Kiedy miałem 13 lat, zostałem zgwałcony. Przez lata nie potrafiłem nikomu o tym powiedzieć, dusiłem wszystko w sobie. Kiedy miałem 15 lat osoba, która mnie zgwałciła, popełniła samobójstwo, więc tym bardziej nie widziałem sensu w mówieniu o tym.
Pewnego dnia na WDŻ nauczycielka kazała nam na kartkach napisać nasze największe problemy. Później mieliśmy wrzucić kartki do pudełka, nauczycielka miała wylosować jedną i poświęcić lekcję na omówienie problemu, a potem na kolejnej miał być następny problem itd.
Wtedy coś we mnie pękło i napisałem, że zostałem zgwałcony w wieku 13 lat, a zrobiła to kobieta.
Minęło kilka tygodni. W końcu mój problem został wylosowany i zaczęło się piekło. Usłyszałem, że to nie był gwałt, że powinienem się cieszyć, bo pewnie wielu mężczyzn mi zazdrości, a w ogóle skoro mi się nie podobało, mogłem ją odepchnąć albo się nie podniecać.
Wybiegłem z sali. Rodzice znaleźli mnie w domu. Płakałem. W końcu powiedziałem im o wszystkim.
Była awantura. Nauczycielka próbowała się tłumaczyć i udawała, że myślała, że któryś z uczniów postanowił sobie zażartować. Na szczęście dyrektorka olała jej tłumaczenia i nauczycielka została wyrzucona, a ja trafiłem do psychologa.
Spodziewam się fali nienawiści od "typowych madek", ale pomyślcie zdroworozsadkowo.
Jestem nauczycielem. Sama wybrałam ten piękny zawód; uwielbiam swoją pracę i dzieciaki, ale jest parę rzeczy, które uważam za bardzo krzywdzące. Obecnie panuje nagonka na nauczycieli; wielu wydaje się, że nasza praca polega tylko na prowadzeniu lekcji. Otóż nie - piszemy całe tony dokumentów, przygotowujemy pomoce, zajęcia, organizujemy spotkania, rady i wiele innych, zawód nauczyciela to nie tylko zajęcia szkolne, ale mnóstwo rzeczy które robimy przed i po.
W Internecie krąży taki obrazek: nauczyciel mówi do ucznia 'powiem twojej mamie jak się zachowujesz', na co uczeń odpowiada 'moja mama nie skarży się Pani że nie radzi sobie w swojej pracy'. Szlag mnie trafia, gdy widzę komentarze do niego. Drodzy, nauczyciele mają uczyć, rodzice wychowywać. Szkoła ma wspierać w tym procesie, a nie wyręczać. Obowiązkiem nauczyciela jest powiadomić rodzica o zachowaniu jego dziecka. Bo później, gdy coś się wydarzy taka mądra madka mówi "Przecież Pani nic nie mówiła".
A ci sami rodzice podrzucają dzieci ma cały dzień na świetlicę szkolną, by pozbyć się ich z domu. Nie mówię tu o rodzicach, którzy pracują od rana do wieczora, a o takich, którzy robią to dla wygody.
Uwielbiam moją teściową... choć to wybitnie piekielna istota. Jestem dzięki niej perfekcyjną żoną, matką, panią domu, kochanką, człowiekiem.
Nawet tyłek podcieram sobie z większą gracją niż brytyjska królowa.
A to wszystko wyłącznie dzięki temu, że cały czas, w każdej sytuacji wyobrażam sobie, że ona mnie obserwuje. Patrzy na mnie tym swoim wrednym spojrzeniem i od razu mam motywację, żeby żyć lepiej niż Rozenkowa i Lewandowska razem wzięte.
Beznadziejna metoda, ale niezawodna.
Myślicie, że macie pecha w życiu? Mnie nie pobijecie...
Czekam na przystanku na autobus, kiedy nagle okazuje się, że metr ode mnie leżą dwa dorodne banknoty (setka i jeszcze jakiś).
Wiecie, kiedy się zorientowałam? Kiedy z autobusu wysiadł kierowca i je podniósł. :(
Odkąd mieszkam sama, podczas okresu na noc zakładam pieluchy dla dorosłych. Zawsze miałam obfite miesiączki i tym sposobem w końcu unikam plam na pościeli. Tak, wiem że są podpaski na noc, mimo wszystko paradoksalnie z pieluchą na tyłku czuję się bardziej komfortowo.
Po roku związku moja dziewczyna mnie zostawiła. Spytałem się, czy miała kogoś na boku. Odpowiedziała "tak, ciebie miałam na boku".
W związku z pytaniami na temat tego gdzie pracuję jako osoba kontrolująca policję (wyznanie #aMIDn), postanowiłem dopowiedzieć kilka rzeczy.
Pracuję w Biurze Spraw Wewnętrznych. Byłem policjantem kilka lat, a potem udało mi się tam dostać, co wcale łatwe nie było. Może was zdziwić, że jako ktoś niecierpiący policji, chłopak wychowany na blokowiskach lat 90, zostałem niebieskim, ale tak wyszło. To opowieść na inne wyznanie.
Natomiast obecnie pracuję w wyżej wspomnianym BSW. Jest to odpowiedzialna i dość niewdzięczna praca, ale daje satysfakcję z wykonywania dobrej roboty. Badam sprawy łapówek, akcji policyjnych, które zakończyły się tragicznie, nadużyć, zabójstw i pobić dokonanych przez policjantów, ale też przypadków kiedy to policjanci są zagrożeni. Widzę najgorsze rzeczy z tego zawodu na co dzień. Wy słyszycie o takich sprawach kilka razy w roku w mediach i patrząc po reakcjach społecznych i to dla was za dużo. A jak tu wierzyć w idee służenia i ochrony, kiedy na co dzień jestem w bagnie?
Wierzę, że łopatką całe to bagno osuszę, choć to syzyfowa praca. W ciągu najbliższego roku być może przejdę do Biura Nadzoru Wewnętrznego - to nowa jednostka założona w tym roku, dopiero tworzona od podstaw. W przeciwieństwie do tej gdzie jestem teraz, jest bezpośrednio podległa ministrowi i ma większe uprawnienia. Do tego już doszło, że nawet nam nie ufają i wolą mieć bardziej samodzielne narzędzia do kontroli policji i innych służb. Ale to przyszłość i do tego nie pewna. I jeśli myślicie, że policja robi co chce, a ja i moi koledzy się obijamy, to jesteście w błędzie.
Pracujemy od rana do nocy, ale nie da się pilnować wszystkich, jestem jak nauczyciel, mogę pilnować uczniów w klasie, ale cała policja jest jak ogromna szkoła i nie idzie upilnować wszystkiego na raz. Nie zawsze też jest winna policja, prawo nie jest najlepsze i oni nie mają często wyboru i muszą wypisywać te mandaty masowo, choć wiadomo, że czepialstwo też nie pomaga. Lepiej pouczyć kogoś, że nie można wyrzucać śmieci na ulicę niż nastraszyć i spisać, bo w razie poważnego problemu taka osoba nie zadzwoni na policję i nie pomoże.
A już najgorsze są te wyroki za gram marihuany, bo naprawdę nikomu się nie uśmiecha zaczynanie sprawy i wypełnianie tony dokumentów za każdym razem jak zobaczy małolata z trawką. Przecież po przeciętnej dyskotece byłby miesiąc pisania papierologii, a profity nikłe.
Ja nie znoszę natomiast brutalności policji i łapówkarstwa. Niektórzy nadal żyją w czasach kiedy służyli w ZOMO i czerpali zyski ze służby. Ten kraj to nie jest jakiś Bronks gdzie trzeba być czujnym cały czas i pałować wszystkich po kolei, żeby zasłużyć na szacunek. U nas nie ma mafii i gangów jak w Ameryce Płd. Są gangsterzy, ale to nie trzon spraw policji. Mam nadzieję, że choć trochę wam wyjaśniłem swoją pracę.
Chodziłam do 6 klasy podstawówki z Basią, która była oczkiem w głowie nauczycieli. Basia reprezentowała szkołę w zawodach sportowych i osiągała sukcesy, a do tego była bardzo ładną i mądrą dziewczyną. Niestety, za piękną buzią czaiła się istna jadowita żmija, która po trupach dochodziła do celu. Swoim najbliższym przyjaciołom mówiła wiele przykrych rzeczy, a oni adorowali ją w swoim wianuszku uwielbienia. Basia musiała być we wszystkim najlepsza, a jej chorobliwa ambicja nie potrafiła odpuścić.
Tak Basia spotkała na swojej drodze kariery matematykę i mnie- cichą, szarą myszkę. Nauki ścisłe są moim konikiem, więc byłam najlepsza w klasie. Już wtedy realizowałam indywidualny tok nauczania na dużo wyższym poziomie. Razem uczęszczałyśmy na koło matematyczne, gdzie panowała zasada, że za dobrze zrobione zadanie przy tablicy otrzymujemy ocenę do dziennika.
W dzień zajęć, Basia zapytała mnie o moje rozwiązania. Nie miałam ich jeszcze gotowych ale wiedziałam, że zgłoszę się do zadania 3. Zapytała, w jaki sposób chcę je zrobić, więc przedstawiłam mój plan. Gwiazdka stwierdziła, że w takim razie ona zrobi inne.
Od samego dzwonka Basia wyrywała się z ławki, aby nauczycielka wybrała ją jako pierwszą do odpowiedzi. Z dumą wygłosiła, że rozwiąże zadanie 3. Trochę to było przykre, ale postanowiłam dać jej nauczkę. Poczekałam do końca rozwiązania, które wykonała krok po kroku, jak jej wcześniej powiedziałam. Kiedy nauczycielka otwierała dziennik, głośno powiedziałam, że w zadaniu jest błąd. Drżącym głosem wyjaśniłam, że tego twierdzenia nie można tu wykorzystać, bo jest to, to i to oraz założenia zadania i dalsze rozwiązanie jest błędne. Skąd o tym wiedziałam? Po porannej rozmowie z Basią rozwiązując to zadanie pierwotnym planem doszłam do wielu sprzeczności. Szybko znalazłam inny sposób rozwiązania, jednak Basia już o tym nie wiedziała.
Ostatecznie dziewczyna nie dostała dobrej oceny, a ja dostałam dwie- za znalezienie błędu i dobre rozwiązanie. Oczywiście Gwiazdka przybiegła do mnie z awanturą, jak mogłam ją tak oszukać? Plotkowała za moimi plecami, że specjalnie ją upokorzyłam. I choć dalej próbowała mi dogryźć na każdym kroku, to i tak w moim świecie szarej myszki kipiałam z dumy. Mogła jak człowiek poprosić o pomoc, a nie kraść zadanie.
Moja dziewczyna jest na mnie śmiertelnie obrażona, bo chciałem adoptować psa i teraz jest zazdrosna. Bądź tu dobrym człowiekiem.
Pracuję w sex-shopie. Lubię swoją pracę. Zarabiam wystarczająco, nie robiąc praktycznie nic poza sprzedażą. Jest to jednak anonimowe, bo nie mogę normalnie powiedzieć o tym każdemu. Gdy moja mama się dowiedziała o tym, co sprzedaję, uznała, że nie mam do siebie za grosz szacunku.
Jedynie mój chłopak zaakceptował to, gdzie pracuję. Choć też miał z tym na początku problem. Poza tym słyszę komentarze "chyba jesteś naprawdę zdesperowana", "lepszej pracy nie było?". Tak. Miałam możliwość pracować w innych miejscach, jednak ta branża spodobała mi się najbardziej.
Po prostu lubię dużo wiedzieć na temat seksu i różnych gadżetów, dzięki czemu mogę lepiej doradzać klientom, którzy pozytywnie reagują na moją wiedzę.
Niestety tylko tu mogę to przyznać. :)
Dodaj anonimowe wyznanie