#CN5HQ

Słoneczne popołudnie w osiedlowym sklepiku moich rodziców. Ruch całkiem spory, bo pora powrotów z pracy. Kasuję towary i śmieszkuję ze stałymi klientami, gdy wchodzi on - wysoki, przystojny, w idealnie skrojonym, pewnie drogim garniturze. Wchodzi niepewnym krokiem i nieśmiało kieruje swe kroki ku warzywniakowi.

Zaciekawiona/zauroczona/prawie zakochana obserwuję go zza kasy, w międzyczasie kasując towary. Mija dwadzieścia minut, a on dalej ogląda warzywa. Nie powiem, wybór mamy zacny, bo rodzice mają też stoisko na giełdzie spożywczej i zawsze mamy różnorodne świeże warzywa i owoce. Ale bez przesady, nikt nie wybiera marchewki 20 minut. Schodzę z kasy i pod pretekstem układania towaru chowam się między półkami, żeby móc go swobodnie obserwować, sama nie będąc zauważoną. Ruch spokojniejszy, ludzi praktycznie nie ma, więc zadanie ułatwione.

Nagle mój przyszły mąż i ojciec moich dzieci rozgląda się ukradkiem, po czym wącha, maca i ogląda paprykę i pomidory. Mój luby jakimś warzywnym perwersem?! Nie będzie ci on wkładał swoich paluchów w moje pomidory! Uzbrojona w miotłę podchodzę do niego w bojowym nastroju (a takie piękne mieliśmy mieć dzieci, bliźniaczki!) i pytam groźnie, czy w czymś pomóc. Zaczerwiony, jąkając się (ha! A jednak przyłapany na niecnym czynie!) pyta się, która papryka najsłodsza. "Bo widzi pani, moja dziewczyna się na mnie obraziła i chcę jej coś kupić na przeprosiny. Ale ona jest na diecie, więc czekoladki odpadają, a tak uwielbia paprykę". Ocierając ukradkiem łzy zawodu i wzruszenia pomogłam mu wybrać najlepsze warzywa, zapakowałam w piękny kosz i celofan i dodałam nawet wstążkę w serduszka. Podziękował wylewnie i niesiony nadzieją na przebaczenie pognał do swojej wybranki.

Następnego dnia zaś przyszła jego dziewczyna, a nasza stała klientka, podziękować za paprykowe doradztwo. Okazało się, że jej chłopak zwolnił się wcześniej z pracy i gnał przez pół miasta, żeby kupić u nas najlepsze pomidory, bo słyszał, jak ona zachwala nasz sklep. A pokłócili się za brak jego wsparcia w jej diecie.
Ech, to jest miłość...
Lalunia98 Odpowiedz

Czekaj to w końcu pomidory czy paprykę kupił 🤔

Livette Odpowiedz

W skrócie: pomogłaś facetowi wybrać paprykę, którą dał swojej dziewczynie i ona przyszła podziękować.

OtakuYaoi Odpowiedz

Myślałam, że jesteście razem. Ehh...Za dużo anonimowych XD

SyliaSylia Odpowiedz

Urocze wyznanie! świetnie się czyta :)

IrisvonEverec Odpowiedz

Urocze.:)

XX2411 Odpowiedz

A co jest złego w wąchaniu pomidorów i papryki?

Kizimizi27 Odpowiedz

Fajnie sie czyta :) żołta papryka zawiera najwięcej witaminy C.

Vstorm Odpowiedz

"Ech, to jest miłość."
W tym przypadku to już na pewno jest głupota.

Malinowysorbet Odpowiedz

Urocza historia :D

NieMaNickow94 Odpowiedz

I jak się te dzieci nazywały?

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie