#ab1uL
Mój narzeczony jest ze mną od trzech lat, dobrze wie, że jestem napalona zawsze i wszędzie i gdybym mogła to kochalibyśmy się codziennie.
W czym problem?
1) Narzeczony ma jedno jądro, nie jest tak często "sprawny" jak ja tego potrzebuję.
2) Nie jest obdarzony szczególnie hojnie, technikę ma średnią, jest krótkodystansowy. Nie mam nic do tego, poza tym, że mi to po prostu nie wystarcza... Kocham go i nie jest to dla mnie szczególnie istotne, schodzi na dalszy plan, mimo tego...
3) Mogę policzyć na palcach jednej ręki orgazmy, które osiągnęłam z nim w trakcie stosunku.
4) Narzeczony bardzo rzadko "zabiera się do mnie" z własnego widzimisię.
5) Jest fanem miłości oralnej, której mu nie żałuję, jednak nie odwzajemnia mi tego. Nie pamiętam kiedy zrobił to mi. Naprawdę.
Męczę się z tym. Kiedy wychodzi, "spuszczam ciśnienie", nieważne o której godzinie i na ile wyszedł. Jestem w stanie wyrobić się w ciągu 15 minut i mieć spokój na dzień, góra dwa. Nie mam z tego satysfakcji, dalej czuję "pustkę" i "wewnętrzny głód".
Niektórzy mówią, że to skarb mieć taką dziewczynę. Nieprawda. On nie ma siły, żeby sobie ze mną "poradzić". To drugi mój partner z takim problemem, poprzedni był w pełni sprawny.
Nigdy nie zdradziłam ani jednego, ani drugiego i nie planuję tego zrobić, prędzej pozbawię się źródła kłopotów. Nikt o tym nie wie. Jestem niewyżyta seksualnie...
I jest mi strasznie wstyd, że "taka jestem".
Ja rozumiem, że on może nie mieć takich samych potrzeb jednak to nie usprawiedliwia tego, że Ty go zaspokajasz a on Ciebie nie (mówię tu o seksie oralnym). To egoistyczne podejście. Gdy mój były chłopak nie potrafił doprowadzić mnie do orgazmu podczas seksu robił to ustami i wszyscy byli zadowoleni. Seks i dogadanie się w tych sprawach jest ważnym elementem związku.
Ja bym mimo swojej chcicy chłopaka przyglodzila ;) i na pewno nie zaspokajala go oralnie skoro on tego nie chce robić. W końcu równouprawnienie jest ;)
Tak z ciekawości, co ma jedno jądro do sprawności? Mój partner też ma, a cholera często ma chęci i jest w pełni gotowości.
Nie chcę osądzać, ale może taka wymówka :/
Pogadaj z nim zwłaszcza jeśli chodzi o oral. Przecież to egoistyczne że Ty jemu dajesz przyjemność a on Tobie nie. Argumentował czemu nie chce? Przecież facet to nie tylko penis i może Cię doprowadzić do orgazmu na dziesiątki innych sposobów.
Ogólnie rzecz biorąc to powiem, że faceci to pi**y (Mówię to jako przedstawiciel tej płci). Nie zliczę już ile razy coś takiego czytałem tutaj, gdzieś indziej, albo słyszałem takie narzekanie od koleżanek. Wielu ma takie egoistyczne podejście, co mnie bardzo dziwi, bo kobiety o wiele bardziej się "odwdzięczają" o ile ktoś je dobrze zaspokoi, więc dbanie o przyjemność dziewczyny to także dbanie o swoją (w 90% przypadków). Co prawda, może mi jest to łatwiej mówić, bo podnieca mnie sprawianie przyjemności drugiej stronie (jak ona nie będzie miała przynajmniej trzech orgazmów pod rząd to ja zbytnio też się nie wyżyję XD), ale no "ku**a, trochę wdzięczności i poczucia obowiązku poczujcie, panowie, bo jak słyszę od któregoś, że "ostatnio zrobiła się oschła w łóżku." to mnie krew zalewa, co się dziwisz, jeżeli włożysz na sucho dwa razy i idziesz spać.
A skoro tak to spoko, bo kobiety żadnych stresów nie mają i nikt od nich nic nie wymaga, więc jak możemy zrozumieć biednych, stresujących się facetów :D
Wergil, po części się zgodzę, masz rację, że z kobiet ciężko wyciągnąć czego oczekują czy chcą, trochę winy też po ich stronie jest, ale świat i nasza historia tak nas unormowała, że nawet nie pomyślimy, że ona chce czegoś w zamian. Jak ktoś zrobi dla Ciebie coś miłego to pierwsze o czym pomyslisz to, że czegoś od Ciebie chce, jak dziewczyna zrobi Ci dobrze to większość nawet nie pomyśli, że to nie jest tak charytatywnie i ona też czegoś oczekuje.
@Patriota bo wszyscy myślą, że fajnie jest tak mieć dziewczynę napaloną non stop. przez pierwszy miesiąc faktycznie jest fajnie, ale ile można. człowiek by sobie chciał czasem w spokoju film obejrzeć czy książkę poczytać. nawet pograć w głupią grę się nie da, bo trzeba ruchać. ja po takim codziennym maratonie musiałem bzykać z 40 minut by dojść. można się od tego zajechać.
@fpn, wiem o czym mówisz, w sumie aktualnie mam podobną sytuację, ale ja też jestem dosyć "wymagający", więc mi to nie przeszkadza. Ale wcześniej też miałem taką napaloną, tyle, że egoistkę, stąd też mój popęd spadł i wtedy zrozumiałbym Cię w stu procentach. Ale jednak z tego punktu widzenia co opisała autorka wygląda to słabo, a prawda jest taka jak napisałem wcześniej, już nie mówiąc o tym, że kobiecie, nawet bardzo napalonej wystarczy jeden porządny orgazm, by nie myślała o seksie cały dzień. To chyba nic wielkiego poświęcić kobiecie pół godziny dziennie.
@Patriota nie opisywałem akurat swojego problemu :D moja miała tylko taki pewien okres, teraz już jest wszystko w idealnej częstotliwości. zdecydowanie odczuwam większą psychiczną przyjemność jak moja dziewczyna dochodzi niż właściwie przy własnym orgazmie. A sytuacja autorki jest przykra. można tylko współczuć.
Jak chcesz się pozbyć "źródła kłopotu"? Nie wstydź się tego. Tak Cię natura po prostu stworzyła. Niektórzy nie mają popędu wcale, bywa i tak. Po prostu dobierz innego faceta, który w pełni Cię zaspokoi. Naprawdę możesz znaleźć kogoś równie fajnego, kogoś czułego itd. a do tego zaspokoi Cię w łóżku. Na jednym się świat nie kończy. Poza tym to nie fair, że nie chce Ci się rewanżować seksem oralnym. Spróbuj mu odmówić kompletnie to zobaczysz jak zareaguje oburzony ;) Jak ktoś jest w łóżku takim egoistą to myślisz, że na co dzień nie będzie po ślubie już?
A ja przemyślałabym ten związek. Jesteś pewna, że nie stanie wam to na drodze do szczescia? Seks jest ważną częścią związku.
Zgadzam się, brak satysfakcji=frustracja (która aż się wylewa z tego wyznania). Kolejna, wg mnie nawet ważniejsza kwestia to (niemal) ewidentny brak dobrej woli chłopaka... Jak może w ogóle tak bardzo olewać potrzeby autorki, poprzestając tylko na zaspokojeniu własnych (i to wkładając w to minimum wysiłku z swojej strony i równocześnie wykorzystując jej entuzjazm)? I drugie pytanie:skoro taka jest jego postawa w tej kwestii, to ciekawe, czy będzie go stać na poświęcenie w dowolnej innej sytuacji, która będzie tego wymagać?
Nie powinno być Ci wstyd. Każdy ma inne potrzeby - Wy w tej kwesti jesteście zupełnie różni. Może pomyślcie o wizycie u seksuologa? Moim zdaniem to jest taki problem - seks to ważna część związku, a Wy macie zupełnie inne potrzeby. Jeżeli nie umiecie dogadać się sami...rozważcie wizytę u seksuologa. Oczywiście jeżeli naprawdę chcesz być z tym mężczyzną, seks to istotna część związku (oczywiście nie dla każdego i nie zawsze).
Czasami takie pary decydują się na układ typu cuckold (chociaż to bardziej fetysz z kategorii BDSM), więc chodzi nawet nie o cuckold a swego rodzaju 'wolny' związek - ale to już zależy od danej pary i podejścia. Jeżeli Wam zależy to wizyta u seksuologa jest jak najbardziej dobrą opcją.
Fajny narzeczony. Po co z nim jesteś, skoro ma w dupie to co czujesz i jest egoistą
Też mam czasem większe parcie niż mój chłopak daje radę. Wtedy ja sobie dogadzam wibratorem a on pomaga np. całując mnie po szyi i w innych miejscach itp. Polecam. Nie jest to może tak super jak seks, ale na pewno przyjemniejsze niż kitranie się z masturbacją po kątach ;p