#bWc8c
Wczoraj wróciłam z kilkumiesięcznego wyjazdu. Rozpakowałam część bagażu, ale byłam umówiona ze znajomymi, więc zostawiłam część do rozpakowania po powrocie. Moja mama postanowiła mi pomóc i rozpakować resztę i znalazła paczkę prezerwatyw, którą kupiłam, jak chłopak przyjechał w odwiedziny, a o której zapakowaniu zapomniałam.
Kiedy tylko weszłam do domu, mama zaczęła podchody, ale gdy tylko zobaczyłam rozpakowaną walizkę, przypomniałam sobie o gumkach. Gdy tylko mama napomknęła o swoim znalezisku spanikowałam, ale wymyśliłam na szybko wymówkę życia: Na początku roku akademickiego każdy w moim akademiku dostał po paczce trzech prezerwatyw w ramach propagowania bezpiecznego seksu. W pudełku nadal znajdowały się 3 gumki (trochę nas z chłopakiem poniosło i poszliśmy bez zabezpieczenia), które zaprezentowałam, więc jak widać nie skorzystałam. Mama wydawała się być przekonana.
Nie wiem tylko, czy naprawdę aż tak dobrze idzie mi kłamanie - może pójdę do szkoły aktorskiej? - czy moja mama jest gotowa uwierzyć we wszystko oprócz tego, że nie jestem aż tak cnotliwa jak jej się wydaje...
#HeJKt
Zobaczyła go moja mama, zrobiła wielką aferę i skończyło się na tym, że miałam blokadę rodzicielską na komputerze, a mama przestała mi ufać :(
#epHFB
Tak samo jest z gościem od informatyki, który tyle lat nie był wstanie zapamiętać mojego imienia, mimo, że co czwartek chodzę na kółko informatyczne i jestem odpowiedzialny za sprzęt jako jeden z 6 osób, których jest opiekunem.
Ale to jeszcze nic, dyrektor to dopiero całkowite przegięcie. Niby ma on prawo nie znać wszystkich uczniów, bo w większości szkół dyrektor nie uczy i nie ma kontaktu z prawie nikim poza samorządem, ale jednak chłopaka własnej rodzonej siostrzenicy powinien znać. I nie jestem jej chłopakiem od tygodnia, tylko od początku pierwszej liceum i jest to na tyle poważny związek, że jakiś miesiąc temu byłem jej osobą towarzyszącą na ślubie w ich rodzinie, na którym "dyro" też był. A żeby to były wszystkie sytuacje, no niestety nie.
Na okazjach rodzinnych też jestem zbędny, wyjdę w środku Wigilii czy nawet własnych urodzin, bo kto to by to zauważył. Kiedyś na wycieczce szkolnej zapomnieli o mnie i musiałem 3 kilometry iść piechotą do domków, kiedy wszyscy w 3 minuty byli tam autokarem.
#hodj2
W związku z tym, kiedy oboje moi rodzice byli w domu, postanowiłam zwierzyć się im z moich problemów z pewnym młodzieńcem. Spytałam mamy, czy kiedy tata się o nią starał, to czy od razu wiedziała, że jest Tym właściwym. Na co tata parsknął śmiechem mówiąc, że wręcz przeciwnie - w pierwszym podejściu z miejsca dostał kosza. Bardzo się zdziwiłam (bo wiem, że naprawdę się kochają) i licząc na jakieś drugie dno spytałam mamy, dlaczego tak zareagowała. Na co ona, nie odkrywając wzroku od zlewu i naczyń stwierdziła: "A bo mnie wk*rwiał".
#nWIa1
#lXSnw
Kilka tygodni temu odebrałam wyniki cytologii, kolposkopii i posiewu (chciałam wreszcie wyleczyć bolesne stosunki, nie zależało mi na zdrowiu). Mam wirus HPV najgorszego typu - tego, który najczęściej powoduje raka.
Poczułam smutek tylko z jednego powodu. Kiedy się dowiedziałam, że rak nie atakuje od razu, tylko po kilku latach od zarażenia wirusem.
#EI3dv
Czwartek, rano. Jestem sama w domu, bo mama wyjechała do babci, a siostra pojechała na uczelnię. Z racji, że miałam na godzinę 8:45, wyszłam z mieszkania (mieszkam w bloku) o godzinie 8:30. Zamykam drzwi na klucz, wychodzę z klatki. A tu nagle, z drugiego końca bloku zaczyna do mnie biec dość nieduży pies, prawdopodobnie rasy beagle. Wbiegam z powrotem do klatki i w duszy modlę się, żeby nie zdążył wbiec do klatki, bo chyba zejdę na zawał. Całe szczęście, udało się, i byłam od niego odgrodzona. Pies zaczął skomleć i drapać drzwi. Wszystko fajnie, tylko jak ja teraz wyjdę? Po pierwsze, nie uda mi się otworzyć drzwi, po drugie, nawet jeśli, to na pewno wejdzie do klatki, a po trzecie nie mam najmniejszego pojęcia, co zrobić w takiej sytuacji. Po kilku minutach z myślą, że sobie nie pójdzie, wróciłam do mieszkania. Poczekałam jakoś 10 minut i znowu postanowiłam spróbować wyjść.
Klapa.
Pies wyłożył się i zasnął. Poszłam do domu, rozebrałam kurtkę i buty, a następnie położyłam się do łóżka, gdzie zasnęłam. Postanowiłam, że w tym dniu nie pójdę do szkoły, bo nie mam jak.
Mama miała ubaw, gdy zauważając na dzienniku elektronicznym nieobecność, musiałam się tłumaczyć. Z jednej strony się cieszyłam, bo miałam wtedy sprawdzian z historii, ale z drugiej wychowawczyni dziwnie na mnie patrzyła czytając na usprawiedliwieniu, że byłam nieobecna "z powodu psa śpiącego pod drzwiami".
#7gC1q
Czytam dalej i czekam, czym jeszcze mnie ta książka zaskoczy.
#G415t
"zobacz, mamo, jaki jest duży”. Nie jestem w stanie spojrzeć jej teraz w oczy.