#qMQpA

Jestem nauczycielem i wkurza mnie, a nawet bardziej, WKURWIA mnie już to. A o czym mówię? O dysleksji. Potrafi ją mieć aż 1/3 klasy, przez co zawsze robiąc testy lub inne rzeczy muszę pamiętać o tych osobach. Według mnie dysleksja to w wielkiej mierze lenistwo i brak samozaparcia.

Otóż ja w młodym wieku też miałem problemy z gramatyką i nawet byliśmy u specjalisty, aby się dowiedzieć, jednak on powiedział, że trzeba się uczyć i nie próbować wynajdywać u dziecka nowej choroby. I miał rację, nauczyłem się tego z trudem, ale teraz nie muszę się wstydzić za np. posty na Facebooku.

Nie mówię, że dysleksja nie istnieje, mam w klasie dwie osoby, które nawet literki przekręcają, a zajęcia dodatkowe prowadzone od roku nie przynoszą efektów. Ale nie róbcie ze swoich dzieci ludzi ubogich w myślenie, a każcie się uczyć. Jeśli nie wchodzi za 1, 2 lub 5 razem, to trzeba próbować więcej razy. Na pewno nauczyciele będą wam wdzięczni.

#4XK1S

Bardzo dawno temu wstawiłam tu wyznanie dotyczące mojego dziadka i jedzenia bułki tartej z robakami. Ostatnio znalazłam je w otchłani anonimowych i przypomniała mi się kolejna dziadkowa historia.

Mój dziadek jeździł do szpitala niedaleko głównej ulicy w naszym mieście, po badaniach głodny postanowił iść "tam, gdzie kiedyś był bar mleczny" (do KFC). Zapytałam go, jak mu smakowało, powiedział, że dobre, tylko chyba z tego wszystkiego zjadł plastikowy widelec.
Nie wiem jak, ale mój dziadek jest zdolny do wszystkiego.

#HS2xk

Jestem wielkim fanem podróży, im dłuższe i dalsze tym lepsze, środek transportu nie ma znaczenia. Dodatkowo jestem entuzjastą zamawiania towarów w Chinach przez Aliexpress. Jaki to ma związek, zapytacie. Otóż bardzo zazdroszczę moim paczkom, że mogą odbyć podróż lotniczą i pokonywać tysiące kilometrów zahaczając przy tym o najróżniejsze miasta świata (przy darmowej wysyłce często jest tak, że są przerzucane kilka razy w trakcie podróży w najróżniejszych miastach Azji i Europy). Moim skrytym marzeniem jest móc stać się na chwilę taką paczką, by zobaczyć jak to jest zjechać taki kawał świata.

Tak, wiem, że to jest dziwne.

#D0a5V

Nigdy nie miałem dużych problemów z nauką, ale wybitnie dobrych ocen też nie miałem, średnia zawsze przyjemniej 4.0, a raz nawet udało mi się uzyskać świadectwo z czerwonym paskiem. Miałem (i nadal mam) tylko jedno hobby, ale prawie całkowicie się mu poświęciłem - komputery. Wracając do moich ocen, dla moich rodziców to było za mało. Zawsze byłem porównywany do młodszej siostry i kuzynów, którzy mieli średnią zawsze 5.0 albo większą i często zajmowali wysokie miejsca w ważnych konkursach. Krótko mówiąc, w naszej rodzinie bardzo dobre oceny to standard. Rodzice zawsze mi mówili, że pójdę do zawodówki, że skończę na kasie w sklepie, bo z takimi ocenami to nawet nie mam co do matury podchodzić, o ile dostanę się do liceum.

Do liceum się dostałem z kierunkiem związanym oczywiście z moją pasją, której rodzice nie lubili, bo uważali, że na nic mi to w życiu. Chodziłem na zajęcia z programowania opłacone głównie z mojego kieszonkowego, dużo czytałem i stawałem się w tym coraz lepszy. Lata mijały, zdanie rodziców się nie zmieniało, a ja wciąż byłem porównywany do siostry, która wciąż miała znacznie lepsze wyniki ode mnie. Maturę zdałem na 3 i dostałem się na studia programistyczne. Po ukończeniu studiów dostałem ofertę pracy. 3000 zł na start.

Dzisiaj, po kilku awansach, zarabiam 8000 zł netto miesięcznie. Żyję tak jak chcę, pracuję robiąc to, co kocham. Mam wspaniałą żonę i córeczkę. W wolnym czasie spędzam czas z rodziną (ale nie tą, która mnie dołowała przez 20 lat), gram na konsoli albo dokształcam się w mojej pracy. A co z siostrą? Matura na 5, ale na studiach sobie nie poradziła. Zaskoczyło ją życie. Nie miała żadnych zainteresowań. Dysponowała jedynie suchą i niepraktyczną wiedzą, która nigdy się jej nie przyda. Teraz pracuje za biurkiem w jakiejś korporacji za małe pieniądze. Kuzynów spotkał podobny los. Rodzice uważają, że pewnie kradnę, bo nie wyobrażają sobie jak mogę tyle zarabiać, skoro miałem takie oceny. Urwałem z nimi kontakt.

Więc pamiętajcie, żeby robić to co was interesuje, i sprawia wam przyjemność. Nawet jeśli nie będziecie zarabiać fortuny (choć mi się udało zarabiać całkiem sporo:-)) to ważne, że praca będzie sprawiać wam przyjemność. Kiedyś to zrozumiecie.
Miłego dnia wszystkim życzę! :-)

#8O6uq

Opowiadałem ostatnio mojej narzeczonej autentyczną i niewinną historię z mojego dzieciństwa, kiedy to nieświadomy powagi sytuacji, u cioci na wakacjach, użyłem jej płynu do higieny intymnej jako żelu pod prysznic i szamponu w jednym. Doprawdy nic wielkiego.
Komentarz mojej Kasi: „I tak zostałeś cipą”.
:/

#s8Aqd

Kiedy przychodziłam do domu z pracy i obok wanny stało krzesło, to znaczyło, że zostawił je tam mój mąż, żebym poczekała na niego z kąpielą. Uwielbiam brać długie kąpiele, uwielbiam też książki i głos mojego męża. On doskonale o tym wiedział, więc często siadał przy wannie i mi czytał. To naprawdę niesamowicie piękne i zmysłowe chwile. Coś, co naprawdę uwielbiałam, więc zawsze, kiedy widziałam to krzesło przy wannie, czekałam na niego z niecierpliwością. Ja, mała dziewczynka w wannie i on, wielki niedźwiedź, troskliwy barbarzyńca, w jednej ręce trzymał książkę, a drugą kładł na mojej dłoni, leżącej na krawędzi wanny.

Kilka dni temu odebrałam telefon w pracy. Najgorsze wieści... mój mąż zginął w wypadku. Pojechałam na miejsce, później najeździłam się z policją, cała masa nieprzyjemnych procedur, trzeba było zacząć załatwiać papiery, pogrzeb, to wszystko było straszne, byłam załamana, ale przyjęłam to "po męsku". Kompletnie rozkleiłam się, dopiero kiedy wieczorem w domu poszłam do łazienki i zobaczyłam krzesło obok wanny...

#CQYHo

Mam plagę gołębi na dachu. Mieszkam na 1 piętrze, ale każdy balkon, nieważne, czy to 1 czy 5 piętro, jest po prostu usłany ptasimi odchodami. Jako że pracuję w domu, czasem robię sobie przerwy.

Dwa dni temu paląc fajkę zauważyłam na balkonie wielkie, ptasie gówno.
Przez chwilę zastanawiałam się, jak taka mała dupa może coś takiego wyprodukować i zdecydowanym ruchem postanowiłam je kopnąć.

Wylądowałam w szpitalu z obrzękiem środkowego palca u stopy, każdy ruch palcami wiązał się z ogromnym bólem.

Lekarz przy wypisywaniu karty zapytał, jak do tego doszło. Moja matka też.
Teraz będę siedzieć w domu przynajmniej przez 2 tygodnie, bo złamałam sobie palec kopiąc w przymarznięte do płytek gołębie gówno.
Dodaj anonimowe wyznanie