#5hNXe
Do drzwi zapukał mój były – zostawił mnie po pół roku pod lipnym pretekstem, że on musi pracować i nie ma czasu do mnie przyjeżdżać (mieszkaliśmy w innych miastach). Bolało mnie to, bo sama często proponowałam, że wpadnę, a on tyle razy mówił o tym, że tej pracy nienawidzi. Jednak intuicja mówiła, że coś tu nie gra.
Wczoraj jednak okazało się, że miałam rację. Przyjechał odstawiony, z kwiatami i dużą czekoladą prosić mnie, byśmy się zeszli, bo... on tak bardzo chciał trójkąciku z dwiema kobietami (namawiał do tego w bezczelny sposób już po dwóch miesiącach), a ja nie chciałam się zgodzić, więc zerwał ze mną, spróbował i teraz chce, byśmy żyli jak normalna para.
Wzięłam czekoladę i zamknęłam drzwi. Mimo że, skubany, kupił moją ulubioną, nie było mi go żal.
I super. Dobrze, ze sie szanujesz.
Nie przeszłaby castingu u Umbriaka.