#EnUcS

Nasi sąsiedzi nie cierpią kotów. Jest to problematyczne, gdyż te futrzaki zawsze były częścią naszej rodziny, co - jak można się domyślać - prowadziło do spięć.

Pewnego słonecznego, letniego dnia, mama była na kawie u naszej drogiej sąsiadki. Oczywiście rozmowa musiała zmienić się w narzekania na naszych wąsatych pupili. Gadka była dokładnie taka sama co zazwyczaj - nasze koty sikają na kwiaty, drzewka, krzewy, czy co tam jeszcze mają w ogródku. W czasie tej rozmowy popijały sobie kawkę na tarasie, mając doskonały widok na wyżej wymieniony ogródek. Nie mogły więc przegapić wychodzącego na dwór kilkuletniego syna sąsiadki.

Więc w niezakłóconej niczym ciszy patrzyły, jak chłopiec zdejmuje spodnie, rozstawia nogi i żółtym strumieniem podlewa ukochane kwiatki swojej mamy.

Nasze koty już nigdy więcej nie miały postawionych zarzutów o dewastowanie okolicznej flory. :D
Dodaj anonimowe wyznanie