#l7Zbe
Po przyjściu do pokoju pielęgniarek opowiedziała o całej sytuacji śmiejąc się i twierdząc, że co to za różnica, bo to i tak tylko "rakowcom", to po co marnować. Byłam naprawdę zbulwersowana jej postawą, nie wiedziałam jak to skomentować, dosłownie zabrakło mi słów, ale uważam, że to oburzające. Strach chorować przy takiej służbie zdrowia. To nie do pomyślenia, że pielęgniarki domagają się podwyżek za taką "ciężką" pracę...
Oby pani pielęgniarka nigdy nie doświadczyła co to znaczy być "rakowcem"llub kiedy twój bliski nim jest. Straszna suka, zero empatii
A czemu ma nie doświadczyć? Zasłużyła!
Jak dla mnie powiedzenie że ktoś zasłużył na to piekło to jest delikatnie nie na miejscu. No to co ona zrobiła nie było aż takie złe jak śmierć. Ale nie łatwiej wydać wyrok!
Nie chce wyjść na ta, która popiera zachowanie tej pielęgniarki, ale ogółem to nie jest przypadkiem tak, że jak ktoś pracuje w zawodzie, gdzie codziennie patrzy na czyjąś śmierć bądź śmiertelna chorobę to z czasem ta empatia z człowieka uchodzi? Ze śmierć drugiej osoby to tak samo normalna czynność jak mijania kogoś na ulicy?
Fakt faktem, że w/w babka popisala się całkowitym brakiem wyczucia, ale podejrzewam, że większość osób pracujących w szpitalu i mających styczność ze śmiercią jest w jakiś sposób nieczula. W końcu przy takim zawodzie nie wolno być zbyt wrażliwym, bo siadlaby psychika.
h0nesteyes Tu nawet nie chodzi o empatie ale o higienę. Człowiek w trakcie terapii przeciwnowotworowej jest szczególnie podatny na infekcje a podłoga do zbyt czystych miejsc nie należy.
Rak to nie wyrok... Jak się go dość wcześnie wykryje to można go wyleczyć.
Niby nie wyrok ale większość ludzi umiera. Nawet jeżeli ktoś przeżyje, uda mu się wyleczyć to i tak niewiele osób przeżywa kolejne 5 lat.
Jako stała bywalczyni szpitali - potwierdzam niestety. To i tak było "miłe" traktowanie...
Moja siostra zmarła, bo na oddziale onkologii dziecięcej zarazili ją sepsą. Co jak co, ale czystość w przypadku "rakowców" musi byc na pierwszym miejscu. Większość tych ludzi ma zerową odporność i nawet zwykły katar może ich zabić..
To jest główny problem większości szpitali. Są siedliskiem wielolekoopornych szcepow bakterii, których praktycznie nie da się usunąć. Każdy zdrowy człowiek jest skolonizowany przez tysiące bakterii, które normalnie są niegroźne, ale tak znaczne obniżenie odporności umożliwia zakażenie.
Ale są też szpitale, gdzie w ogóle o czystość się nie dba. Na przykład sprzątanie tą samą ścierą na onkologii i innych oddziałach/ korytarzach. Widziałam to na własne oczy... serce boli, kiedy przez zaniedbanie umiera ktoś bliski. Bakteria, którą zarazono moja siostrę rozwinęła się w umywalce..
A ja uważam, że pielęgniarki zasługują na podwyżki. Wykonują bardzo ciężka i niewdzieczna pracę za psie pieniądze. Poza tym, ich praca wiąże się z dużą odpowiedzialnoscia i wymaga umiejętności.
Szczególnie, że większość wyjeżdża za granicę, pielęgniarek brakuje i obowiązki rozdzielane są na mniejszą liczbę pracowników.
ja też tak uważam, dodatkowo gdyby to była bardzo dobrze płatna praca to takie sytuacje nie miałyby miejsca, bo byłoby tylu kandydatów do zawodu że byłoby z czego wybierać. Selekcja naturalna by nastąpiła.
To raczej nie jest pielegniarka z powolania. Wedlug mnie powinny byc robione psychotesty dla przyszlysz pielegniarek. Nie tylko wiedza sie liczy...
Za takie pieniądze i jeszcze wymagany psychotest XD ?
Mamy tyle pielęgniarek, że gdybyśmy mieli jeszcze wywalić cześć za wynik psychotestu, to trzeba by zamknąć szpitale.
I ostatnie zdanie mi się nie podoba. To, że się zdarzają takie nie znaczy, że te dobre mają cierpieć. Byłam parę razy w różnych szpitalach i nie narzekałam bo bardzo miłe i pomocne panie tam pracują.
Wracając, po prostu zamierzasz wywołać gównoburzę i przekierować ludzi na myślenie: głupie pielęgniary, skończcie protesty.
Rzeczywiście jestem przeciwniczką w sprawie protestów o podwyżki, ale nie tylko tych prowadzonych przez pielęgniarki, a wszystkich. Uważam, że podwyżki powinny być przydzielane indywidualnie, za sumienność i pracowitość, a nie dla wszystkich z racji wykonywanego zawodu. Zdaję sobie sprawę, że praca pielęgniarek jest ciężka, odpowiedzialna i wymaga dużej wiedzy. Uważam jednak, że nie każda pielęgniarka przykłada się do swojej pracy ( jak chociażby pielęgniarka z napisanego przeze mnie wyznania ). Podwyżki powinni dostawać poszczególni pracownicy, a nie poszczególne zawody. Wiem też, że jest wiele miłych i pomocnych pielęgniarek i takie powinny być premiowane, ale oburza mnie takie zachowanie zwłaszcza, że chodzi o oddział onkologii, który uważam za jeden z najbardziej traumatycznych i szczególnie tam pacjentom należy się szacunek.
Zastanów się, jak często pielęgniarki w szpitalach, hospicjach i domach opieki są premiowane. Brak podwyżek krzywdzi się wszystkie pielęgniarki, nie tylko takie, jak ta z wyznania.
Rodziłam gdy miałam 17 lat i w związku z tym moją córką nie mogła być przy mnie na sali tylko była u wcześniaków, gdzie siedzą również pielęgniarki. To było poprostu chamskie kiedy plotkowały na mój temat, kiedy ja za szklaną ścianą karmiłam dziecko i wszystko słyszałam. Oprócz tego przez te 3dni kiedy siedziałam w szpitalu NIKT z personelu medycznego nie przyszedł i nie zainteresował się moim stanem zdrowia i nawet nie podali mi głupiego ibuprofenu kiedy ja zaczęłam płakać z bólu po szyciu.
Mnie wypisali,ze szpitala z zakażeniem :)
Przeczytałem "Pracuję w jpewnym z pedalskich szpitali..." :O
Tak to jest. Dopóki jej albo jej bliskiej osoby nie dotknie taka choroba będzie się tak zachowywać
Sama jestem pielęgniarką i nie rozumiem kompletnie, jak tak można postępować... ;(