#QWEoQ
Na pierwszych zajęciach odezwał się do nas, ze swoim akcentem a'la klucha w gardle, nikt z grupy nie mógł odnaleźć swojego nazwiska wśród odczytywanych z listy obecności. Koleś straszliwie kręcił buzią. Każde nasze zajęcia skupiały się na odsłuchach nagrań z właściwą wymową, a później na ich fonetycznym zapisie. Pan doktor wybierał kilka przypadkowych osób do tablicy, potem odczytywał zdanie, wcześniej zresztą usłyszane kilkukrotnie, i kazał zapisać je właściwymi symbolami na oczach całej grupy. To była makabra, niemal nikt z nas nie potrafił uczynić tego bezbłędnie, co widocznie niosło satysfakcję naszemu wykładowcy.
Baliśmy się go jak cholera, bo oceniając nasze fonetyczne umiejętności nie stronił od kąśliwych uwag, z których cieszył się pod nosem. Ot, taki brytyjski śmieszek. Nie przepadałam za nim, zresztą nie jako jedyna.
Nadszedł dzień kolokwium, każdemu z nas trzęsły się porty, bo przecież nigdy nie wiadomo co nasz kochany doktorek wymyśli, bo przecież był niemiły, ironiczny, nienawidził ściągania i pilnował nas jak rasowy doberman. Dostałam arkusz kolokwium i miałam ochotę się rozpłakać. Zadania były jak z kosmosu! Do tego byłam głodna jak jasna cholera, w kiszki grały mi marsza na pełnej głośności. "Trudno, poprawię" pomyślałam, nabazgrawszy kilka zdań, maksymalnie wysilając swoje szare komórki. Wyciągnięcie ściągi nie wchodziło w grę, doktor Bogdan stał nieopodal. Odłożyłam długopis - nie mogłam się skupić! Zaczęłam obsesyjnie myśleć o chęci przegryzienia czegokolwiek. Postanowiłam pomóc sobie i wyciągnąć z torebki choć odrobinę żelek. Włożyłam łapczywie dwie do ust i już miałam powrócić do pisania kolokwium, kiedy niespodziewanie nade mną pojawiła się postać doktora.
- Daj jedną - szepnął widocznie rozbawiony faktem, że podjadam, a nie ściągam.
Nie miałam wyjścia, poczęstowałam go żelkiem, jednak nie wróciłam już do pisania kolokwium - i tak nie widziałam szansy na zaliczenie.
W dniu wyników byłam bardzo zaskoczona, gdyż dostałam 3, z dwoma minusami, ale jednak 3! Może w buzi pana doktora to nie były jednak kluchy, tylko żelki? :)
Co za łapówka... Zgłaszam sprawę do prokuratury.
Jesteś rudy?
To trzeba zgłosić! I myyyk na policję!
A łapówki to by nie była jak autorka sama proponowala? Zglos wyłudzenie! ;)
Płosze bałdzo, kogo my tu mamy, zgłaszam spławę do płokułatuły! :-D
Szczurka...tomów jest 7 ;)
@niechcedorastac Do płokułatuły i pławników?
Z początku kropka w kropkę Snape ;)
To samo pomyślałam :')
Ileż można z tym Potterem, we flakach się przewraca...
Nie przesadzaj, nikt nie każe ci lubić tych książek, ale niektórzy lubią i można to uszanować
Szczurka, skądś cię znam XD
No dokladnie, Snape malowany :D
Hermiona, tu nie chodzi o lubienie, tylko ciągłe wpieprzanie porównań. Innych książek nie ma na świecie, czy skończyliście znajomość ze słowem pisanym na 8 tomach?
Szczurka, wiele fanów różnych rzeczy sie tu udziela.
Na Wiedźmina nikt nie narzeka :x
Bo wiedźminem tak nasrane tu nie jest.
Szczurka, a mnie wkurza pisanie w wyznaniach o bunkrach, ale jakoś nigdy nie napisałam o tym komentarza. Da się zignorować? A poza tym wielu ludziom sprawia radość, gdy przeczytają, że ktoś lubi to co oni, nawet gdy jest to anonimowo.
Ile bym dała za takiego Snape'a ♥
Trója na szynach zawsze spoko ;)
Jak widać doktorek też człowiek! :D
O maj gat, this is dopieło wyznanie :D
No cóż to nie jest anonimowe wyznanie...
Ojejku jej, cóż za tragedia!