#VT05O
Wracając do prawdziwej historii tego wyznania. Z czasem zarówno chłopak, jak i rodzice tej dziewczyny zaczęli zauważać jej dość częste wychodzenie do "znajomej". Zaczęły robić się problemy, kręcenie, więc postanowiłem coś z tym zrobić. Spotkałem się z jej rodzicami i chłopakiem u niej w domu. Przedstawiła mnie jako swojego przyjaciela. Zadbałem o odpowiedni strój, wygląd. Przez cały pobyt komplementowałem jej mamę, że ładnie się ubiera, tatę, że ma klasę, a jej faceta, że jest naprawdę męski. Na koniec dodałem, że muszę już iść, bo na dole czeka na mnie mój chłopak, zabiera mnie do kina, a później na romantyczną kolację. Po tym ostatnim szczęka wszystkim opadła (w tym mojej "koleżance" - zadziwionej moją grą aktorską). Każdy dokładnie przyglądał mi się z okna, jak wsiadam do auta kolegi (niestety geja), którego (tłumacząc wcześniej sytuację) poprosiłem o ceremonialny buziak w policzek. Dziś nikt z jej rodziny nie ma wątpliwości co do mojej orientacji, a chłopak sam odmawia wspólnych spotkań we trójkę.
Tak, na swój sposób jestem z siebie dumny.
PS Możecie nazwać mnie chłodnym dupkiem z powodu tego co robię, ale już się przyzwyczaiłem. Ja nigdy nie zdradziłem, a byłem zdradzany nie raz. Takie jest życie.
Może nie pochwałam idei tego po co to zrobiłeś ale pomysł naprawdę spoko!
Nie rozumiem podejścia tej dziewczyny, planuje przyszłość z kimś kto w ogóle jej nie zaspokaja, więc co? Całe życie będzie lecieć na zdradach i seksie na boku? Raz, że nie fair wobec chłopaka, a dwa że to skończony bezsens. Ten ich związek pewnie nie przetrwa, nie zdziwię się jak w końcu wy zostaniecie parą, za X czasu :o
Nie, takie nie jest życie. To, że ktoś źle wobec Ciebie postępował, nie znaczy, ze masz robic to samo. Nie chciałabym się zadawać z dziewczyną, która jest na tyle "odpowiedzialna", że planuje przyszłość z człowiekiem, z którym nawet nie moze sie dogadać. Mogłaby zrobić bunt,że jak on nie chce jej zapokajać, to ona też go nie będzie, porozmawiać albo spróbować urozmaicić ich życie łóżkowe o inne aspekty, które by się obojgu być może spodobały. Skoro ona zdradza swojego ukochanego, okłamuje swoją rodzinę, to jakim jest człowiekiem? Jak tak to będzie traktować osoby, na których jej nie "zależy"? Moim zdaniem ta dziewczyna zachowuje się jak zwykła świnia i nie dorosła do tego, żeby w ogóle myśleć o planowaniu "przyszłości".
Ja może i nie zdradzam, ale mam podobną sytuację. Facet z którym jestem był prawiczkiem (o czym szczerze mówiąc nie wiedziałam przez 4 lata związku...). Wielokrotnie starałam się z nim porozmawiać o tym, czego potrzebuje, jak potrzebuję, ile potrzebuję. Ale to nic nie daje. Podczas rozmowy rozumie, a podczas seksu "zapomina". Ale kocham go, kocham z całego serca bo w wszystkim innym jesteśmy idealnie dobrani. Może tamta dziewczyna ma tak samo - w każdym aspekcie poza seksem są super dobrani i dlatego nie chce od niego odchodzić.
A może chłopak jest aseksualny
Jesteśmy cywilizowanymi ludźmi XXI wieku i w każdym związku są problemy,ale nie są one jakieś niezniszczalne. Niekiedy osiągnięcie pożądanego rezultatu jest trudne, ale nie niemożliwe.
SmutnyZenskiKot, to nie do końca tak działa. Nie można być dobranym we wszystkim, "ale w tym nie". Jedna skaza niszczy idealność. I choć żaden związek na seksie się nie oprze, to nie da się zaprzeczyć, że jest to coś, co pomaga podtrzymać pewną intymność. A już na przykładzie tejże wyznaniowej parki - zakładając, że zdrada nie niszczy ich związku, to już ukrywanie tej zdrady na pewno, ponieważ dziewczyna prosto w oczy musi kłamać facetowi, że jest mu wierna, że idzie do koleżanki. A jeśli ktoś prosto w oczy potrafi skłamać drugiej połówce... To związek idzie do śmietnika. A jednocześnie w drugą stronę, osoba wierna, ale niezaspokojona doznaje ogromnej frustracji, bo jest to potrzeba kontrolowalna, ale... z resztą większość z nas chyba wie jak to jest. To męczy. Więc jeśli osoba niezaspokojona nawet da radę, to druga odejdzie, bo nie zniesie jej żalu lub marudzenia. Chyba, że osoba niezaspokojona chowa te myśli i odczucia dla siebie (co już samo w sobie mówi o tym, że związek nie jest udany), to już w ogóle świetny przypadek, który może skończyć się depresją. I mówię tu o tak dużym niezaspokojeniu, że występuje potrzeba zdrady, bo wiadomo, że jak ktoś ma takie małe niezaspokojenie, to nic takiego nie wystąpi. Więc tak, jeśli ktoś nie jest dopasowany seksualnie, związek ma małe szanse na przetrwanie.
@Cukrowa, idealny komentarz. Wyczerpałaś temat.
Po co rozmawiac o naszych potrzeby z naszym partenerem .Znajdzmy sobie lepiej kogoś na boku.
Dla mnie to trochę smutne że nawet jeśli wiesz że ma chłopaka to i tak wchodzisz z nią do łóżka :/
"Takie jest życie"
Nie.
Otóż życie nie polega na zdradzie, ona w ogóle nie powinna mieć miejsca. Jak można zrobić z tego normalną rzecz?
Nie popieram absolutnie. Aczkolwiek wina leży po stronie dziewczyny, ona to zaczęła. Ale ty możesz coś z tym zrobić, ale wątpie że będziesz chciał, z tego co wywnioskowałam.
Tez nie pochwalam tego co robi dziewczyna i autor, ale spójrzmy na to z innej strony. Być może będąc teraz "przyjacielem" dziewczyny, niezagrażającym jej chłopakowi, będzie mógł go trochę postawić do pionu bez wzbudzania podejrzeń. Coś w rodzaju męskiej pogadanki na zasadzie "zacznij bardziej dbać o swoją dziewczynę bo ona cie kocha ale nie zaspokajasz jej i jeszcze cie zdradzi czy cos"
@Pandzia
Albo raczej po prostu myślenie, że wszystko jest w porządku i nie ma się czym martwić. Tym gorzej.
@Pandzia naprawdę w to wierzysz? Przecież ewidentnie widać, że jemu taki układ pasuje.
W wyznaniu zabrakło mi tylko: "Ja tam jestem niewinny..." i tego słynnego: "Jak suka nie da, to pies nie weźmie..."
Bo przecież jak suka chce dać, to pies nie ma innego wyjścia i musi wziąć. -,-
Nie kupuje jej wymówki, bo to egoistyczne podejście i w sumie to go nie kocha, skoro ma ewidentnie w dupie, że go skrzywdzi.
Z jednej strony fajny twój pomysł ale z drugiej ta laska ehh... Jakby nie było zdradza swojego faceta. Planuje z nim wspólne zycie ale jak to ma wyglądać? Zamierza całe zycie chodzić do innych kolesi na seks bo mąż nie będzie jej zaspokajać? Przecież nie będzie z nim szczęśliwa.
Trochę przeraża mnie stwierdzenie, że zdrada jest czymś normalnym. Moim zdaniem nie jest. Jeżeli ktoś wchodzi w związek to powinien wiedzieć że nie robi się takich rzeczy drugiej osobie a ludzie z otoczenia pary też powinni wiedzieć, że teraz oboje są "zarezerwowani". Jeżeli komuś czegoś w związku brakuje, to się rozmawia z partnerem a nie zdradza i potem wciska historyjkę że "w relacji z tobą nie było tego czego chciałam/em". Nikt nie czyta w myślach, takie rzeczy się mówi. Myślę, że nawet porządna kłótnia i uświadomienie chłopakowi dobitnie co robi nie tak, byłaby lepsza niż zdrada. Żałosne :/