#JA6f3

Postanowiłem dzisiaj urwać się z kilku ostatnich lekcji. W moim domu nie ma nikogo w tych godzinach dlatego nie bałem się, że zostanę przyłapany. Pod domem jednak okazało się, że drzwi są otwarte. Ze środka dochodziły dziwne dźwięki.

Wszedłem tam z lekkim zawahaniem, a wtedy ktoś przystawił mi lufę do głowy…
To byli moi rodzice. Okazało się, że ojciec pilnie potrzebował starych dokumentów, które znajdowały się gdzieś na strychu w stercie kartonów. Nie mógł sobie z tym poradzić i molestował moją mamę telefonami aż ta wkurzyła się i przyjechała z pracy, żeby mu pomóc. Trafili jednak na karton, w którym znajdowały się pistolety na kulki z mojego dzieciństwa. Byłem psycholem na tym punkcie, dlatego granatów z kulkami miałem zawsze pod dostatkiem.

No więc urządzili sobie bitwę. Olali wszystko i cały dzień ganiali się strzelając. Wypatrzyli mnie przez okno kiedy wracałem i postanowili zaśmieszkować.

Prawie zesrałem się ze strachu, ale cieszę się, że mam takich rodziców.

#cXDVR

Właśnie wyszła ode mnie kontrola z opieki społecznej. Dlaczego? Może od początku.
Kilka tygodni temu mój chodzący przewód pokarmowy (niektórzy nazywają go golden retrieverem) przeszedł dość konkretne zatrucie pokarmowe. Dostał kroplówkę, serię zastrzyków, a w domu miałam mu podawać tabletki i kwas mlekowy w proszku.

Tak więc następnego dnia rano, ze względu na to, że mąż wyjechał w delegację i wszystko było na mojej głowie, biegałam wściekła po domu przygotowując śniadanie jedną ręką, drugą malując oczy.
Kiedy moja córka weszła do kuchni akurat rozrabiałam ten nieszczęsny kwas mlekowy w kieliszku po wódce, żeby za chwilę go wciągnąć do strzykawki i podać psu do pyska.
Tutaj też muszę dodać, że mam gęste, kręcone i mocno po*********e włosy, dlatego rano wyglądam jak dziecko Chopina i Hermiony Granger.

Oczywiście mój życiowy pech (albo karma z zeszłego życia, nigdy nie wiem) sprawił, że moje dziecko akurat w tym dniu musiało dostać w przedszkolu zadanie: narysuj poranek w twoim domu.
I co narysował mój aniołek? Siebie jedzącą śniadanie przy stole, podczas gdy ja stoję obok z woreczkiem foliowym z białym proszkiem w jednej ręce, strzykawką w drugiej, a obok na blacie leży kieliszek po wódce. Do tego wszystkiego mój mały Picasso zadbał o najdrobniejsze detale, dorysowując mi wyraz czystego wk*******a na twarzy, CZARNE wory pod oczami i moje wspaniałe włosy w najlepszej odsłonie.

Pewnie pomyślicie: co w tym anonimowego?

A to, że wczoraj wysłałam młodą do dziadków i zabalowałam z moją najlepszą przyjaciółką, a całą wizytę urzędniczek modliłam się, żeby na nie nie zwymiotować i żeby nie weszły do sypialni, w której spała moja nawalona jak Messerschmitt przyjaciółka w otoczeniu butelek po winie, pudełek po pizzy i opakowań po żelkach.

#b8bJE

Od kilku dni jestem chora i leżę w łóżku. Moje łóżko jest piętrowe, więc jestem dość blisko sufitu i słyszę co się dzieje w pokoju piętro wyżej.

Wczoraj o około 11/12 facet, który mieszka tam ze swoją żoną wrócił wcześniej z pracy, co wydało mi się dziwne, bo często wraca około 20. Ale okay, może coś się stało. Po chwili rozmów jego z swoją żoną (bowiem byłam pewna, że to ona) zaczęli uprawiać seks, który był dość głośny. Jak przestali poszłam spać i się obudziłam o godzinie 17, bo leki. I słyszę, jak znowu ktoś uprawia seks w tym pokoju i coś mi nie grało, bo głosy były jakieś inne, ale nie wnikałam.
I dziś, bo się lepiej już czuję, dowiedziałam się o co chodziło. Facet, który tam mieszka w godzinach od 11-13 przychodzi ze swoimi kochankami do ich mieszkania, a ona od około 15-18 przyprowadza swoich.

Wiem to, bo właśnie facet wrócił z pracy i zastał swoją żonę z obcym facetem w łóżku i zaczął jej robić awanturę, po czym ona mu na to, że ona wie o jego kobietach. Po jakimś czasie, nie wiem, z 15 minut, zaczęli się, kurna, ruchać na podłodze. Ja chora leżąc w łóżku mam wielkiego mind fucka.
A w tym samym czasie moi sąsiedzi z dołu puszczają swoim dzieciom kolędy.

#6JuYY

Czytałam dziś od rana anonimowe, pewien komentarz bardzo poprawił mi humor, więc jadę cała w skowronkach. Jechałam autem i puściłam takiego zabójczego dla nosa bąka, takiego co już wiadomo, że następna będzie kupa (przepraszam, ale chcę żebyście sobie wyobrazili taki smród).

Musiałam zjechać na stację benzynową, samochodzik nakarmiony, zapłacone, wsiadam do wozu i myśląc, ze jestem sama, nadal w świetnym humorze mówię do siebie pod nosem (jeszcze przy otwartych drzwiach) „O k**wa, no pięknie, ale się zjebałam, tydzień się tego smrodu nie pozbędę”.

Nie zauważyłam, że jakoś cichaczem podszedł do mnie pan z obsługi, myśląc, że jeszcze potrzebuję pomocy i rzucił do mnie tekstem: „mamy teraz na promce fajne odświeżacze powietrza, może sobie poradzą”. :D

#p2RF5

Pewnego dnia moja babcia zaczęła narzekać na nudę. Mówiła, że szydełkowanie jej się znudziło, że seriale w telewizji już się jej nie podobają.

Na początku dałam jej swój stary telefon, jednak babcia kategorycznie odmówiła. Później wpadłam na pomysł nauczenia babci angielskiego, który akurat znałam bardzo dobrze.

Pewnie wiele osób myśli, że starsza osoba niczego się nie nauczy. No właśnie nie.

Babcia właśnie zwiedza Nowy Jork, co jakiś czas dzwoniąc do nas przez Skype. Oczywiście prezentuje wtedy swój angielski.

A ja zazdroszczę.

#eVjXw

Siedzę sobie ostatnio na przystanku tramwajowym.
(Wizja lokalna: wiatki przystankowe odjeżdżające w obu kierunkach znajdują się naprzeciwko siebie, pomiędzy nimi i torami tramwajowymi znajduje się płotek)

Patrzę sobie na wprost, a tam pan z penisem obnażonym wszem i wobec, onanizuje się.
Uśmiecham się pod nosem, piszę SMS-a do znajomych... Koleś zaczyna się do mnie uśmiechać i oblizywać... Po chwili wychodzi z wiatki - myślę sobie - zrobił sobie dobrze i poszedł do domu.

Ale nie, okrążył płotek, wszedł do "mojej" wiatki, usiadł obok mnie na ławce, sprzęt w dłoń. Zaczyna się przysuwać.
I w tym momencie dostał gazem, ode mnie.
Momentalnie wstał, wyszedł. Myślę sobie - kurczę, zwietrzały ten gaz czy co? I słyszę tylko donośne "k@#$%^&aaaaa!!!".

Nadjechał tramwaj, wsiadłam. I zobaczyłam tylko przez szybkę, jak pan pakuje sobie w spodnie śnieg...
Mówcie co chcecie, satysfakcja niebywała.

#5cNnl

Moja siostra zrobiła swojemu psu dietę, bo uwaga, waży 5 kg więcej, niż wyczytała w internecie. Nieważne, że kundelek ze schroniska tylko przypomina tę rasę, którą ona sprawdzała. Sama jest też zagorzałą weganką, więc ta informacja "zmusiła" ją do podawania psu "w końcu" karmy wegańskiej.
Powiem tyle, pies nie był szczęśliwy.

Podczas codziennych spacerów ze mną dostaje dodatkową miskę normalnego psiego jedzenia, a nie tego wege pupu.
Jak się siostra dowie, to chyba będę musiała się gdzieś dobrze schować na tydzień.

#Z0vQq

Wszyscy z mojej paczki znajomych poszli dzisiaj potańczyć na mieście. Mnie nawet nikt nie spytał, czy też bym chciał się z nimi zabrać. Dopiero wieczorem mnie olśniło, że ja przecież nigdy nie byłem na imprezie klubowej i bardzo bym chciał w takie miejsce się wybrać! Może nie potańczę, bo nie mam nóg, ale mogli chociaż zaproponować.
Dodaj anonimowe wyznanie