#ZE9MJ

Mieszkam za granicą i od 8 miesięcy spotykam się z chłopakiem, który został wychowany w wierze muzułmańskiej ale... Do rzeczy.

Zbliżają się Święta, wiec decyzja podjęta zabieram mojego X do Polski. Wcześniej informuje rodzinkę, że będą mieć gościa i się zaczyna.
Rodzice: -Zwariowałaś?! My pójdziemy do kościoła, a on sam w domu zostanie?
(Nie, nie zostanie, pójdzie z nami jak i co niedzielę chodzi ze mną).
Mama: - Ja mu osobnego świątecznego obiadu gotować nie będę!
(Nie, nie musisz uwielbia schabowego, golonka nie pogardzi)
Tata: - Co to za zięć jak pić nie może, i po jakiemu ja z Nim gadać będę?
(Symbolicznie X wypije. Bariera językowa może być, ale od czegoś ja też jestem, a poza tym X dużo po polsku rozumie i potrafi odpowiedzieć).
Siostra: - Ja ciapatemu pokoju nie udostępnię!
(Pocałuj się w d**ę! Hotele też są).
Brat: - Jak gra w CSA, to niech wpada.

Święta spędzamy jednak tu na obczyźnie.
Drodzy Anonimowi, życzę Wam rodzinnych, pogodnych Świąt i pamiętajcie miejsce przy Wigilijnym stole ma być "Tradycyjnie Wolne".

#h3sqw

Choruję na bielactwo, może bardziej znane wam jako albinizm. Staram się podchodzić do życia pozytywnie, bo prócz faktu, że jak prawdziwy wampir muszę unikać słońca i wydaję zdecydowanie zbyt wiele na wakacjach na wypożyczanie leżaków z parasolką na plaży, czuję się całkiem w porządku i ... No, przyzwyczaiłam się, jak tu się nie przyzwyczaić? Oczywiście, są pewne choroby skóry, które mnie dotykają ale to nie o tym.

Chciałam opowiedzieć o dwóch sytuacjach z mojego życia.

Pierwsza dotyczy mojej pierwszej miłości. Kręciłam sobie w liceum z takim chłopakiem i miałam szczerą nadzieję, że zaprosi mnie na studniówkę. I pewnego dnia podszedł do mnie na przerwie i poprosił, żebym zeszła z nim do szatni bo chce "pogadać ze mną na osobności i o coś zapytać". Strasznie się ucieszyłam i poszłam z nim na dół. Żołądek podchodził mi do gardła, bo to takie pierwsze zakochanie, wiadomo, dużo emocji. Nikt mnie jeszcze nigdy nie poprosił o "chodzenie", więc zaproszenie na bal było już dla mnie bardzo ekscytujące. Widać było, że chłopak się trochę wstydzi, aż w końcu wydukał:
- No... Wiesz... Chciałem zapytać ... Ty masz białe włosy tam ... umm.. też? No wiesz, TAM.
Rozczarowanie maksymalne. A jeszcze gorzej było gdy się okazało, że zapytał o to za namową kumpli, którzy poukrywali się w tej szatni. Jeszcze nigdy w życiu nie było mi tak przykro i bardzo się w sobie zamknęłam. Uciekłam w świat książek, mang i biegania po parku razem z psem.

Druga historia zaczyna się w momencie, kiedy koleżanka zaprosiła mnie na mały konwent dla fanów gier (ze dwa lata później). Ubieram się trochę po "gotycku", bo uważam, że jedyne co mam ładne to talię (;)), więc tak też się przyodziałam i poszłam. Pod koniec, gdy już miałyśmy wychodzić, okazało się, że w międzyczasie nastąpił wybór najlepszego przebrania i że ... wygrałam ja! Chociaż wcale się nie przebrałam! Na podest (bo sceny nie było) wciągnął mnie jakiś chłopak i przedstawił jako "uroczą wiedźminkę" po czym wręczył mi parę drobiazgów. Ta historia ma happy end, bo później usłyszałam od niego "niesamowite masz to wszystko, że też chciało Ci się farbować brwi i rzęsy, chociaż właściwie nie wiem, czy wiedźmini mieli białe włosy na całym ciele".

No i tak się poznaliśmy, kiedy wyjaśniałam mu, że to żadna farba tylko taki ze mnie białowłosy Dracula. Później zostaliśmy parą i jesteśmy nią do dziś, ślubu jeszcze nie ma, dzieci też nie, ale kto wie :)

#30xSV

Czytałam ostatnio historię na anonimowych o kierowcy autobusu, który m.in. pytał pasażerów, czy zmniejszyć ogrzewanie w trosce o ich komfort podróży. Stwierdziłam wtedy, że z pewnością ktoś wymyślił sobie tę historię, bo przecież takie rzeczy się nie zdarzają.

Jadę właśnie ogromnie zatłoczonym pociągiem i nie umiem uwierzyć w to co widzę. Kontrolerka szeroko uśmiechnięta odpowiada wszystkim "Serdecznie dziękuję" podczas sprawdzania biletów i przeprasza za półgodzinne opóźnienie. Gdy była na środku wagonu, spytała czy temperatury nie obniżyć, czy nie jest nam za ciepło. Co stacje chodzi po naszym wagonie i pyta kto się dosiadł po to, aby każdego z osobna spytać, czy nie ma przesiadki po drodze, żeby w razie czego zadzwonić i opóźnić ten drugi pociąg ze względu na nasze półgodzinne opóźnienie. Aktualnie pomaga kobiecie wrzucić bagaż do góry, aby usprawnić wsiadanie pasażerów. Starszej Pani przed chwilą pomogła zdjąć płaszcz i co widzi wolne miejsce, to pyta czy ktoś ze stojących osób nie potrzebuje usiąść. Do tego cały czas pilnuje, żeby przejście nie było zablokowane w razie, gdyby ktoś zasłabł.

Nigdy nie spotkałam osoby, która byłaby bardziej zaangażowana w swoją pracę. Tacy cudowni ludzie jednak istnieją i rzeczywiście sprawiają, że człowiek się uśmiecha i od razu ma lepszy humor. Oby więcej takich codziennych bohaterów.

#xI5T8

Ostatnio odwiedziła nas moja siostra ze swoimi dziećmi w wieku 10 i 13 lat.

Przez przypadek podsłuchałam jak moja babcia, która na moment została sam na sam w pokoju z dziećmi, powiedziała do nich: "Bo wiecie, najważniejszą rzeczą w życiu jest, aby mieć czyste majtki i dobrze zadbany trawnik."

Nie wiem co o tym myśleć, ale babcia jak to babcia - chyba zawsze ma rację :)

#bDJVN

Ogólnie krótko mówiąc jestem osobą niepełnosprawną (nic fizycznego, a psychicznego, mianowicie Asperger). Ciągle słyszę od rodziny, w tym od mojej matki, w chwilach gdy gorzej się czuję, że powinnam żyć normalnie, jak każdy, ponieważ standardowo "inni mają gorzej''. A ja idę po prostu na łatwiznę użalając się nad sobą (czasami jest mi bardzo ciężko, ale co tam).
No więc starając się spełnić wymagania mojej rodzicielki i żyć jak każdy normalny człowiek, powiedziałam jej pewnego razu o planach podjęcia pracy i zamieszkania z moim partnerem, by odciążyć ją od "opieki'' nade mną. Cóż usłyszałam?
Otóż tyle, że chłopak mnie rzuci, a ja będę zmuszona do niej wrócić, ponieważ nikt taki nie będzie chciał się POŚWIĘCAĆ dla osoby chorej psychicznie i nienormalnej.
Tak że ten... Pozdrawiam.

#NR8bF

Szczyt dyskrecji.
Siedzisz w pociągu, za oknem ciemno, ale w pociągu pali się światło. Naprzeciw ciebie siedzi ON. Chłopak bogom równy. Chcąc pochwalić się przyjaciółkom jakie ciacho wyczaiłaś, przyjmujesz odpowiednią pozę, udajesz, że grzebiesz w telefonie i cykasz fotkę. Wszystko spoko, gdybyś tylko nie poraziła delikwenta fleszem prosto w twarz.

Pozdrawiam chłopaka z pociągu. Miło było rumienić się na twój widok od Piły do Bydgoszczy.

#YYaoK

"Wyznałam" miłość dyrektorowi liceum. Jak?

Moje koleżanki wiedziały, że nie mam konta na Facebooku i postanowiły, że założą mi konto nie informując mnie o tym.
Były tam dosłownie WSZYSTKIE informacje i zdjęcia, które robiły mi z ukrycia na lekcji. Wiele wpisów mnie ośmieszało, a nawet krzywdziło. W "znajomych" miałam osoby mi nieznane, które bombardowały mój prywatny e-mail głupim wiadomościami.
Powiedziały, że to miał być "prank roku".

"Pranka roku" miałam, gdy policja powiedziała, że ich zachowanie nie jest poważne i mam to z nimi załatwić w przyjaznych stosunkach.

#7Sjcm

Chciałam się dzisiaj popisać swoimi marnymi umiejętnościami kulinarnymi, więc postanowiłam upiec przepyszne babeczki czekoladowe. I to nie z pudełka, tylko z własnoręcznie robionego ciasta!

Poszłam do sklepu po potrzebne składniki, w tym oczywiście czekoladę. Niestety jakiś mądry człowiek poustawiał to jedzenie bogów na prawie najwyższej półce, do której ledwie sięgałam. Napociłam się, naskakałam, byleby tylko wziąć ze dwie tabliczki. I udało się, ale za tymi dwoma poleciała trzecia, czwarta i jakieś milion następnych na podłogę. No nic, czerwona na twarzy, bo widziało to chyba pół sklepu, zaczęłam zbierać je z podłogi. Nagle obok mnie kucnął mega przystojny chłopak. Ja zapatrzona w niego jak obrazek, już miałam przed oczami nasz ślub, dom, wymyślałam imiona naszych dzieci, zaplanowałam prawie całą naszą przyszłość, a on co? Chwycił jedną czekoladę, popatrzył się na nią, wstał i szczęśliwy sobie poszedł z nowym nabytkiem w dłoni.
Nie powiem, ja to mam szczęście :D
Dodaj anonimowe wyznanie