#kCKhK

Jestem młodą nauczycielką.
Moje pierwsze doświadczenie w pracy to półroczne zastępstwo w liceum, na początku 2015 roku. Wiadomo, uczyłam słabsze i lepsze klasy, zdarzały się osoby z trudnościami, jak i te wybitnie uzdolnione. W każdym razie jedno jest pewne - nikt nie sprawiał większych problemów, zarówno wychowawczych, jak i w nauce.

Od dwóch lat uczę w szkole podstawowej/gimnazjum. Gdybym miała jakoś podsumować te dwa lata, to jedynym pasującym tutaj słowem byłaby "tragedia".
Zaczynając od początku:

Chęci do nauki często wśród uczniów nie ma żadnych. Prowadzę zajęcia dodatkowe dla słabszych, czasem zostaję po godzinach, aby nadrobić materiał chociażby z jednym uczniem. Na lekcjach przerabiamy zadania w typie tych, które znajdą się na sprawdzianie. Mimo tego jest duża ilość osób, które z tych możliwości nie korzystają, bo przecież łatwiej jest zawalić rok, a następnie "wziąć warunek".

Alkohol, papierosy. To są główne zainteresowania DZIECI w wieku 12,13,14,15 lat.

Brak tolerancji, wyzwiska, szykanowanie. Dzieci potrafią się nawzajem szykanować tylko dlatego, że jedno nie ma najmodniejszych butów, kolejne nie posiada najnowszego modelu telefonu, jeszcze inne ma 5 kg nadwagi, kolejne jest za chude, ktoś inny nosi okulary. I nie, nie są to przytyki, jakie zdarzają się w młodym wieku. Jest to nieustanne plucie na siebie jadem, nienawiść do drugiego tylko dlatego, że nie ma najlepszych ubrań czy nie wygląda jak model/modelka. Jeżeli tak wygląda nasze następne pokolenie, to pozostaje nam tylko współczuć samym sobie.

Praca w grupie, porozumiewanie się inaczej niż za pomocą telefonów czy krótkich wiadomości? Nie ma opcji, zupełnie jakby ta umiejętność zanikała. Do tego dochodzi używanie skrótów rodem z Facebooka podczas sprawdzianów, wypracowań. Czasem nawet ciężko się to sprawdza.

Dziewczynki w wieku 12-15 lat ubierające się jak na dyskotekę, z makijażem tak mocnym, że niejedna dorosła kobieta nie wyszłaby tak na imprezę sylwestrową. Nie moja sprawa, jak ktoś się ubiera. Tylko że w szkole obowiązują pewne zasady, w tym statut, który wymaga od uczniów schludnego wyglądu.

Roznegliżowane fotki na portalach typu Facebook, Instagram i podobne. Czasem nie dowierzam kiedy widzę co dzieci, w tym przypadku głównie dziewczyny, zamieszczają w internecie. Zdjęcia w bikini, z wypiętymi czterema literami, ponętne zdjęcia w łóżku, zdjęcia w dziesięciocentymetrowych szpilkach i obcisłej sukience, z której biust wręcz się wylewa. A to wszystko dziewczynki, dzieciaczki w wieku 12-15 lat. Później płacz i afera, bo coś takiego dociera do nauczycieli albo zostaje wykorzystane przez nieodpowiednie osoby.

Związki. Kiedy słucham o związku 14- czy 15-latki z osiem lat starszym mężczyzną, to zastanawiam się tylko "Gdzie są rodzice?".

Pracuję jeszcze przez kilka miesięcy. Trzymajcie kciuki, abym wytrzymała.
Kicialka Odpowiedz

Jako uczennica gimnazjum mogę pewnie stwierdzić, że nie natykam się na ŻADNE sytuacje choćby podobne do tych przedstawionych w wyznaniu. Naprawdę.
Nie każda młodzież taka straszna i wszystko zależy od środowiska, najwyraźniej autorka uczy w niezaciekawych placówkach.

Freixale

Mam brata i kuzyna w podanym w wyznaniu przedziale wiekowym, sama zresztą jestem nie całe 10 lat starsza. Mogę zapewnić, że takie sytuacje mają często miejsce w renomowanych placówkach, które często są wysoko w rankingach. Jak to mówią "najciemniej jest pod latarnią". :)

americangirl121011

Też jestem uczennica gimnazjum i tak jak ty, nie spotkałam się z takimi zachowaniami. Uczniowie nie są idealni, ale nigdy nie wpadłam na półnagie zdjęcie na portalach społecznościowych. Według mnie to nie do pomyślenia. Nie mówię, że takie rzeczy się nie zdarzają, napewno tak, przynajmniej nie w mojej szkole.

ciasteczkowaa12

Zgadzam się z Tobą. Wyznanie jest mocno przekoloryzowane albo autorka miała naprawdę wyjątkowego pecha trafić na jakąś najgorszą patologię.

Cichybak

A ja się zgadzam z autorką, teraz mam normalna klasę i normalnego chłopaka. Ale wcześniej gdy byłam w innej szkole były groźby pobicia, wyzwiska od wielorybów, śmianie się że mam nie orginalne buty, śmianie się z ubrań, z każdego pieprzonego ruchu, to były dziewczyny które miały 14/15 lat wszytskie piją, palą, dupę wystawiają, tona tapety, na przerwach potrafiły się turlać po ziemi bo one się śmieją albo zachowywać jak księżniczki. Wyzywają ludzi których nawet na oczy nie widziały ..

Kicialka

Oczywiste jest to, że to się dzieje, tyle, że ludzie przedstawiają to jakoby miało to miejsce wszędzie lub na dużą skalę, co jest nieprawdą. Chodziłam do wielu szkół i w żadnej z nich nie miały miejsca sytuacje wypunktowane w wyznaniu. Wiem, że są szkoły, w których to się dzieje, tyle, że to placówki bardzo kiepskiej renomy i wypełnione patologią. Jeśli ktoś ma tam pecha trafić, no to cóż... Jeżeli jednak włoży się trochę wysiłku w dostanie się do lepszej szkoły, ryzyko takich sytuacji jest naprawdę bardzo niewielkie. W mojej obecnej wszyscy się uczą, są dla siebie mili, nie ma żadnych kłótni czy bójek, średnia klasowa to 4,5, nie mówiąc o alkoholu, papierosach, narkotykach czy nagich zdjęciach! Czegoś takiego mam okazję doświadczyć jedynie, gdy mając pecha trafię na TVN akurat podczas emisji „Szkoły”.
Nie demonizujmy tak tej młodzieży. Większość jest zupełnie normalna.

Conieco Odpowiedz

To dość przykre, niestety prawdziwe. Nie warto jednak skreślać całej młodzieży, bo zwykle Ci co siedzą na uboczu zdają sobie sprawę z niepełnosprawności społeczeństwa rówieśników dlatego po prostu czekają na dzwonek, bo maja ich dość, wstyd mi za ludzi w moim wieku ale kiedyś tez tak było, tylko nie było internetu i jakoś bardziej sie to ignorowało, bo ,,to tylko dzieci" XDXD Najgorsze jest to, ze wszyscy Ci co dobrze wspominają czasy gimnazjum byli właśnie takimi debilami kiedyś ale ,,przecież byliśmy dziećmi, trzeba było sie wyszaleć" - taaak, oczywiscie.

noddam

Zdefiniuj termin "kiedyś też tak było", bo o ile dobrze pamiętam to za czasów mojej młodości była względna dyscyplina w szkołach i dość spora kontrola rodzicielska. Jeszcze bardziej restrykcyjnie było za czasów moich rodziców czy starszych krewnych, gdy nieposłuszne dzieci lało się drewnianymi piórnikami czy linijkami po łapach i po dupie. Była wówczas dyscyplina w szkole. Był również społeczny rygor, który uznawał pewne zachowania za niewłaściwe. Nie chcę by to zabrzmiało politycznie, ale ogólnie rzecz biorąc to na każdy aspekt naszego życia ma wpływ polityka i nie mówię tu o tym kto teraz rządzi, a kto rządził 20+ lat temu. Chodzi mi o rozwój społeczeństwa w kierunku liberalnym, a nie konserwatywnym (w najgorszym możliwym kierunku, nieprawidłowego rozumienia liberalnej wolności, jako prawa do wolności jednostki ignorując dobro i wolność ogółu/ innej jednostki, czyli postawa samolubna). To są skutki rozrostu swobód obywatelskich, nad wyraz sformułowanych praw dziecka, rozluźnienia społeczeństwa, odstępstwa od moralności - innymi słowy bycia modnym, na czasie, europejskim, a nie skansenem i ciemnogrodem, polaczkiem i katolem (chociaż ja osobiście wolę skansen i ciemnogród, niż ten otępiały pęd ku samozagładzie).

niezapominajka1218

Też mnie zastanawia to "kiedyś tez tak było". Do gimnazjum chodziłam jakieś 15 lat temu i wcale tak nie bylo. W niektórych szkołach w moim mieście dziewczyny nie mogły mieć nawet pomalowanych paznokci bezbarwnym lakierem, ze juz nie wspomnę o makijażu i strój też się wybieralo w miarę skromny. Wtedy też popularny byl portal fotka.pl, ale 15-latki raczej nie publikowaly tam na wpół rozneglizowanych fotek. Co do wysmiewania rówieśników, owszem to sie zawsze zdarzało, ale takie dziecko bylo odpowiednio dyscyplinowane, a nie nietykalne i tłumaczone "bo to tylko dziecko"

Angouleme

Ja z gimnazjum wyszłam rok temu i raczej powiedziałabym, że ewenementem były te "patologiczne" (z braku lepszego słowa) osoby... Raczej większość ludzi była w porządku, nie znam nikogo, kto byłby szykanowany. Jasne, zdarzały się osoby, uważające się za lepsze, ze względu na markowe ubrania, ale poklask miały wyłącznie w swojej grupie, a reszta patrzyła na nie z przymróżeniem oka... To nie koniecznie tak, że cała ta młodzież w wieku gimnazjalnym jest zła i zepsuta, tylko po prostu te skrajne przypadki bardziej zapadają w pamięć

Hatemonday

@Angouleme wyszłam z gimnazjum 2 lata temu i miałam tak samo jak Ty. Co prawda była jedna klasa tz. "sportowa", gdzie były dosyć charakterystyczne jednostki, ale to były pojedyncze osoby. Moja hipoteza jest po prostu taka, że tego typu ludzie zazwyczaj robią wokół siebie dużo hałasu, wydaje się, że jest ich co najmniej 5 razy tyle i dlatego uważa się ich za "większość"

WieslawPaleta

@noddam aaaa kurła kiedyś to były czasy tera to nie są czasy. Każde pokolenie ma młodsze pokolenie za gorsze moralnie, a prawda jest taka, że nigdy nie powinno się wrzucać ludzi do jednego worka. Bo ludzie są różni. W każdym roczniku znajdzie się wiele jednostek bardzo inteligentnych i ułożonych jak i tych zupełnie zdemoralizowanych. Kończyłem gimnazjum jakieś 12 lat temu, a już wtedy dziewczyny potrafiły ubierać się i malować nieodpowiednio do swojego wieku, było szykanowanie biedniejszych osób i to wszystko co opisane w wyznaniu. To samo ludzie mówili o moim pokoleniu (rocznik 90).

Zuccini Odpowiedz

Jestem w gimnazjum i nie mogę się z tym zgodzić. To opinia wyrobiona na podstawie najgłośniejszych jednostek/grup, które w rzeczywistości stanowią niewielki odsetek i nawet tych osób dot. tylko niechęć do nauki i używki. Szczególnie nie mogę się zgodzić z porozumiewaniem tylko przez telefony - możnaby się zdziwić jak bardzo gimbusy zrobiły się prospołeczne i jak wielu osobom zależy na nowych znajomościach. Podobnie z fotkami i nietolerancją - pojedyncze przypadki na pewno się zdarzają, ale serio: pojedyncze. Sama uważam, że gimbaza to stan umysłu, ale zdecydowana większość jest naprawdę normalna, a taka opinia jest krzywdząca i mocno irytuje tych ,,normalnych". :)

selfless0 Odpowiedz

Oj no już nie przesadzaj, chyba na serio chodzisz do jakiegoś patusiarskiego gimnazjum jeśli wszyscy uczniowie: wyzywają sie nawzajem, dziewczyny robią ponętne zdjęcia i wstawiają na portale społecznościowe, spotkałem wiele młodych osób w takim wieku, i na prawdę mały procent społeczności robi tak jak to opisałaś.

Kulka120 Odpowiedz

Czy tylko ja chodzę do normalnej szkoły, w której nikt nikogo nie szykanuje ani nie ma tym podobnych problemów?

Zuccini

Też się czasem nad tym zastanawiam :/ na pewno są pojedyncze szkoły, które można określić mianem patologicznych (i pewnie na taką autorka trafiła), ale bez przesady

Ackermann Odpowiedz

Wylewający się biust w wieku 12 lat XDDD

Tayla

Moja kuzynka ma 13 lat i nosi rozmiar F podczas gdy ja jestem o pare lat starsza i na zawsze jestem skazana na A :)

Ackermann

@Tayla jeżeli to prawda, to twoja kuzynka musi mieć "parę" ładnych kilogramów nadwagi

Tayla

@Ackermann haha no wlasnie nie do konca co jeszcze bardziej pobudza u mnie zazdrosc :D Dziewczyna ma ponad 170cm wzrostu i ogolnie zaczela dojrzewac bardzo wczesnie a jej waga jest prawidlowa, wiem bo sama czesto zabieram ja na zakupy wiec znam jej rozmiar :)

Signe90210

Nie ma sie z czego smiac. Genetycznie mam ogromne piersi, teraz w wieku 18 lat mam rozmiar H, jak mialam 12 mialam C. ;)

greenpurple

Ackermann, nie wiem czemu tak ciężko Ci w to uwierzyć. Ja w wieku 12 lat miałam D i byłam szczupła (50 kilo przy 168 cm), a miałam w klasie koleżankę z F i też nie była gruba. Wiadomo, że nie jest to standard, no ale przecież różnimy się od siebie...

noddam

Nawet jeśli nie mają takiego biustu, to mogą nałożyć kilka staników jeden na drugi by wizualnie sprawiać odpowiednie wrażenie. W necie jest tyle przewodników/tricków/tipów jak poprawić swój wizualny efekt, że wszystko tam znajdziesz, przepis na rozwiązanie każdego problemu.

PewnaDora

@Ackermann Nie zgadzam się. Mam 17 lat, miseczke I/Ji obwód pod biustem 75 cm.

Czajniczek Odpowiedz

Czasem czytając takie wyznania mam wrażenie, że z moim gimnazjum było coś nie tak. Jasne, zdarzały się wyjątki, ale ogólnie nikt z nikogo nie śmiał się za to, że ktoś nie miał super modnych i drogich ciuchów, już częściej chwalono się tym, jaki ktoś ciuch złowił w lumpeksie. Było dwóch chodzących ze sobą chłopaków, ja sama miałam dziewczynę i nikogo to nie obchodziło. Były jakieś afery z nagimi zdjęciami, czy z tym, że jedna laska zaszła w ciążę, ale ogólnie nie było patologii, a nauczyciele w większości byli mili

AkariStyle Odpowiedz

Mieszczę się w przedziale wiekowym, który podałaś w wyznaniu i... Jest mi tak pieruńsko wstyd za większą część mojego pokolenia, że jak ktoś się pyta o moje koleżanki to aż czuję jak zapadam się pod ziemię...

BorowkaCzerwona Odpowiedz

Było nie iść pracować do patologicznego gimnazjum.

riverdale Odpowiedz

Co do związków to akurat bym nie przesadzała, moja koleżanka w wieku 16 lat zaczęła się umawiać z 10 lat starszym mężczyzną a teraz są zaręczeni :)

Malinowysorbet

Moja koleżanka miała 14 lat a on 23, wtedy mnie to szokowało, teraz są po ślubie i mają dzieci i już patrzę na to inaczej :)

Niveam

No dobrze, ale inaczej wygląda różnica wieku gdzie dziewczyna ma 14, a facet 24 lata. Inaczej zaś jak te 10 lat różnicy jest gdy dziewczyna jest już dorosła. 14latka to dziecko, które jest pod opieką rodziców a 24latek, który, mimo, że jest dorosły musi liczyć się ze zdaniem "teściów"...

AzorNekrofil

Może wyjdę na jakąś dziwną, ale cholerka związek 24 i 14 albo nawet to 16 i 26 podciągnęłabym pod pedofilię, Dlatego taka ocena, bo mamy do czynienia z dojrzałym (fizycznie), dorosłym mężczyzną i dzieckiem. Natomiast jak ktoś już jest dorosły - jak to powiedział(a) Niveam - to otoczeniu jego różnica wieku w związku powinna słusznie zwisać, bo obie strony są zwykle świadome tego, co robią.

noddam

@ Malinowysorbet ten gość to niezły strateg :)

Zobacz więcej komentarzy (16)
Dodaj anonimowe wyznanie