#YpG1F

Jestem już po czterdziestce, mam żonę i dzieci, skończyłem studia. W zeszłym roku dostałem pracę na odpowiedzialnym stanowisku w budżetówce. Moje obowiązki sprawiają, że często jestem oceniany przez ludzi. I oczywiście od początku byłem tego świadom, staram się pracować jak najlepiej, ale ciągnie się za mną wiele spraw, o których wolałbym zapomnieć.

Od zawsze prowadziłem aktywny tryb życia, trenowałem na siłowni, no i wiadomo, w takim miejscu spotyka się różnych ludzi. Dałem się wciągnąć w pracę, której teraz żałuję — będąc ochroniarzem, brałem udział w nieetycznym procederze. Również w tym czasie uzależniłem się od narkotyków, nawet w pracy nie umiem się powstrzymać. Oprócz tego moje zamiłowanie do sportu doprowadziło mnie do udziału w półlegalnych formach dyskusji między zwolennikami różnych klubów. To były błędy młodości, być może nie byłoby problemu, gdybym definitywnie z tym skończył, ale nie potrafię. Z kim przystajesz, takim się stajesz — podjudzony przez znajomych, skrzywdziłem starszego człowieka.

Codziennie mierzę się z konsekwencjami moich czynów, ponieważ jestem krytykowany nie tylko przez ludzi z branży. Ofiarą hejtu pada również moja rodzina. Im dłużej pracuję, tym bardziej czuję, że się nie nadaję. Teoretycznie mogę zrezygnować, ale mam podpisany kontrakt, nie chcę zawieść pracodawcy. Ludzie wytykają mi, że moja przeszłość nie licuje ze stanowiskiem i niestety mają rację. Wziąłem udział w konkursie, licząc, że nikt się nie dowie, moja chora ambicja doprowadziła mnie do wymarzonej posady, a teraz zrobiłbym wszystko, żeby cofnąć czas. Coraz bardziej się stresuję i coraz bardziej wpadam w nałóg — czuję, że długo tak nie pociągnę.

#lc4Ty

Powinno być mi przykro, jeśli traktuję swojego ojca tylko i wyłącznie jako osobę, która pracuje, by spłacić kredyt za dom? Na myśl, że może umrzeć, nie interesuje mnie, że go nie będzie, a to, że wtedy z mamą będziemy mieć naprawdę ciężko finansowo. Pracuje za granicą, jego poglądy są, cóż tu dużo mówić, mocno konfederackie — jego wykształcenie opiera się tylko na skończeniu zawodówki, a zachowuje się, jakby pozjadał wszystkie rozumy (bo mu tak TikTok powiedział), a gdy jest domu, potrafi wypić jakieś 10 piw w ciągu dnia i nie zrobić zupełnie nic. Wyobrażacie sobie, że leżąc, potrafi powiedzieć którejś z nas (mamie lub mnie), żebyśmy coś mu przyniosły? Na zasadzie „bo mi się nie chce wstawać, ale nam już tak”. Albo gdy o godzinie 10 rano potrzebujecie gdzieś pojechać, a on nie może was zawieźć, bo wypił już ze 3 piwa?
Wiem, że powinnam myśleć o nim jakoś tak „czulej”, ale zwyczajnie nie potrafię.

#AvcGU

Mój ojciec jest tym typem, który chodzi po domu w starych, dziurawych majtach. Przy żonie, przy dorosłych dzieciach, przy własnej matce, a nawet nieraz się zdarzyło, że przy gościach. W domu zawsze funkcjonował jeden kosz na pranie, ale końcu ojciec przestał już nawet wrzucać tam swoje brudy, tylko zostawiał je gdzieś upchnięte w kąt i brał sobie czyste. Mama przez bardzo długi czas te rzeczy prała i odkładała na miejsce, bo nie mogła wytrzymać, jak leżały na wierzchu i śmierdziały, a ojcu to nie robiło różnicy. Bywały wśród nich skarpety noszone do momentu, aż dało się je postawić. Z majtkami to samo.
Mama po latach zrezygnowała wreszcie z dbania o jego ubrania. Nie zauważył tego, że brudy przestały „same znikać”, ale w jego szafce przestała się pojawiać czysta bielizna. Jaki wniosek? Synowie mu kradną jego majtki i skarpety! I nie kupił sobie nowych, tylko chodził do pokojów synów, grzebał im w rzeczach i wybierał sobie, co chciał.
Chłopaki zauważyli „znikające w praniu” rzeczy. A potem nieraz każdy z nich nakrył ojca na łażeniu po domu w ich własnych majtkach.
„To twoje? Ja nie wiedziałem. Ja ci zaraz oddam”. Jakoś żaden nie chciał ich z powrotem... A ojciec się dziwił, o co im chodzi: „Przecież to czyste, przecież ci nie osrałem”.

Z mojej perspektywy to ma nawet plusy. Chłopaki kupowali sobie wyłącznie bokserki i coraz rzadziej mamy wątpliwą przyjemność oglądania gołej dupy ojca wystającej z jego własnych starych, rozciągniętych, dziurawych slipów.

#bX6H4

Mam 26 lat, męża, dziecko w drodze. Mentalnie jestem matką mojego rodzeństwa (wyrośli m.in. na złodzieja, ćpuna, maniaka gier komputerowych, alkoholika, tylko jeden brat jest normalny). Moi rodzice to ignoranci, całe życie to ja zajmowałam się dzieciakami, prałam, gotowałam i sprzątałam.

Cały czas obwiniam siebie, co poszło nie tak, dlaczego oni stali się tak złymi ludźmi. Sprawia to, że nie potrafię przygotować się do prawdziwego rodzicielstwa. Jestem emocjonalnym pokurczem. Nie chcę, aby moje dziecko stało się w przyszłości kimś takim jak moje rodzeństwo.

Trzymajcie kciuki. Idę na terapię.

#SQ4eY

Powiadają, że facetom dojrzewanie zajmuje trochę więcej niż kobietom. Mój ukochany liczy sobie 32 wiosny i czasem mam wrażenie, że gość bardziej pasowałby do wypełnionej foremkami i grabkami piaskownicy niż do dorosłego życia.

Ostatnio kupił gumki. Ale nie takie zwykłe, tylko jakieś dziwne, wybajerzone, świecące w ciemności. Kiedy wieczorem leżeliśmy w łóżku i przyszła nam chęć na zabawy, mój ukochany z wyraźną radością sięgnął po swój nowy nabytek, naciągnął i aż pisnął z radości. Zamiast przejść do rzeczy, biegał po ciemnym pokoju i machając fosforyzującym sprzętem we wszystkie strony wydawał paszczą głośne dźwięki „bzzzzzt… bzzzzt...”, co budziło oczywiste skojarzenia z demonstracją fechtunku mieczem świetlnym z „Gwiezdnych Wojen”.
Latał tak przez dobre pół godziny. Co było potem? Nie wiem. W końcu, zmęczona tym kuriozalnym pokazem, poszłam spać.

#mkHfv

Trzy lata temu poznałem uroczą dziewczynę. Pokorna i zabawna, niemalże cud. Nie było co się oglądać, więc zaklepałem i byliśmy już parą.
Była taka urocza do czasu, gdy razem nie zamieszkaliśmy. Zamieniła się wówczas we własną matkę, którą miałem za francę. Moje dawne serduszko zamieniło się w pedantyczną heterę. Skarpety od razu do kosza na pranie, buty pod liniał ustawiane na dywaniku, do firan podejść nie można, na kanapę można położyć się po prysznicu, bo pot, a za dotknięcie ściany dłońmi wymierzała razy szmatą.
Prawdziwą obsesją okazał się biały obrus na stole. Na ch*j ten obrus, ale był. Na stole nie można nic położyć, prawo na nim mogła mieć jedynie jakaś j*bana misa z Włoch, ręcznie malowana za moje nadgodziny.

Ostatnio dotknął mnie dopust Boży.
Na święta moja wyprała święty biały obrus, ułożyła tę relikwię na stole i nakryła do kolacji. Z każdym kęsem denerwowałem się jak przy pierwszej komunii. Zerknąłem na moją uduchowioną dziewczynę w ekscytacji nad białym obrusem i na rybę po japońsku, którą nie trafiła do ust. Ryba w sosie pomidorowym jebła jak bomba atomowa na Hiroszimę, jak ptasie gówno na ramię...
Nastała cisza, trwała może rok. Naszły jej łzy do oczu, ręce zaczęły drgać. I uciekła do kibla ryczeć nad zbrukanym obrusem. Siedziała tam i płakała, i płakała. W kiblu nie siedziała tak długo od chwili, gdy postanowiła go posprzątać patyczkami do uszu.

Gdy wróciła, było mi jej szkoda. Cicha, pokonana. Myślałem, że się zmieniła, że kupi ceratę czy coś, że czasy psychopatycznej Małgorzaty Rozenek minęły.
Nic z tego. Obudziła mnie o trzeciej w nocy, bo puściłem bąka przez sen i trzeba przebrać pościel.

#PwqIY

Pod koniec drugiej klasy szkoły podstawowej mieliśmy czytać sami jakiś tekst w książkach, ale mnie to nudziło, więc w głowie pojawił się szatański plan! Zaczęłam przecierać oczy i powiedziałam koledze z ławki, że nic nie widzę, na co ten przerażony woła panią.
No i się zaczyna:
– Ile palców widzisz?
– Pięć... (pokazane trzy)
– Pokaż, gdzie mam głowę...
Ja pokazuję na brzuch.

Lecą po panią pielęgniarkę, ta dzwoni po karetkę. Przystojny ratownik nosił mnie na rękach do ambulansu. Jedziemy do szpitala, a tam badania itp.
Miał wyjść żarcik, wyszła dupa.
Dlaczego? Ślepa może nie jestem, ale wadę wzroku sobie wykrakałam.
Taka oto historyjka.

#8R3D2

Jestem nastolatką. Jako dziecko byłam bardzo chuda. Jadłam mało, tyle, ile potrzebowałam. Ale niestety po wakacjach mocno przytyłam... Teraz nienawidzę swojego ciała. Jestem gruba. Staram się schudnąć i pohamować się od jedzenia, jest to trudne. Po każdym posiłku idę na wagę. Czasem budzę się i ważę 54 kg, a gdy idę spać 56 kg... Wtedy w nocy obmyślam, jak nie jeść, co zjeść, kiedy, ile... Myślałam, że to anoreksja, ale nie, osoby cierpiące na nią są chude, a ja nie. Na WF-ie jest okropnie. Prawie wszystkie dziewczyny w ładnych strojach, tylko ja w dresie, żeby się ukryć. Męczy mnie to, czuję się brzydka.

#I6nfG

Mój synek gada przez sen. Nigdy nie zapomnę, jak po raz pierwszy to odkryłam.

Było bardzo późno, coś około 1.00 w nocy. Synek śpi u siebie w pokoju, a ja samotnie kończę oglądać horror. Ale prócz krzaków z tv dobiega do mych uszu delikatne nucenie „la la lata, la la laaa”. Nie powiem, wszystkie włosy mi się zjeżyły ze strachu, ale ściszyłam tv i zaczęłam podążać w stronę dźwięku, przy okazji zapalając wszystkie światła w mieszkaniu. Odkryłam źródło dźwięku w osobie syna i obudziłam 3-letnie dziecko po to, aby przestało śpiewać! I to wcale nie delikatnie, bo w stresie wrzasnęłam, aby przestał...
Chyba kiepska matka ze mnie i co tu dużo gadać, za dużo horrorów o opętaniu, za dużo :/

#7H7QH

Rok temu w listopadzie miałam wypadek. Nic strasznego, zwykła stłuczka na drodze, samochód już dawno wyklepany i jeździ, nikomu nic się nie stało, ale... Od pewnego czasu odczuwam duży stres, kiedy pomyślę o jeździe samochodem. Czy to jako kierowca, czy pasażer. Cały czas przed oczami mam wypadki, katastrofy związane z samochodami i tym podobne. Nie wiem, skąd się to wzięło, bo przez pewien czas jeździłam bez żadnego problemu, a wręcz bym powiedziała, że jazda sprawiała mi przyjemność i była rodzajem relaksu. Teraz trzęsę się na myśl o tym, że muszę wsiąść i pojechać, jestem zdenerwowana i długo potem muszę odchorowywać dłuższe drogi.

Najgorsze jest to, że moja praca, przynajmniej dotychczas, opierała się na przemieszaniu między miastami i niestety pociągi czy busy nie wchodzą w grę, z kolei najlepsze jest to, że przynajmniej nie mam wymówki, aby unikać samochodu i staram się przezwyciężać lęk.
Dodaj anonimowe wyznanie