#VB1Ak

Wyrwałam się ze wsi do miasta i wszyscy w rodzinie są ze mnie dumni, że sobie tak świetnie radzę. Ostatnio rodzice powiedzieli, że do mnie przyjadą na parę dni, więc żebym szykowała dla nich miejsce do spania... a ja tak naprawdę mieszkam w najgorszych kwaterach robotniczych w mieście.

#oXl1D

Mój stary cierpi na mózgowe niedoje#anie i wprost uwielbia ośmieszać swoje dzieci. Jak byłem mały, to bardzo chciałem, żeby mi kupił balon. Taki zwykły, na sznurku. Tatko nadmuchał prezerwatywę, zawiązał na supeł i mi ją wręczył. Następnie poszliśmy na spacer po naszej wiosce, jakimś dziwnym trafem odwiedzając po drodze wszystkich jego znajomych. Ja otwarcie cieszyłem się, że mam piękny, pachnący truskawkami balonik, podczas gdy mój wyrodny ojciec i jego kumple rechotali patrząc na zdegustowane miny ich żon… Dopiero po latach dotarło do mnie, że padłem ofiarą debilnego żartu mojego rodziciela.

#duTkM

Pracuję u operatora telefonii komórkowej, kontroluję, czy każdy zapłacił za swój telefon.

Pewnego dnia patrzę, a tu za telefon jest wpłacane raz z jednego konta, raz z drugiego. Patrzę, że jeden z numerów tego konta należy do innego telefonu. Lecę do szefa, mówię, że chyba pomyłka w systemie, szef na to, żebym zadzwoniła i zapytała, może to celowo. Dzwonię, odbiera starsza kobieta, tłumaczę o co chodzi, przepraszam, że przeszkadzam itp.

Okazało się, że to telefon jej syna, który zmarł jakiś czas temu. Raz ona płaci za telefon, raz jego była dziewczyna, bo chcą choć tak posłuchać jego głosu, który nagrał na pocztę głosową.

#hlS6f

Wczoraj przespałem się z siostrą bliźniaczką mojej dziewczyny. Najgorsze jest to, że ta udawała, że jest moją dziewczyną, czyli oszukała mnie z premedytacją, a ja zdradziłem swoją dziewczynę zupełnie tego nie chcąc i jestem ostatnim dupkiem nawet sam przed sobą. Czuję się z tym strasznie.

#vQSPO

Pierwsza wizytę u ginekologa. Miała ona miejsce krótko po moim "pierwszym razie". Nie do końca pamiętam czemu tak, ale jakoś mi się chyba zdawało, że to odpowiedni moment. Miałam wtedy świeżo skończone 18 lat.
Trafiło na lekarza mężczyznę, w wieku około 40 lat, jak sądzę.
Po wywiadzie przeszliśmy do badania, był bardzo delikatny i cały czas tłumaczył co robi i co mogę czuć. Aż tu nagle:
Lekarz: O, a co my tu mamy? Wygląda na początek ciąży.
Ja: (totalna panika, drżący głos) Ale jak to... Było zabezpieczenie.
Lekarz: Jakie?
Ja: Prezerwatywa, no i dodatkowo kalendarzyk.
Lekarz (z uśmiechem, ja prawie mdleję ze strachu): Ale wie pani, że to nie są stuprocentowe metody?

Po czym zakończył badanie i kazał mi się ubrać.


Nie macie pojęcia, co przeżyłam przez te kilka minut. Cała wizja tego jak bardzo zmarnowałam sobie życie, nie pójdę na studia, nic nie osiągnę, matka mnie z domu wyrzuci....
Wróciłam ubrana do niego, cala się trzęsłam ze strachu.
On spokojnie mi mówi, że wszystko OK, zdrowa jestem itd. Nic o tej ciąży.
Więc pytam.
Ja: No a co z tą ciążą?
Lekarz: Żadnej ciąży nie stwierdziłem.

I wiecie co? Może uznacie go za chama, który niepotrzebnie prawie doprowadził mnie do zawału. Ale prawda jest taka, że te parę minut strachu dało mi tyle do myślenia na temat odpowiedzialności, że nigdy nie zaryzykowałam, nigdy nie zachowałam się nieodpowiedzialnie, jeśli chodzi o seks.
Żadne pogadanki w szkole, żadne wychowanie do życia w rodzinie nie wpłynęły na moją odpowiedzialność tak bardzo, jak ten "prank" ginekologa.
Genialny człowiek.

#FwbTL

Dzień pierwszy. Wizyta pierwsza.
Paluch stopy lewej, paluch stopy prawej.
Diagnoza: wrośnięty paznokieć. Metoda leczenia - tak zwane wycięcie. Wszystko OK.
Dzień 90. Wizyta druga.
Paluch stopy lewej, paluch stopy prawej.
Diagnoza: wrastające paznokcie. Metoda leczenia - tak zwane zrywanie.
3 dni później: zgubiłem lek przeciwbólowy.
4 dni później: boli, bo lek przestaje działać.
5 dni później: koniec wszystkiego przeciwbólowego z domowej apteczki. Ból nie do zniesienia. Decyzja - wyprawa do apteki, 1200 metrów. Uber (cud, że ktoś przyjął taki przejazd).

Apteka. Ubłagałem farmaceutę o wydanie leku na receptę, którą zgubiłem, nie wiem, czy przekonały go moje łzy, brak obuwia czy coś jeszcze innego. Dostaję lek, podwójna dawka od razu.
Do apteki wchodzi babcia z wnukiem.
Wnuk podbiegł do stojaka z czymś tam, po drodze stanął mi tuż obok palucha stopy lewej. Mini zawał. Babcia go goni, końcówka jej laski opiera się na mojej prawej stopie, dokładniej prawym paluchu...

Zesrałem się, straciłem przytomność.
Ocucił mnie aptekarz. Smród straszny. Spalony ze wstydu jakoś wyszedłem.
Potem musiałem jeszcze wrócić do tej apteki, donieść receptę na lek, który dostałem.

Minął rok.
Diagnoza - wrastające paznokcie palucha lewej i prawej stopy.

Bóg stworzył człowieka i widział, że był dobry...
Ta, zajebisty normalnie.
Tyle.

#nFsTa

Mój syn ma pięć lat i ostatnio po raz pierwszy w życiu był na weselu ze mną. Takim klasycznym, polskim, z tańcami, wódką i wąsatym wodzirejem. Potańcował trochę z dwójką rówieśników i padł szybciej niż pierwszy pijany wujek. Wrażeń było jednak co niemiara, więc małolat długo przeżywał tę imprezę. Podśpiewywał sobie „Białego misia” w przedszkolu, a czasem podczas obiadu pukał nożem w szklankę, aby wygłosić toast.

W niedzielę byliśmy w kościele, jak zwykle. W momencie kiedy ksiądz podniósł w górę kielich z winem mszalnym, młody na całe gardło ryknął: „ZDROWIE WASZE W GARDŁO NASZE! RIBKA LUBI PŁYWAĆ! CHLUŚNIEM, BO UŚNIEM!”.
Dobrze, że ksiądz był wyluzowany i rozładował niezręczną ciszę uśmiechem i jowialnym: „Zdrowie gospodarza!”.

#WKRzp

Znacie to uczucie, gdy nauczyciel jest intrygujący, pociągający, a wcale niespecjalnie przystojny? Mam tak z moim historykiem.
Nic w tym złego, każdy ma jakieś fantazje. Mniej lub bardziej dziwne.

Ostatnio jednak, gdy spytał, czy na przedstawienie chcę przebranie postaci X, głośno pomyślałam „Tylko jak dostanę pasującą bieliznę”.

W tym momencie uświadomiłam sobie, że powiedziałam to na głos. Przy 34 osobach. Każdy usłyszał, każdy zamilkł.

PS Bielizny nie dostanę. :D

#3ovIs

Druga klasa podstawówki. Na ostatniej lekcji nasza nauczycielka postanowiła zabrać klasę na boisko. Spakowaliśmy się i wszystkie dzieci zaczęły wychodzić. Tylko że ja przy pakowaniu upuściłam ołówek na podłogę, więc schyliłam się, by go podnieść. W momencie gdy podniosłam się z ziemi, nauczycielka zamknęła drzwi na klucz. Waliłam w drzwi, ale nikt nie zareagował, później otworzyłam okno i krzyczałam, że zostałam, ale inne dzieci zamiast mi pomóc śmiały się ze mnie. Lekcje skończyły się o 13.30, a nauczycielka nie zauważyła, że brakuje jej jednego dziecka. Większość klasy, w tym ja, wracała do domu sama, bo do domu mieliśmy tylko jeden przystanek, więc nie miał kto zauważyć, że mnie nie ma. Dopiero o 17 z klasy wypuściła mnie sprzątaczka. Moja mama w tym czasie chodziła po znajomych i miała już dzwonić na policję, nauczycielka jej powiedziała, że na pewno poszłam ze wszystkimi na przystanek.

Najpierw dostałam opieprz w domu, dopiero potem pozwolono mi wytłumaczyć co się stało. Nauczycielka musiała ponieść jakieś konsekwencje swojej nieuwagi, bo następnego dnia nawrzeszczała na mnie, że to przez własną głupotę siedziałam zamknięta i nie powinnam się po ten ołówek schylać. Później do końca nauczania początkowego traktowała mnie jak czarną owcę i wszystkie kłótnie z kolegami ze szkoły były automatycznie moją winą. Doszło do tego, że pozwalałam się innym bić, żeby nie dostać kolejnej uwagi, bo nawet gdy szłam zgłaszać takie sytuacje, to zaraz dostawałam karę za to, że prowokuję te pobicia.

Skąd się biorą tacy nauczyciele?
Dodaj anonimowe wyznanie