Moja ciocia pracuje w hotelu. Jako pokojowa. Jak zaczęły się wakacje, to od słowa do słowa zaproponowała mi, żebym przychodziła do niej trochę jej pomóc, a ona za to mi coś odpali. Zgodziłam się.
LUDZIE. Czego ja się tam naoglądałam! Nawet nie wiedziałam, że ludzie są gorsi niż bydło!
Obsrane kible – CAŁE! Ja nie wiem, jak można się tak załatwiać. Zużyte prezerwatywy rzucane po całym pokoju. Obrzygany prysznic, umywalka. Czasem nasrane pod prysznicem. Odłączona lodówka od kontaktu, z której wylewa się woda. Zeschnięte jedzenie na dywanie. Gumy do żucia WSZĘDZIE. Obsrane majtki, śmierdzące skarpetki. Oblane alkoholem meble, łóżka i dywan. Czasem nawet niektórzy załatwiają się w łóżku – NIE TYLKO SIKU. Zużyte tampony na podłodze. Wycieranie dupska ręcznikami. Rzucanie czym się da i wylewanie czego się da po całym pokoju. Pomazane ściany... TRAGEDIA. I pomyśleć, że bardzo dużo ludzi korzysta z hotelów. I wyobraźcie sobie, że chodzicie po pokoju, gdzie dzień przed wami ktoś się spuścił na dywan, kąpiecie się tam, gdzie było gówno, dotykacie czegoś, co było obrzygane... CO Z TEGO, ŻE JEST TO POSPRZĄTANE?! Moja ciocia powiedziała, że nie ma środka odkażającego, który by się bardzo przydał w takich sytuacjach.
Ostatni epizod, jaki tam przeżyłam i po tym już tam nie wróciłam, to zakrwawione waciki ze strzykawkami w zapasie... goście tak się naćpali, że rozwalili telewizor.
Czy naprawdę my jako ludzie, jako gatunek myślący, musimy tak robić? Czy większość ludzi też tak zachowuje się we własnym domu? Dla mnie to totalna porażka.
Mieszkam na wsi, nieopodal szkoły mieliśmy tamę nad rzeką, w wakacje oraz ciepłe dni chodziliśmy się tam kąpać. W rzece tej było pełno pijawek, ale wiadomo, jak to dzieciaki nie przejmowaliśmy się tym, w końcu mogliśmy wykąpać się w wodzie bez opieki żadnego opiekuna i popisywać się przed dziewczynami skokami na główkę.
Jeden chłopak bardzo chciał zaimponować jednej dziewczynie, która cisnęła sobie bekę, więc powiedziała mu, że jak się rozbierze do naga i wskoczy do wody, to będzie jego. Chłop chwilę się namyślił i stwierdził, że to zrobi, zdjął gacie i wskakuje do wody, zaczyna pływać, nurkować... Nagle zaczyna krzyczeć. Okazało się, że pijawka przykuła mu się do penisa. Byliśmy jeszcze młodzi, nie wiedzieliśmy, co robić, krzyczał tak bardzo, że usłyszał to sąsiad, który po szybkim wytłumaczeniu zadzwonił po karetkę.
Od tej pory nie chodziliśmy już nad rzekę.
Robię prawo jazdy i umówiłem się na pierwszą jazdę autem. Na 16:00 miałem zejść pod blok, tak więc o 15.45 wszedłem do łazienki w celu zrzucenia nieco balastu.
15.47 dostaję SMSa od instruktora: „Jestem”.
To było najszybsze sranie w moim życiu.
Witajcie, chciałam podzielić się moją historią, która jest raczej nietypowa.
Pochodzę z Arabii Saudyjskiej, od dzieciństwa byłam wychowywana w typowy islamski sposób — miałam w przyszłości wyjść za mąż i urodzić dzieci. Chodziłam co prawda do szkoły, ale moja rodzina nigdy nie przywiązywała do tego wagi. W wieku 18 lat zostałam wydana za mąż za biznesmena, który miał już żonę. Mój mąż okazał się jak na Araba dość liberalnym człowiekiem. Starszy ode mnie o 20 lat, w młodości przebywał służbowo w Wielkiej Brytanii i Niemczech, dzięki czemu w pewnym stopniu otworzył się na „zachodni” sposób myślenia. Oczywiście nie mógł tego otwarcie okazywać, ale w domu miałam właściwie pełną swobodę. Mieszkaliśmy w Rijadzie dość daleko od centrum na ogrodzonej posesji, przez co nikt obcy nie wiedział o naszym układzie.
W domu chodziłam w zachodnim stroju, dzięki internetowi odkryłam, jak żyją ludzie w świeckich państwach. Oczywiście jak przychodzili goście, udawaliśmy, że jesteśmy przykładną muzułmańską rodziną. Chodziliśmy do meczetu, ale tylko po to, żeby nie ściągnąć na siebie podejrzeń — on był właściwie niewierzący, a ja pod jego wpływem też zaczęłam kwestionować wpajane mi od dzieciństwa zasady. Była jeszcze jego druga żona Aisha, z którą od razu się zaprzyjaźniłam, a po pewnym czasie zaczęłyśmy nawet eksperymentować. Tak odkryłam, że jestem biseksualna i całe szczęście, że mąż nie miał nic przeciwko. Z powodu jego bezpłodności i tak nie mielibyśmy dzieci.
Nasz układ skończył się w 2019 roku, kiedy mąż niespodziewanie zmarł. Miałam wtedy 24 lata, a ona 27. Jako kobiety nie mogłyśmy samodzielnie zarządzać majątkiem, więc kazano nam poślubić jego brata, który niestety był fanatycznym muzułmaninem. Wtedy postanowiłyśmy uciec. Pomógł nam niemiecki dyplomata, dawny znajomy męża, który na fałszywych dokumentach załatwił nam lot do Berlina. Tam miałyśmy ubiegać się o azyl. Pomieszkałyśmy tam trochę, ale z powodu liczby muzułmanów wciąż nie czułyśmy się bezpiecznie. Aisha wpadła na pomysł, żeby spróbować w Polsce i tak też zrobiłyśmy.
Dziś mija 6 lat od naszego przyjazdu. Wynajmujemy mieszkanie, obie pracujemy i coraz lepiej mówimy po polsku. Od dawna nie jesteśmy muzułmankami, ubieramy się i malujemy jak Europejki. Z dawnego życia został nam tylko wstręt do alkoholu, nawet wieprzowinę czasami jemy. Naprawdę przyjęłyśmy polską kulturę, do religii mamy obojętny stosunek. Wreszcie po tylu latach jestem szczęśliwa w społeczeństwie, które nie narzuca mi sposobu życia, brak mi tylko rodziny, której nie widziałam od pogrzebu męża, ale oni by tego nigdy nie zaakceptowali. Naprawdę jestem wdzięczna za szansę, którą dała mi Polska, być może nieskładnie piszę, wspomagałam się tłumaczem. Ostatnio kolega z pracy powiedział mi, że jestem już całkiem jak Polka, to świetne uczucie.
Jak byłam w Tajlandii, to zjadłam mrożony z jogurt z tuk tuka i rozbolał mnie brzuch. Przed snem wzięłam dużo przeciwbólowych i nic nie czułam. Obudziłam się rano cała w swoich fekaliach, poszłam umyć się pod prysznic. Tam zemdlałam. Wstałam i wygięłam się do kibelka, by się wyrzygać. Niestety poszło w dwie strony, a pod kibelkiem był biały dywan. Zatrucie było ciężkie, a najgorsze, że nie dało się otworzyć okna, by wywietrzało. Zostawiłam napiwek osobie wykonującej usługi porządkowe.
Polaryzacja w Polsce jest straszna. Wczoraj jechałem na urodziny siostrzeńca, wypadało się ubrać w garnitur. Sobota rano, metro prawie puste, a że było ciepło, to rozpiąłem kurtkę. Po chwili podeszła do mnie babcia z przypiętym sercem KO i zaczęła się wydzierać, że mam natychmiast wysiadać, bo ona nie będzie jechać w jednym wagonie z faszystą (popieram Partię Razem, co jest w tej historii istotne). Spytałem grzecznie, o co chodzi, a ona do mnie, że „w TVN-ie mówili, że ten Braun to niebezpieczny ekstremista jest”. Ja dalej w szoku, mówię, że ja go nie popieram i nie wiem skąd taki pomysł. A ona do mnie: „Wstydziłbyś się, młody człowieku, żeby nosić faszystowskie symbole i jeszcze tak kłamać”. Na wszelki wypadek spojrzałem po sobie, czy nikt mi nie przykleił jakiegoś hinduskiego symbolu szczęścia, ale nie. Pytam się wciąż spokojnie, co pani ma na myśli. A babuleńka z pełną powagą: „No bo masz muszkę na sobie, a w tych czasach to już nikt tego nie nosi, chyba że ktoś jest za Korwinem. Ja już trochę dłużej żyję i mówię ci – rzuć tę sektę, póki jeszcze można, bo jak się dorwą do władzy, to mnie pierwszą rozstrzelają za to, że zawsze byłam za demokracją”. Tak mnie zatkało, że nic nie odpowiedziałem, a babcia wysiadła przystanek dalej. Dodam, że muszka jest według mnie wygodniejsza od krawata i tylko dlatego ją noszę.
Kolega na imprezie sylwestrowej mocno pijany próbował zrobić wrażenie na dziewczynie, mówiąc: „Wiesz, ja w sumie jestem dosyć inteligentny”.
Po chwili ciszy dodał z dumą: „Mam nawet IQ powyżej 100… chyba”.
Dziewczyna patrzyła na niego dobre kilka sekund, zanim dobitnie odpowiedziała: „Gratulacje… chyba”.
Temat dość kontrowersyjny, szczególnie dla kobiet.
Mam 36 lat, tak wyszło, że jestem sam, próbuję randkować, problem w tym, że kobiety w moim wieku, czy tam młodsze kilka lat, wyglądają staro.
Staro porównując do mnie, wyglądam na dużo mniej.
Może mój przykład nie do końca oddaje to, co chcę przekazać, bo mam lekką obsesję na punkcie dbania o siebie.
Jak zauważyłem wśród rodziny, sąsiadów itp. Wujki, ciotki itp. zbliżają się do 60., albo lekko przekroczyli. O ile mężczyznom nie wypadły aż tak włosy, jest kolosalna różnica w wyglądzie względem kobiet.
Wyglądają sporo młodziej od kobiet w ich wieku, nawet młodszych.
Cały czas pamiętajmy, że kobiety się malują, bez makijażu całkowicie stare babcie.
A umówmy się, mężczyźni lat 60 to za bardzo nie używali nawet kremu.
Nie bez powodu mężczyźni wolą młodsze, a rzadkością jest to w drugą stronę, aby facet chciał starszą.
Od ponad 3 lat interesuję się historią, a zwłaszcza drugą wojną światową. Ludzie często mi mówili, że to zbyt brutalne dla mnie i żebym przestała (kiedy zaczynałam się tym interesować, to miałam około 10). Ale mi to sprawiało radość, więc brnęłam w to dalej. Teraz mam 13 lat i co chwilę słyszę komentarze typu: „Co ona robi ze swoim życiem?”, „Świetnie, n@z¡stka”, „Jesteś pewna, że to nie jest zbyt ostre dla ciebie?”, „Zobaczycie, zaraz do H¡tl€r@ będzie salutować”.
Jakby przepraszam bardzo, ale druga wojna światowa to nie jest tylko H¡tl€r. Naprawdę to, że mam 13 lat i jestem dziewczyną, nie oznacza, że płaczę na widok przejechanego jeża. Najgorsze jest to, że nikt nie daje sobie wytłumaczyć, że to może być nawet ciekawe. I nie ma tam tylko przemocy, jest mnóstwo innych tematów, o których można rozmawiać, mówiąc o drugiej wojnie światowej.
Parę lat temu, gdy byłam jeszcze dzieckiem, stworzyłam fake konto, by obserwować znajomych, którzy mnie zablokowali. Jednak na te fake konto odezwała się jedna dziewczyna z pytaniem, czy chcę się z nią poznać, stwierdziłam, że co mi szkodzi chwilę z nią popisać, jednak to poszło za daleko... Jako że to fake konto było stworzone jako chłopak, to ona po paru tygodniach się w nim zauroczyła. Próbowałam zakończyć to kłamstwo, urywając z nią kontakt, ale było ciężko. Do tej pory ona do mnie wypisuje, a ja nie wiem już, co robić. Chcę to zakończyć, bo czuję się z tym bardzo źle, ale nie jestem w stanie powiedzieć jej prawdy po tylu latach. Jest też dziewczyną bardzo emocjonalną i nie chcę, by sobie coś zrobiła.
Dodaj anonimowe wyznanie