Byłam chyba wtedy w 4. klasie podstawówki. Gdzieś usłyszałam, że faceci lubią, kiedy kobieta przygryza wargi.
W mojej klasie był w sumie taki spoko kolega, nie podobał mi się, ale wyobrażałam sobie nasze wspólne dzieci :) Na lekcji informatyki przystąpiłam do czynów.
Siedzę, przygryzam mocno wargi, aż mnie bolały, on to na (nie)szczęście zauważył i wypalił: ''Nie rób tak, też tak robiłem i mi krew leciała''.
Cóż, pierwszy i nieudany podryw :/
Raz chce mi się bzykać z każdym facetem i zdarza się, że po prostu idę do baru i to robię - zawsze znajdzie się ktoś chętny, a innym razem nie chce mi się w ogóle z nikim przez tygodnie. Bałam się powiedzieć o moich odchyłach psychicznych mojemu chłopakowi, bo za każdym razem kiedy ktoś się o tym dowiadywał, to mnie zostawiał. Bałam się bardzo, bo bardzo mi na nim zależało, ale nie mogłam przecież nic przed nim ukrywać. W końcu zdobyłam się na to, żeby mu powiedzieć i... zamiast stwierdzić, że jestem nienormalna, powiedział po prostu "nic się nie martw, będzie dobrze, wpadnę do ciebie wieczorem". Pocałował mnie i wyszedł. Bałam się, że już nie wróci... Wieczorem przyszedł do mnie z psychologiem. Dowiedziałam się, że to po prostu choroba i można to leczyć. Dzisiaj wszystko już ze mną w porządku i przy okazji wiem, że mam najlepszego, najbardziej oddanego i najmądrzejszego faceta pod słońcem, który potrafi słuchać, myśleć, wyciągać wnioski, rozwiązywać problemy i kochać jak nikt inny.
Słowem wstępu - o tym, jak stracić wyczucie.
Wyjazd do Japonii był moim marzeniem od liceum, kiedy to wkrótce też miałam ukierunkować swoją przyszłość. Przeprowadziłam się do miasta, w którym odbywały się profesjonalne kursy języka japońskiego. Tam też zaczęłam studiować. Poznałam mnóstwo wspaniałych osób, w tym pewną dziewczynę o imieniu Natalia, która także uczęszczała na kursy. Parę lat później ukończyłam studia, mój poziom języka japońskiego był bardzo dobry zważając na moje zaparcie i prędkość nauki. Będąc w bliskiej relacji z wyżej wspomnianą ''koleżanką'', która odkryła u mnie zapędy biseksualne, postanowiłyśmy razem wyjechać do Tokio. Podróż życia, mnóstwo przygotowań.
Wyjechałyśmy. Z racji, iż żeby dostać wizy musiałyśmy znaleźć pracę - zatrudniłyśmy się jako kelnerki w jednej z kafejek tematycznych. Niby nic szczególnego, aczkolwiek jakieś pieniądze z tego były. Dzieląc czynsz na pół mogłyśmy wynająć dość ładne mieszkanie położone w fajnym miejscu. W roku 2015, kiedy to minął już rok od naszego przyjazdu, Natalia postanowiła, że wraca do Polski. Klimat ogromnego, neonowego miasta przytłoczył ją do tego stopnia, że potrzebowała pomocy psychiatrycznej, która w tym kraju bądź co bądź nie była zbyt rozwinięta. Nie miałam jej tego za złe. Zerwałyśmy ze sobą. Wtedy pojawił się on.
Facet, który cholernie zawrócił mi w głowie. Był kucharzem w kafejce, w której pracowałam. Parę randek, spotkań. Po pół roku zostaliśmy parą. W wieku 28 lat oświadczył mi się. Nigdy nie utrzymywałam kontaktu z rodzicami i bratem, którzy mnie nie wspierali w tym co robię. Wyjazd do Azji był dla nich cholerną fanaberią. Więc obrażeni od mojego wyjazdu nie zadzwonili do mnie ani razu. Jednak nie miałam powodu, aby ich nie zaprosić na ślub. Pojechałam z chłopakiem na parę dni do Polski. Niestety, nie mogąc się dodzwonić do brata, na własną rękę wróciliśmy do mojej wsi. Podjeżdżałam pod dom, gdy zapaliła mi się czerwona lampka. Ogród, który zawsze tętnił życiem, wyglądał jak istna dżungla. Zapukałam do drzwi, otworzył brat. Brat, wyglądający jak totalny menel. I tylko on.
Niektórzy się zapewne domyślili. Moi rodzice zmarli rok wcześniej. Brat o niczym mi nie powiedział. Stoczył się kompletnie. Wszyscy mają mnie za samolubną dziewczynę z dużego miasta. W dzień, kiedy miałam wyjechać do Japonii, mama zadzwoniła do mnie. Chciała mi o czymś powiedzieć, jednak nie chciałam jej słuchać. Tego dnia najprawdopodobniej postanowiła poinformować mnie o swoim nowotworze. Mogłabym pomóc, ale tego nie zrobiłam. Zachowałam się jak pieprzona, samolubna idiotka. Tato zmarł na zawał parę miesięcy po śmierci mamy.
Przepraszam.
PS Natalia o wszystkim wiedziała. Namawiała na Facebooku moich znajomych, aby o niczym mi nie mówili. Dziękuję, "kochanie".
Moja siostra przechodziła różne fazy. Uwielbianie poszczególnych aktorów, piosenkarzy, sportowców, blogerów, youtuberów itd. No wymieniać można w nieskończoność. Ale chyba jej się znudziło, bo przyszła pora na coś nowego.
Siedziała z telefonem w ręce i naglę słyszę pisk, krzyki "O Boże, nie wierzę..." i tak w kółko. Zaciekawiło mnie co się stało, więc pytam.
- Młoda, a tobie co?
- Mam odpowiedź na komentarz na Anonimowych!!! Nie uwierzysz! CukierPuder!
Kiedy odkryłam, że skradziono mi rower, byłam zła. Kiedy odkryłam, że to tak naprawdę mój narzeczony go wziął, żeby pojechać do swojej kochanki, byłam wściekła. Jak zaczął się tłumaczyć, to zaczęłam się zastanawiać ile dostanę za morderstwo w afekcie. Jak myślicie?
Obudziłem się i zauważyłem, że pies leży zaraz obok mnie. Kiedy tylko zobaczył, że nie śpię, machnął ogonem uderzając mnie w jaja i kichnął mi w twarz. Dzień dobry...
Raz jak leżałem z moją dziewczyną "na łyżeczki", to sobie przysnęła i przez jakieś 15 minut we mnie nieświadomie bączyła. Poza tym do dziś jak ma ochotę puścić bąka, to wychodzi do toalety itd. Chyba myśli, że nie wiem.
Mój chłopak powiedział mi, żebym zainstalowała sobie jakąś apkę od śledzenia okresów, która będzie mu wysyłać co miesiąc powiadomienie, żeby wypier**lał gdzieś na Księżyc, byle dalej ode mnie.
Ostatnio podczas robienia minety mojej dziewczynie dostałem napadu drgawek (mam padaczkę).
Leżąc na brzuchu, zacząłem cały się trząść.
Ona uważa, że to była najlepsza mineta w jej życiu.
Jestem na takim ciśnieniu, że ostatnio jak pani w sklepie powiedziała do mnie "skarbie", to aż się podnieciłem!
Dodaj anonimowe wyznanie