#Bsf4Q

1. Chłopak zerwał ze mną, bo był zazdrosny o sąsiada i przyjaciela z dzieciństwa, gdyż uważał, że to książkowy przykład friendzone.
2. Dowiedziałam się, że tak, to friendzone.
3. Postanowiliśmy spróbować być razem.

Nie jesteśmy już razem...
Bo ojciec przyznał się, że mój przyjaciel to równocześnie mój brat.

Wciąż mi niedobrze.

#bZOMY

Postanowiłam tu napisać, bo chyba oszalałam....a mianowicie chodzi o to, że prześladuje mnie data... 24 lipca.

Przez wiele lat byłam w związku z mężczyzną, który prowadził podwójne życie. Od samego początku jego trwania byłam zdradzana z dziewczyną, która urodziła się 24 lipca.... Zastanawiacie się skąd wiem kiedy się urodziła? Bo ten troll jej datę urodzenia ustawił sobie jako hasło do komputera, więc zapaliła mi się się czerwona lampka i tak zagłębiając się w znaczenie tej daty... odkryłam jego wielkie romansidło. Oczywiście związek zakończył się wielkim buuum.

I tak po roku godzenia się z własną naiwnością, ślepotą i głupotą.... poznałam kogoś.  Facet był po rozwodzie i miał syna, oczywiście z racji tego byłam niezmiernie ciekawa jak ten maluch wygląda, więc poprosiłam go o pokazanie mi jego zdjęcia. Niestety miał nowy telefon, więc przy sobie takowego nie posiadał, ale wpadł na genialny pomysł, że pokaże mi jego zdjęcia na profilu fb swojej byłej żony (nie uważam żeby to było coś niestosownego, ponieważ ja też jestem po rozwodzie, więc mam dystans do takich rzeczy, tym bardziej, że chłop ma z nią dziecko). Oczywiście wchodząc na jej profil, rzuciła mi się w oczy jej data urodzenia... 24 lipca. Pomyślałam, że to czysty "pech" i tyle, a dzieciak swoją drogą prześliczny. Spotykaliśmy się jakieś pół roku... aż na jaw wyszły jego wszystkie kłamstwa, nie zdradzał mnie, ale wyobraźnia go strasznie ponosiła, kłamał w najdrobniejszych rzeczach, więc związek też się rozpadł, bo nie umiem być z kimś komu nie ufam.

I tu pojawia się problem, ponieważ od jakiegoś czasu spotykam się na pozór z cudownym facetem ale... ostatnio podczas rozmowy, opowiadając mi swoją historie życia dowiedziałam się, że rozstał się z żoną w jej urodziny... czyli 24 lipca.

Ja od wczoraj mam paranoje, bo dziś zastanawiałam się w pracy czy już nie wypisać sobie urlopu na ten dzień i nie zaszyć się w domu, bo chyba tego dnia zginę. Nie wierzę w takie rzeczy, nie jestem zabobonna, ale przeraża mnie ta data.

#nOs5d

Do liceum chodziłam z pewną Gośką. Była dumna, wyniosła, wszystkich traktowała z pogardą, czuła się lepsza od każdej osoby w szkole, nie szczędziła przykrych komentarzy nawet nauczycielom. Pysznie przechwalała się swoją bogatą i wpływową rodziną, a jej najbliżsi "przyjaciele" stanowili pewnego rodzaju kółko adoracji. Nienawidziłam jej pasjami. Ona mnie także. Wykorzystywałyśmy każdą okazję, żeby powiedzieć sobie coś paskudnego, albo chociaż rzucić groźne spojrzenie.

Na wyjeździe kończącym szkołę okropnie się pokłóciłyśmy. Usłyszałam, jak naśmiewa się z jakiejś dziewczyny i postanowiłam jej wygarnąć kilka rzeczy. Nikt nie chciał być świadkiem naszej ostrej wymiany zdań; po krótkiej chwili zostałyśmy zupełnie same. Możecie sobie wyobrazić jak bardzo byłam w szoku, kiedy w połowie mojej obelgi pocałowała mnie. Spojrzałam na nią i przysięgam: nikt nigdy nie wyglądał tak żałośnie smutnie jak ona w tamtym momencie. Nie minęła sekunda, a Gośka przyłożyła mi i szybko uciekła.
Od tamtych wydarzeń minęło pięć lat, a ja dalej nie wiem, co mam o tym myśleć.

#4BfGO

Mam pewien problem. Szczerze mówiąc, bardziej przeszkadza ludziom, którzy się o nim dowiedzą, niż mi samej, chociaż nie za bardzo rozumiem, dlaczego reagują na to negatywnie.

Nigdy nie zwracałam uwagi na ludzki wygląd. Po prostu. Nie zauważam tego, jaką kto ma fryzurę, w co się ubrał, jaki ma kolor oczu i tak dalej.
Dalej. Nie potrafię ocenić, czy ktoś jest ładny, czy brzydki, przystojny czy pociągający. Dla mnie każdy człowiek jest po prostu... człowiekiem. Przyjmuję ludzi takimi, jakimi są.
Dopiero, kiedy kogoś bliżej poznam, albo spędzam czas z tą osobą, dostrzegam elementy urody, ale najczęściej mam je, że tak powiem, gdzieś.

Nie rozumiem ludzkich kompleksów, jeśli ktoś mówi, że ma za duży nos, za grube uda albo krzywo rozstawione oczy. Nie widzę tego. Nie rozumiem też nakładania sobie makijażu. Chociaż też nie robi mi to większej różnicy, sam fakt, że ktoś się maluje, jest odpychający.
Jeśli ktoś się zachwyca czyjąś urodziwą twarzą albo piękną sylwetką... Zastanawiam się, czy mnie wkręca, czy mówi poważnie.

Nie, nie wmawiam wam, że oto jestem wspaniałą, znaną z mitów i przekazów dziewczyną, bo nie oceniam przysłowiowej książki po okładce. Że to mnie czyni lepszą. Nie uważam tak.
Chciałam się tylko z wami podzielić tym, co mam i powiedzieć, czy bywa i tak.

#dOOWt

Boję się życia.
Nie wiem właściwie jak to się zaczęło. Ale ja po prostu nie lubię żyć. Wiem, że jest ze mną coś nie tak, że życie jest piękne i powinnam być szczęśliwa, bo jestem sprawna i w miarę zdrowa... ale nie potrafię.

Dla mnie życie to udręka. Jestem teraz na etapie rozpoczęcia studiów. Zrobiłam sobie rok przerwy po liceum. Mówili mi, że to średni pomysł, bo mi się nie będzie chciało po przerwie. Ale prawda jest taka, że mi się nigdy nie chciało. Szukanie studiów to udręka, aplikacja to tortura. Znalezienie pracy, mieszkania, czy choćby robienie jedzenia... Najzwyczajniej nie widzę w tym sensu. Mam też wrażenie, że zmarnowałam życie, mimo tak młodego wieku. Mogłam zrobić tyle rzeczy lepiej, a tymczasem ja wolę zostać w łóżku cały dzień i noc jeśli nie muszę nigdzie wychodzić, nic nie robiąc. Absolutnie nic.

Jestem już zmęczona moim trybem życia, spaniem cały dzień i noc oraz głodówką, i chętnie zamieniłabym w nim cokolwiek. Ale zawsze po przypływie motywacji jest moment, gdy cały bezsens wraca i po prostu siedzę na kanapie i patrzę w ścianę przez kilka godzin.

#JfSq8

Parę lat temu byłam na wakacjach we Włoszech u moich dziadków (mama była Włoszką, a tata Polakiem i mieszkam w Polsce). Mieszkają w bardzo dużym domu. W drzwiach każdego pokoju była dziurka od klucza i każdy pokój był zamykany na klucz. Do każdych drzwi był jeden klucz i raczej dziadkowie ich nie dorabiali.

A więc przejdźmy do historii właściwej. Miałam wtedy ogromną fazę na piosenkę Adele "Someone Like You". Więc kupiłam album z tą piosenką na telefon, zamknęłam się na klucz w pokoju i słuchałam jej całymi godzinami, czasami wyglądając za okno, gdzie było widać morze. Słuchałam tej piosenki na słuchawkach bardzo głośno. I nagle JEBUDUBUDUU! Drzwi mojej sypialni zostały wyważone. Do środka wpadło dwóch lekarzy i dziadkowie z przerażonymi twarzami. Byli bardzo zdziwieni, gdy zobaczyli mnie spokojnie siedzącą na łóżku.

Wiecie co się okazało? Podczas słuchania piosenki straciłam rachubę czasu, a ponieważ słuchawki były na maksa, to nic nie słyszałam. Babcia wołała mnie na obiad, ale nie odpowiadałam jej, więc postanowiła przyjść po mnie. Ponoć dobijała się do moich drzwi, ale ja nic nie słyszałam. Babcia jak to babcia, bardzo się przestraszyła i zadzwoniła na pogotowie, że jej wnuczka zamknęła się w pokoju i nic od niej nie słychać. No to pogotowie przyjechało chcąc wyważyć drzwi i zobaczyć, czy sobie czegoś nie zrobiłam.

Od tej pory dziadkowie mają swoją kopię klucza, a ja nie mogę słuchać muzyki na słuchawkach tak głośno :)

#KAMyy

Brzydzę się mojego ojca alkoholika. Wszystkiego, co mogło być przez niego w domu dotknięte, dotykam przez chusteczkę. A jak nie mam jej, to zaraz muszę umyć ręce. Nie wejdę do pomieszczenia, w którym on się znajduje. Nie wezmę prysznica zaraz po nim. Jeżeli zniesie z dworu pranie, muszę uprać je jeszcze raz. Jeżeli zmywał naczynia, przed użyciem muszę umyć wszystko sama. Brzydzę się nim do tego stopnia, że kiedy przewrócił się przed domem i rozbił głowę, nie pomogłam mu. Nie mogłam po prostu. Dotknęłam go tylko wtedy, kiedy obraził moją mamę. Zaczęłam go okładać pięściami po twarzy.

Poza tym wszystko ze mną dobrze :)

#WeEnJ

Moja komórka od jakiegoś czasu się zacina. Ogólnie wszystko funkcjonuje jak należy, ale od czasu do czasu się zawiesi. I właśnie w miniony wieczór, gdy ustawiałam budzik, zaciął się. Próbując go odblokować, uruchomiłam niechcący jakieś aplikacje, ale nic nie wskórałam, więc machnęłam ręką i poszłam spać - mama mnie obudzi.

W środku nocy bardzo zachciało mi się pić, więc poszłam po ciemku i na paluszkach do kuchni, żeby nikogo nie obudzić, i wróciłam do pokoju. Po cichu zamknęłam drzwi i po zrobieniu kilku kroków uderzyłam małym palcem w róg komody! Chcąc dać po cichu ujście mojemu bólowi, syknęłam prawie bezgłośne "kurrrr...". I... nagle usłyszałam za sobą głos, który mówił głośne i przerażające "Nie słyszę co mówisz".
To było Google wyszukiwanie głosowe... Telefon postanowił się odblokować. Eh.
Dodaj anonimowe wyznanie