#yR7Sf

Jestem kobietą po trzydziestce i nie zarabiając kokosów, staram się związać koniec z końcem i samotnie utrzymać (po rozpadzie związku) i nawet wyremontować mieszkanie. Od dziecka choruję na niedoczynność tarczycy i nawet przy niby ustabilizowanych poziomach utrzymanie wagi wymagało ode mnie sporo pracy i wysiłku. A tu proszę – nagle sukces! I to bez morderczych treningów i biegania po dietetykach!
Usiłując się samotnie utrzymać,  zamiast zjeść np. schaboszczaka, to kawałek mięsa wrzucam do cienkiej jarzynówki gotowanej na dwa dni, w inne w ogóle unikam mięsa na rzecz kalafiora (broń Boże całego naraz) z dodatkiem jednego jaja etc., a kolacje to lepiej sobie w ogóle odpuścić, tak samo jak słodycze, które są po prostu zbędnym wydatkiem. Ponadto ceny usług tzw. fachowców tak poszły w górę, że z mojej pensji nie jestem sobie w stanie na nich pozwolić, a dzięki temu sama skaczę po drabinie i mieszam gładzie – nie trzeba już latać na siłkę.
W ciągu pół roku schudłam ponad 7 kg!
Tylko że jak tak dalej pójdzie, to za kolejne pół nie będę już wyglądać tak dobrze... Ale kto by wybiegał w przyszłość?

#gT2g0

Na wstępie powiem, że mam 18 lat i nigdy nie miałem dziewczyny (sytuacja raczej dość powszechna). Ostatnio wpadłem na pomysł, żeby kupić sobie jakiś „gadżet”, będący chociaż w małym stopniu jej substytutem. Przeglądałem internet w poszukiwaniu „tej jedynej” dla mojego przyjaciela. W końcu znalazłem coś dla siebie i przez kolejne dwa dni niecierpliwie wyczekiwałem przesyłki. Kiedy przyszła, od razu postanowiłem przetestować zakupiony produkt (w końcu dają te 14 dni na zwrot). Niestety po zakończonym teście doczytałem na opakowaniu, iż mój nowy zakup jest przeznaczony do użytku jednorazowego... Tyle pieniędzy i perspektyw upojnych nocy poszło do piachu xD

#fSEqD

Opowiem Wam, jaką Grażyną byłam...

Pracowałam w punkcie usługowym, gdzie zarabiałam najniższą krajową + jakieś śmieszne premie raz na ruski rok. Podjęłam się tej pracy na czas studiów. Utrzymywałam się z drobną pomocą rodziców (mimo że mają pieniądze i nie musiałam iść do pracy, to chciałam jak najszybciej się usamodzielnić). Co miesiąc mieliśmy 60 zł do wydania w biurowo-przemysłowym sklepie internetowym, gdzie zamawialiśmy rzeczy potrzebne do pracy: koperty, bloczki, długopisy, środki czystości, itp. I te 60 zł to było naprawdę dużo, sporo rzeczy można było za to zamówić i zawsze był spory zapas. Więc zabierałam do domu a to płyn do naczyń, a to płyn do szyb, ręczniki papierowe, artykuły biurowe. Dzięki temu mogłam co miesiąc naprawdę sporo zaoszczędzić na tych rzeczach, a brałam tego tylko tyle, żeby w pracy niczego nie brakowało. Mogliśmy też zamawiać sobie np. czajnik albo mopa, więc w to też się zaopatrzyłam.

Miałam klientów, którzy zakładali sobie u nas karty, ale często je porzucali. Później na takie porzucone karty przychodziły różne bonusy do wykorzystania. Co robiłam? Nabijałam klienta (oczywiście za jego zgodą) na kartę innego klienta (który tę kartę porzucił), brałam od niego kasę, wykorzystywałam darmowy bonus i zabierałam z kasy 10, 20, 50, a nawet 100 zł. Dla mnie to było naprawdę dużo. Kombinowałam, jak mogłam.

Teraz jestem już po studiach, mam normalną, dobrze płatną pracę i nie muszę kombinować. Jednak niczego nie żałuję. Jeżeli znalazłabym się znowu w takiej sytuacji – bez wahania zrobiłabym to samo. Zarobki były żenująco niskie w porównaniu do obowiązków i wymagań wobec nas, długie godziny pracy także w weekendy i niepoważne traktowanie przez przełożonych. W ten sposób przynajmniej trochę się na nich odkułam. Zasłużyli sobie.

#lohwQ

Mając ledwo 16 lat, poszedłem do szkoły zawodowej, wiadomo, że w takiej szkole połowę czasu nauki zawodu spędza się na praktykach zawodowych. Ja akurat miałem pecha, bo szkoła nie miała pracowni w wybranym przeze mnie zawodzie, w związku z czym musiałem szukać praktyk w prywatnych firmach, a z racji tego, że pochodzę z bardzo małej miejscowości, szukałem dosyć długo. Ale w końcu udało się i z początkiem roku szkolnego miałem już wszystko załatwione. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że popełniłem duży błąd z wyborem miejsca praktyk, chociaż tak jak wspomniałem, nie miałem za dużego wyboru. 
W tej firmie razem ze mną praktyki odbywały jeszcze cztery osoby – trzy z mojej klasy i jedna na ostatnim roku. Traktowano nas okropnie. Upokarzano, dawano do najgorszych prac niewiele mających wspólnego z wybranym kierunkiem. W wakacje zero urlopu, całe dwa miesiące na praktykach, na każdym kroku straszenie nas przez pracodawcę zwolnieniem, pieniądze za praktyki (symboliczna suma) pracodawca wypłacał albo nie, w zależności od jego humoru, a jeśli wypłacał, to z łaską i opóźnieniem. Nieraz musieliśmy odbywać praktyki w weekendy, często w godzinach nadliczbowych (po 10 godzin i więcej).

Tuż po ukończeniu zawodówki poszedłem do liceum ogólnokształcącego, zrobiłem maturę, skończyłem studia związane z BHP, dostałem się najpierw na staż do Inspekcji Pracy, a następnie zaproponowano mi pracę tam. Zacząłem jako podinspektor.
Domyślacie się już, co było dalej? 
Pewnego dnia otrzymaliśmy zgłoszenie, że w firmie, w której odbywałem staż, są łamane prawa pracownicze. Zgłosiła to szkoła po informacji od uczniów, którzy odbywali tam praktyki. Pojechałem tam. Na miejscu krótkie rozeznanie, było tam wielu ludzi, którzy pracowali, gdy jeszcze odbywałem tam praktyki. Byli także nowi pracownicy i oczywiście przestraszeni praktykanci. Kilkugodzinne „przesłuchanie”, wyjaśnienie sprawy i grzywna dla pracodawcy, najwyższa, jaką mogłem nałożyć.

Mój dawny pracodawca prosił, proponował „dogadanie się”, mówiąc, że to go zrujnuje finansowo. Ale nie zrobiło to na mnie wrażenia. Wreszcie, po latach, doznałem uczucia sprawiedliwości.

#IXLfN

Kiedy byłam dużo młodsza, nie pamiętam dokładnie, ile miałam wtedy lat, około 8, 9, może 10, pierwszy raz znalazłam kasetę z filmem dla dorosłych (to były początki internetu, więc naprawdę garstka osób go miała, a jedyny sposób na oglądanie tego typu filmów to kasety lub gazetki). Kasetę znalazłam przez przypadek, kiedy podczas zabawy pod nieobecność rodziców wygrzebałam ją z ich szafki. Jako ciekawa dziewczynka oczywiście ją włączyłam. 
Po obejrzeniu CAŁEJ kasety wpadłam na pomysł, że też chcę być jak ta pani. Wyciągnęłam mały aparat cyfrowy (taki, na którym można już było nagrywać, ale nie było dźwięku) i postanowiłam nagrać siebie nago. Kiedy już znudziła mi się zabawa, postanowiłam ukryć ślady. I tu się pojawił problem. Aparat, którym nagrywałam, albo nie miał możliwości usunięcia filmu, albo jako dziecko nie umiałam tego zrobić. Spanikowałam. Wolę nie myśleć, co by się stało, gdyby rodzice zobaczyli film z małą gołą mną, która się dotyka jak pani z kasety na własnym aparacie. Wyrzuciłam aparat przez okno. Tak... Wyrzuciłam go z 5 piętra z nadzieją, że się rozwali. 
Rozwalił się.
Rodzicom powiedziałam, że wypadł mi przez przypadek, kiedy robiłam zdjęcia przez okno. Nie wiem, czy uwierzyli. Nigdy nikomu o tym nie powiedziałam.

#JlLjQ

Byłam w związku na odległość. Dzieliło nas 400 km, dlatego nie widywałam się z chłopakiem aż tak często, jak bym tego chciała. Kiedy dochodziło do spotkania, wtedy zazwyczaj spędzaliśmy razem tydzień lub dwa. Raz on u mnie, raz ja u niego. Wiadomo, że najlepiej poznaje się drugą osobę, jeśli spędza się z nią więcej czasu. Studiowałam dziennie, więc moja pierwsza wizyta u niego była dopiero podczas wakacji, kilka miesięcy po tym, jak zostaliśmy parą. I podczas tej wizyty zrozumiałam, że ten facet to brudas i leń, a u mnie bardzo się pilnował, żebym tego nie zauważyła.
Niestety o wszystkim dowiedziałam się w sposób, o którym wolałabym zapomnieć, a jednak nie mogę.
Kiedy byliśmy jeszcze na etapie jedynie zabaw oraInych, mój facet po skończeniu, zamiast się wytrzeć chusteczkami, które mu dałam, wytarł się w... pościel, pod którą spaliśmy. Jeszcze wtedy jakoś to olałam. Pomyślałam, że może po prostu się zapomniał.
Jednak kilka dni później już nie miałam złudzeń. Podczas kolejnej zabawy oraInej poczułam w ustach dziwny posmak. Powiedziałam mu o tym, na co on z uśmiechem odparł, że to pewnie dlatego, że przed chwilą sikał... Myślałam, że sobie żartuje, ale jednak nie żartował. Poczułam się, jakbym dostała w twarz. Facet był takim brudasem, że nie potrafił umyć się po sikaniu, wiedząc, do czego może między nami dojść. Spakowałam swoje rzeczy, powiedziałam mu, żeby sobie znalazł syfiarę taką jak on i w środku nocy poszłam na dworzec. Mieliśmy wtedy 23 lata. Minęły kolejne 3, a ja dalej nie mogę przemóc się do tego rodzaju intymności.
Panowie, umycie się przed nocą ze swoją partnerką nie boli, a zapewni to komfort psychiczny i jej, i wam.

#Zm0Il

Żyłam przez prawie dwa lata z facetem, który był nałogowym kłamcą. Kłamał w dosłownie każdym aspekcie... do tego stopnia, że żył już w tym swoim świecie kłamstw. Nawet jeśli go przyłapałam na czymś, to on perfidnie się wypierał prawdy i wmawiał mi, że coś wymyślam, że coś mi się wydawało itp., dla niego słowo konfrontacja i prawda było słowem obcym. Ale to, co zrobił dzisiaj, było już przegięciem...
Byliśmy razem na imprezie i  w pewnym momencie zniknął mi z oczu na dłuższy czas. Zaczęłam go szukać i zobaczyłam, że obściskuje w najlepsze jakąś pannę...
A wiecie, co jest najlepsze?
Że jak wróciliśmy do domu i pakując swoje rzeczy, powiedziałam mu o tej całej sytuacji, to on mi odpowiedział, że coś mi się wydawało! No tak, czego mogłam się spodziewać po nałogowym kłamcy... 
Nawet nie wiecie, jak mi jest przykro i jaki wielki wstręt i obrzydzenie do niego czuję. Zastanawiacie się, dlaczego tyle z nim w ogóle byłam?!?! Bo go kocham! I wiem, że byłam głupia, tkwiąc w tym toksycznym związku, ale ta sytuacja wystarczająco mnie otrzeźwiła i dzięki temu wiem, że to w końcu ten moment. Ten człowiek się nigdy nie zmieni. Trzymajcie za mnie kciuki, abym się pozbierała po tym toksycznym związku, bo z pewnością nie będzie mi łatwo.

#0Rqgg

Wyszedłem na klatkę, a nowa sąsiadka wychodziła akurat ze swoim 4-letnim synem. Popatrzył na mnie i powiedział na głos: „Nie lubię go! Nie podoba mi się ten pan!”. Sąsiadka spaliła strasznego buraka i zaczęła mnie przepraszać. Ja się tylko trochę uśmiałem i zapewniłem ją, że nic się nie stało.
Kiedy zeszli piętro niżej, usłyszałem, jak synek mówi do niej: „Nie podoba mi się, bo ma długie włosy! Prawdziwi faceci nie mogą mieć długich włosów!”.

Mój wygląd został zaorany przez czterolatka. Pięknie! :D

#XMe4o

Mimo swoich 17 lat panicznie boję się ciemności, a jeśli ktoś zgasi światło w pokoju, w którym jestem, siadam na podłodze i zaczynam płakać. Obstawiam, że to dlatego, że w wieku 6 lat przez ramię ojczyma oglądałam „Resident Evil”, a później, gdy szłam spać, ojczym przyszedł i mnie straszył.
Zawsze muszę mieć przy sobie misia, który „ocali mnie przed potworami”, a o wystawianiu nogi za łóżko czy kołdrę nawet nie myślę. Nawet gdy w pokoju jest strasznie ciepło, ja zawsze leżę z wystająca spod kołdry jedynie głową. A ile razy ktoś narzekał przez te moje lęki... Najczęściej moja mama, która  w środku nocy wiele razy musiała zapalić światło, bo jej płochliwe dziecko dostaje ataku strachu i płacze, że „tam coś jest i na mnie patrzy”.

#jo0wc

Ostatnio dostałam telefon z pytaniem, czy miałam wypadek samochodowy. Potwierdziłam. Rozmawiałam najpierw z robotem, który po prostu został nagrany i tę kwestię wali na początku do każdego. Gdy odpowiesz twierdząco, połączy cię z prawdziwą osobą, byś mógł opisać szczegóły. Tak więc powiedziałam, że byłam w drodze do domu i nagle niespodziewanie się obsrałam. Pan wkurzył się, klnąc przy tym swoim wschodnim akcentem, i rzucił słuchawką.

Oczywiście nie obsrałam się. Mieszkam za granicą i tutaj jest moda na takie oszustwa podatkowe. Wystarczy, że gdzieś dodasz jakieś ogłoszenie ze swoim numerem telefonu i jak się na ciebie uprą, to mogą dzwonić parę razy dziennie. Nic nie da to, że powiesz im, że sobie nie życzysz, żeby do ciebie dzwonili, generalnie im bardziej się wkurzasz, tym bardziej będą dzwonić. Dlatego gdy zaczniesz robić sobie z nich jaja, to jest najlepszy sposób, żeby przestali.
Dodaj anonimowe wyznanie