#egfZw
#KRyt7
#EnUcS
Pewnego słonecznego, letniego dnia, mama była na kawie u naszej drogiej sąsiadki. Oczywiście rozmowa musiała zmienić się w narzekania na naszych wąsatych pupili. Gadka była dokładnie taka sama co zazwyczaj - nasze koty sikają na kwiaty, drzewka, krzewy, czy co tam jeszcze mają w ogródku. W czasie tej rozmowy popijały sobie kawkę na tarasie, mając doskonały widok na wyżej wymieniony ogródek. Nie mogły więc przegapić wychodzącego na dwór kilkuletniego syna sąsiadki.
Więc w niezakłóconej niczym ciszy patrzyły, jak chłopiec zdejmuje spodnie, rozstawia nogi i żółtym strumieniem podlewa ukochane kwiatki swojej mamy.
Nasze koty już nigdy więcej nie miały postawionych zarzutów o dewastowanie okolicznej flory. :D
#KktrB
Mieszkałam kiedyś z chłopakiem na osiedlu domków jednorodzinnych, gdzie z jednej stratny były łąki i różne krzaki. I właśnie w zimie z tej łąki, na drogę osiedlową przypałętał się mały jeżyk. Nie był to już mój pierwszy tak uratowany. Wzięłam więc malucha do domu, naszykowałam mu specjalny domek, nakarmiłam i tak sobie żył, czekając na pojawienie się roztopów i wyższej temperatury.
Miałam też ją w sypialni łóżko, które "wędrowało". Był to tapczan, który po nocy odsuwał się od ściany na odległość jakąś 5-7cm. Później rano jak ścieliłam łóżko, dosuwałam tapczan do ściany.
Ale przejdźmy dalej do historii.
Pewnego dnia zauważyłam, że ręcznik, który wisiał na grzejniku (w celu wysuszenia) leży na podłodze, zwinięty w kłębek. Pomyślałam że ów jeżyk się w nim zakopał i smacznie sobie śpi. Nie myślałam, żeby faktycznie to sprawdzać, bo już nie raz tak było. Tak więc zajęłam się łóżkiem i oczywiście przysunęłam je do ściany. Nie poczułam nic dziwnego, żadnego oporu ani nic.
Dopiero chyba na drugi dzień, jak nie słyszeliśmy charakterystycznego tuptania, zaczęliśmy zwierzaka szukać.
I tak po dłuższych poszukiwaniach znalazł go chłopak. Jeżyk niestety był ściśnięty między łóżkiem a ścianą. Nie było szansy na odratowanie. Chłopak tak się tym przejął, nie zważając na moje tłumaczenia i wszystko wyrzucał sobie. Wziął więc zwierzaka i zakopał go gdzieś za domem. A mi do tej pory pojawiają się wyrzuty sumienia, że nie spojrzałam za łóżko.
Wybacz jeżyku.
#n5MeV
Anonimowe jest to, że nad tym nie panuję.
Kiedy siedzę na podłodze i robię cokolwiek, to i tak w końcu obudzę się mając twarz na panelach. Czasem śpię 5 minut, a czasem nawet 2 godziny. Ostatnio tata mnie tak znalazł w pokoju i udawałam, że to była tylko chwila, a tak naprawdę leżałam tam prawie półtorej godziny...
#wkP2z
A co takiego mogliby zobaczyć? Otóż często wówczas fantazjowałem o tym, jak przystojny ksiądz z naszej parafii robi ze mną "miłe rzeczy". Skąd mogłem wiedzieć o czymś takim? Z telewizji, oglądałem mnóstwo telenowel, więc sceny miłosne (owe miłe rzeczy) nie były dla mnie niczym obcym, a przynajmniej takie nieszczegółowe.
Mimo tego, że o aktach miłosnych dowiedziałem się więcej na przełomie paru lat, nie chciałbym, żeby ktokolwiek w kościele oglądał moje śmiałe myśli. A co do księdza, to po prostu zmienił parafię; do niczego nigdy nie doszło między mną a żadnym duchownym.
Dzisiaj chce mi się z tego śmiać, a z drugiej strony zastanawia mnie fakt, że już w tak młodym wieku przejawiałem chęć do tej samej płci.
#m83zP
#cu6cV
Wstałam rano, robię kawę, a do kuchni wchodzi dziadek w koszulce z napisem I LOVE SWEDISH BOY. Zaczęłam krztusić się ze śmiechu, gdy w końcu odzyskałam oddech i wytłumaczyłam dziadkowi co głosi jego koszulka, w której wybierał się do lekarza, zagotował się i ruszając w stronę łazienki mruczał coś o zabiciu babci.
Kocham tego starego nietolerancyjnego wariata :D
#Nrm69
Ta jedyna, wymarzona, złotowłosa, Roszpunka odwróciła się i uśmiechnąwszy się, zainicjowała rozmowę z najbardziej rasowym debilem, jakiego świat widział (czytaj mną). Z burakiem onieśmielenia na twarzy zapytałem, czy umówi się ze mną na herbatkę. Ze swym uśmiechem aniołka odpowiedziała, że tak i następnie wymieniliśmy się numerami. Cały w skowronkach wróciłem do domu.
Tydzień potem spotkaliśmy się. I tak drugi, trzeci, czwarty raz... Po kilku miesiącach zostaliśmy parą. Czuliśmy się ze sobą nadzwyczaj dobrze, a wzajemne spotykanie się uszczęśliwiało nas. Żeby oszczędzić wam nudnie opisywanego love story...
Tak. Dziś mijają trzy miesiące, odkąd jesteśmy małżeństwem. I nasz potomek jest w drodze. Jeżeli Anonimowe będą żyły za ileś lat, to chyba zaszczepię w mym synu/ mojej córce uwielbienie do tej strony. Bo w gruncie rzeczy to ona i herbatka sprawiły, że nie jestem przegrywem i mam kochającą żonę, a za jakieś 7 miesięcy będę miał własne dziecię. :)