany. Pech chciał, że sam miałem spowolnione reakcje po tamtych piwach w klubie. Kosa prześlizgnęła mi się przez całą twarz, lewe oko zalało się krwią.
Chyba wystarczyło, żeby mnie obudzić - pięć sekund później nożownik leży z jedną ręką wybitą z barku, drugą w dźwigni. Co się działo potem, zamazuje mi adrenalina - pamiętam policję, zszywanie mojej twarzy, przesłuchania. I słowo od tej dziewczyny, "Dziękuję". Pojechała ze mną na OIOM, chciała sprawdzić, jak z moją twarzą źle (z początku myślałem, że gnój rozwalił mi oko).
Gdyby nie fakt, że byłem w pobliżu, to skończyłoby się gorzej. Gdyby nie fakt, że padł mi telefon i nie mogłem słuchać muzyki, nie usłyszałbym krzyku. Gdyby nie fakt, że dla mnie impreza była słaba, dla niej byłaby koszmarem. Minęły prawie 2 lata, a mi dalej ciężko się pozbierać.
Pomaga tylko fakt, że ta dziewczyna ma na imię Patrycja. Rok po tej historii zaczęliśmy chodzić ze sobą. Zaczynam na poważnie zastanawiać się, czy nie zacząć zbierać na pierścionek zaręczynowy. W planach taki z kamienia meteorytowego.
A oko całe, na twarzy blizna straszliwa, ale do reszty wizerunku nawet się komponuje :D
Oby więcej takich ludzi. Nie tylko mężczyzn. Po prostu ludzi, skorych do pomocy i odważnych. Bohater z Ciebie.
Popieram!
Lub gdyby było mniej złych ludzi ...
Szacun za postawę!
Facet ze szramą pozostałą po takich okolicznościach to prawdziwy mężczyzna i bohater. Miłość to nie pluszowy miś...
Ani kwiaty...
ani też diabeł rogaty
Miłość to żaden film w żadnym kinie
Ani całusy małe, duże
Zgubiliście "ani róże" :(
Dzisiaj czytałam wyznanie o chłopaku, który w innym wyznaniu miał napisać skąd ta "szrama" na twarzy :D Czy to przypadkiem nie Ty?
Faktycznie!
Kurczę, kiedyś ludzie czytali o losach ludzi w książkach, potem w brazylijskich serialach, a teraz łączymy wątki wyznań w całość :-)
Punkowiec to nie Metal. Dwie różne subkultury.
Też zauważyłam podobieństwo, ale Qcyk niestety ma rację
Qcyk, wracam po miesiącu :D Tak, tamten typ to też ja, a użyłem słowa "metal", bo nie wiem, kto to czyta. Uwierz mi, ludzie często nie wiedzą, co to jest punk, i nie rozróżniają żadnych gatunków muzycznych, w których jest cięższa gitara ;_;
Zbieraj na ten pierscionek!😊
Piękna postawa, naprawdę!
Po prostu dziękujemy ❤️
My? Mówisz o anonimowych? Mów za siebie
Dużo to metali/punków
Oj, zbieraj! Mogłaby powiedzieć dzięki i zwiać :P
Musiało choletnie boleć. Ja mam 6 ran ciętych, a później szytych ma podudziu i szczerze mówiąc, przez 2 dni krwawiło niemilosiernie, a zarazem bolało, to ja sobie wyobrażam mieć takie coś na twarzy :/
Przyznam szczerze, w szpitalu wyłem z bólu podczas szycia. Zwłaszcza w okolicy ust, tam nie pomogła nawet dawka znieczulenia zdolna uśmiercić kota :v