Moja mama pracuje w dużej firmie jako księgowa. Jutro prezes firmy ma imieniny. Jej przełożona, z tej okazji, kazała upiec ciasta wszystkim księgowym, informatykom, no wszystkim, nad którymi ma władzę, grożąc zwolnieniem z pracy w razie nieprzyniesienia wypieku.
Niech ktoś mi powie, jakie są granice absurdu...
Dodaj anonimowe wyznanie
Chciałabym to zobaczyć, jak ktoś zostaje zwolniony z pracy za to, że nie upiekł ciasta na imieniny prezesa, jak i rozprawę w sądzie pracy o nieuzasadnione zwolnienie.
Nie ma ludzi bez winy. Kazdemu się noga podwonela na czymś. Wystarczy podać to za oficjalny powód :)
No właśnie chodzi o to, że żeby zwolnienie było usprawiedliwione uchybienie musi być w tym samym czasie co zwolnienie, nie po tygodniu, czy miesiącu, a wg. Kodeksu Pracy przewinienie musi być rażące i udowodnione przez pracodawcę. Inaczej każdy Janusz biznesu korzystałby z okazji do zwolnienia nielubianego pracownika w ten sposób bez narażania się na sąd pracy
Nie istnieje coś takiego jak granice absurdu, istnieją tylko granice przyzwoitości ;)
Specjalnie bym nie przyniosła. Zapewne by nie zwolniła. A nawet jeżeli to sąd pracy i niech się tłumaczy.
Kto to wszystko zje?
No chyba, że w cukierni pracuje...;>
A po co prezesowi aż tyle ciast? ;)
To jest mobbing.
kiedyś słyszałem że do firmy w bodajże któreś święta kazali wszystkim około 24 się pojawić bo inaczej zwolnią ludzi, wezwali ich po to by bodajże na skypie razem mogli wszyscy złożyć życzenia szefowi ;)
to 2 razy użyte bodajże też mnie boli spokojnie ; )
Absurd byłby jakby miała przynieść to ciasto w seksownej bieliźnie