#SDNWd

Kilka lat temu wciągnęłam się w naturalne kosmetyki. Naczytałam się o cudownych właściwościach, wszechstronnym zastosowaniu oleju kokosowego.

Zakupiłam olej kokosowy organiczny/bio/extra virgin/nierafinowany/deluxe (niepotrzebne skreślić) i smarowałam nim wszystko - ciało, twarz, pastowałam nim buty skórzane.
Po jakimś czasie moje ubrania, pidżamy, pościel, bielizna i buty zaczęły śmierdzieć wymiocinami. Zapach nie schodził po praniu/myciu. Skojarzyłam fakty - tak śmierdzi zjełczały olej kokosowy. Szkoda, że nie wiedziałam o tym wcześniej. Niektórych rzeczy nie udało się uratować i zostały wyrzucone. Butów nie wyrzuciłam, bo trochę szkoda mi ich, tylko teraz, gdy je zakładam, moje stopy śmierdzą rzygami.

#GjIAi

Jestem w siódmym miesiącu ciąży. Dziecko planowane i wyczekane, poród coraz bliżej, rodzice z obu stron nie mogą się doczekać na wnuka.

A ja z dnia na dzień jestem coraz bardziej przerażona tym, jak wszystko się zmieni. I nie mogę się nikomu do tego przyznać, bo gdy zaczynam ten temat, słyszę, że jestem nienormalna...

#w3Hqh

Pewnego dnia siedziałam sobie na poczekalni do pewnej pani doktor. Jest to jedna z tych przychodni specjalistycznych, gdzie ludzi multum, po pięć osób zarejestrowanych na jednakową godzinę. Ale do rzeczy.

Wraz ze mną na swoją kolejkę czekała pani z dwójką dzieci, na oko roczną córeczką i sześcioletnim synkiem. Dzieci jak to dzieci. ADHD raczej nie miały, aczkolwiek były ciekawe świata, takie "wiercipiętki" powiedziałabym ;) Tuż obok siedziała też pewna dziewczyna. Jak się okazało, wszyscy mieliśmy umówioną wizytę na tę samą godzinę, jednak pani doktor wyczytywała po kolei nazwiskami. Ogólnie miła kobieta, pomyślałam, ale szybko zmieniłam zdanie...Weszłam jako trzecia z nas wszystkich, ładnie się przywitałam, usiadłam... i co słyszę?
- O, pani dobrze wychowana, żeby pani wiedziała, jaka dziwka tu przed chwilą była... Ona się ma za nie wiadomo kogo, bo co, bo studentka? Jaka studentka, ja się pytam? Dziwka zwykła! Ona podważa moje kompetencje, gówniara... żeby tyle przeszła co ja, to by schowała mordę w kubeł... A wcześniej? Kobieta z dwójką dzieci, jedno z chorobą psychiczną, a u drugiego się rozwija, to widać! Kto to widział, żeby taka osoba matką była!

Szczerze mówiąc... poczułam się tak bardzo niezręcznie, nie wiedziałam, co powiedzieć, a doktoreczka widocznie oczekiwała na moje zdanie na ten temat... Po chwili przeszła do sedna, choć prawdę mówiąc najmniejszej ochoty nie miałam opowiadać jej o swoim problemie, z którym do niej przyszłam, w głowie wyobrażając sobie, co ciekawego na mój temat powie następnemu pacjentowi....
Pod koniec wizyty równie ładnie jak na początku pożegnałam się i szybko stamtąd uciekłam.

Ja się pytam - to jest lekarz? Nie wiem, kto ją tak skrzywdził, że tak bezczelnie obraża pacjentów przy innych ludziach.. Nawet, jeśli (w co wątpię) w jej słowach było choćby ziarno prawdy.

#1RgVv

Od 5 lat znam, a nawet powiem, że przyjaźnię się z panem X, młody, przystojny, ambitny facet z bardzo trudnym charakterem, chamskim jak nikt inny. Uczyliśmy się w tej samej szkole, byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, jednak był jeden problem: jego dziewczyna. Bywała bardzo zazdrosna o mnie, aż w końcu doprowadziła do kłótni.

X odezwał się do mnie po jakiś 3 miesiącach, oczywiście po rozpadzie ich związku. Znowu byliśmy przyjaciółmi, spędzaliśmy razem czas, gadaliśmy ile starczyło tchu, aż skończyliśmy technikum. Każdy poszedł w swoją stronę, ja wyleciałam za granice, on został w Polsce. Utrzymywaliśmy kontakt tylko i wyłącznie przez messengera, aż nadszedł nieszczęsny moment wyjazdu na konferencje, na którą zaproszono nas oboje. Jako że robimy w tej samej branży, pojechaliśmy razem. Podczas drogi płakałam cały czas ze śmiechu, bawiłam się jak za czasów szkoły średniej.

Przyjechaliśmy razem dzień wcześniej, od rodzinnego domu miałam jakoś ponad 500 km, więc było nam tak wygodniej być wcześniej i odpocząć po podróży. Wynajęliśmy apartament "na spółkę", zmęczeni oglądaliśmy na kanapie jakiś klasyk w tv pijąc najtańszego szampana z biedronki i żartując ze starych czasów. Oparłam się o niego delikatnie, no i wyszło jak wyszło. Przespałam się z przyjacielem, ba, był moim pierwszym. Udawaliśmy, że nic się nie stało, bo może i głupio było nam rozmawiać. Każdy wrócił do siebie.

Tydzień temu zrobiłam test, a dzisiaj dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Super?

#LIGWi

Było to około 2 lata temu, gdy uczęszczałam do mojego kochanego liceum. Końcówka roku szkolnego, okres poprawek, zaliczeń i wyciągania ocen. Nie było mnie na ostatniej pracy klasowej z polskiego i miałam ją pisać zaraz na następnej lekcji, na której będę. Niestety zapomniałam, nie nauczyłam się, a bałam się, że dostanę pałę i zepsuję sobie sytuację, która i tak nie była idealna.

Wpadłam na pomysł, że po prostu zwolnię się z tej lekcji. Hmm… napisać sobie zwolnienie? Kurde, skapnie się. Z pomocą przyszedł mi mój kochany kolega: „Idź do piguły poudawaj, że coś Cię boli, i na pewno da Ci zwolnienie. Mi zawsze daje”.

Chcąc być oryginalną i nie udawać, że boli mnie głowa, czy, że mam gorączkę postanowiłam, że pójdę niekonwencjonalną drogą.
- Proszę Pani mam biegunkę. Nie mogę już wytrzymać. Nauczyciele cały czas zwracają mi uwagę, że wychodzę do toalety.
Szkolna pielęgniarka patrzy na mnie i się pyta:
- A jaka jest ta biegunka?
- Pani, jak woda.

Szanowna Siostra nie chciała mi wypisać zwolnienia, ale za to zadbała o mnie jak mało kto i dała mi 2 stoperany, które musiałam wziąć u niej w gabinecie. Jak się to dalej potoczyło to chyba już wiecie. Przedawkowanie stoperanu, gdy nie jest on organizmowi potrzebny kończy się źle.

Następną lekcję spędziłam na kibelku a klasówki i tak nie pisałam, bo polonistka o niej zapomniała. A morał z tej bajki jest krótki i niektórym znany – dopiero się boimy, gdy się obsramy.

#Weg6i

Leżałam w szpitalu (oddział wewnętrzny) zawołali do mnie psychiatrę. Po wypytaniu o szczegóły medyczne, zaczęły się pytania bardziej "psychiatryczne".

- Ma pani dzieci?
- Nie.
- Męża?
- Nie.
- Chłopaka?
- Nie.
- Dlaczego?!
- Nie chcę.
Spojrzał w papiery, zadumał się nad nimi na chwilę.
- Nie chce pani mieć chłopaka dlatego, że ma pani chore nerki?
- To ja mam chore nerki???!!!
- O tym porozmawia pani ze swoim lekarzem prowadzącym*. To dlaczego pani nie chce mieć chłopaka?
- Mam inne preferencje.
- Jakie?
- Wolę kobiety.
- Ah... To ja już wszystko rozumiem...
- Teraz za to ja nic nie rozumiem...
- Po prostu wpadła pani w depresję, bo rodzina nie akceptuje pani homoseksualizmu.
- Absolutnie nie o to chodzi.
- Tak? A co pani rodzice o tym myślą?
- Uznali, ze jestem ich największą porażką, nie jestem już ich córką, a na koniec wyrzucili z domu, ale to było dawno i nie ma nic wspólnego z moją obecną sytuacją.
- No widzi pani! Ciężko jest być homoseksualistą wśród katolików.
- Mój ojciec jest ateistą. Matka chodzi do kościoła, bo "zawsze tak było" i nie wygląda jakby ją katolicyzm w ogóle interesował.
- Nie ucieknie pani od katolicyzmu w Polsce. Nawet jak pani nie wierzy, to i tak ma on wpływ na społeczeństwo, a ono na panią.
- Pan teraz próbuje mi powiedzieć, że moi rodzice dobrze zrobili, że mnie x lat temu wyrzucili z domu, bo żyjemy w katolickim społeczeństwie? No i w ogóle... co to ma wspólnego z tym, co się dzieje ze mną teraz?
- Pani się tylko wydaje, że to nie ma nic wspólnego...

Dalszego wywodu nie słuchałam. Wyszłam z trzaśnięciem drzwiami i wróciłam do łóżka.

Na wypisie później przeczytałam mniej więcej: "Próba samobójcza spowodowana brakiem akceptacji preferencji seksualnej do kobiet ze strony rodziców".

Oczywiście dialog nie jest dosłowny, bo z dyktafonem tam nie byłam, a zdarzenie miało miejsce z 10 lat temu.

---
* Okazało się, że z moimi nerkami wszystko w porządku. Nie wiem co mu się ubzdurało.

#2V54i

Mam 27 lat i od ponad 8 lat jestem w szczęśliwym związku. Z bratem mojej narzeczonej, obecnie 17-letnim, też mam pewien związek.

Mianowicie od jakichś 3 lat, 2-3 razy w tygodniu pomagam mu... golić jego okolice intymne. Młody ma bardzo gęste owłosienie. Po pierwsze, bardzo się tego wstydzi na siłowni i basenie, a po drugie, jak się spoci, powstają wielkie ropne krosty. Niestety nieumiejętne golenie też powoduje, że robią się krosty. Mamy i sióstr się wstydzi, ojca nie ma, jedynie przede mną paraduje w stroju Adama (efekt wspólnego chodzenia na siłownię i basen).

No i tak wyszło, że regularnie golę odbyt nastolatkowi na jego własne życzenie.

#hGwYP

Witam, mam 29 lat, mam super figurę, którą dzień w dzień katuję na siłowni, mam długie gęste włosy i ładną twarz, ale nie mam faceta i szybko mieć nie będę a dlaczego?

Choruję na hirsutyzm.... Większość z Was pewnie zastanawia się co to takiego....
Hirsutyzm to inaczej nadmiernie owłosienie. Ktoś powie: phi! są gorsze choroby, ale uwierzcie mi, że żyję z tą chorobą już długo i cholernie zatruwa mi życie.
Mam włosy tam gdzie NORMALNE kobiety nie mają.
Nie dość, że są wszędzie tam gdzie nie powinny być, to jeszcze ciemne. ;/

Od dłuższego czasu usilnie próbuje mnie zaprosić na randkę pewien chłopak, z którym się widuje na siłowni i chociaż mi się podoba, fajnie mi się z nim gada i mam ochotę z nim wyjść gdzieś to po co? Na basen nie pójdę, bo nie mogłabym się skupić na niczym innym jak na tym czy gdzieś nie wydepilowałam ciała dobrze, nie mógłby dotknąć mojej twarzy, bo już na drugi dzień po depilacji jest szorstka, o rękach nie wspomnę....

Ktoś powie "a u lekarza byłaś?". Byłam! Na to nie ma lekarstwa. Ratuje mnie jedynie depilacja laserowa, ale żeby było śmiesznie nie mogę jej wykonać, bo mam padaczkę a jest ona przeciwwskazaniem do zabiegu. Fakt że już kilka dobrych lat ataku nie miałam, to nie mogę ryzykować.

Pracuje w pewnym biurze gdzie przewaga jest facetów i koleżanki zazdroszczą mi powodzenia, urody ale nie wiedzą że tak naprawdę ta "ładna laska" jest potworem...

P.S błagam, nie piszcie o mojej historii wierszy.
Dodaj anonimowe wyznanie