Mój stary cierpi na mózgowe niedoje#anie i wprost uwielbia ośmieszać swoje dzieci. Jak byłem mały, to bardzo chciałem, żeby mi kupił balon. Taki zwykły, na sznurku. Tatko nadmuchał prezerwatywę, zawiązał na supeł i mi ją wręczył. Następnie poszliśmy na spacer po naszej wiosce, jakimś dziwnym trafem odwiedzając po drodze wszystkich jego znajomych. Ja otwarcie cieszyłem się, że mam piękny, pachnący truskawkami balonik, podczas gdy mój wyrodny ojciec i jego kumple rechotali patrząc na zdegustowane miny ich żon… Dopiero po latach dotarło do mnie, że padłem ofiarą debilnego żartu mojego rodziciela.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie martw się, w tym przypadku to on z siebie robił totalnego debila. Nikt dziecka o tak durny pomysł nie będzie posądzał, zwłaszcza że z pewnością się chwalił jaki to on nie był ekonomiczny, hehe.
No cóż. Zgaduje, że wykorzystując tą prezerwatywę stracił szansę na jedyny seks w ówczesnym miesiącu
Ekonomiczny? Chyba, jeśli kupił w wielkiej paczce najtańsza markę. Tylko balony z helem są drogie, a helem mu przecież nie nadmuchał.
Facet zrobił głupi NIESZKODLIWY żart gdzie dobrze się bawil (dziecko też, bo nie wiedziało, czym tak naprawdę jest balon a balona dostało jak chciało), a w rezultacie syn o nim pisze że ma niedojebanie mózgowe i jeszcze się go popiera. W tej konkretnej sytuacji to raczej syn wypada kiepsko, nie ojciec
@PaniDyrektor Przynajmniej musiał ponieść ofiary. Rozśmieszył mnie ten komentarz :D
tak szczerze to spodziewałem się czegoś gorszego
Ok, właśnie zachciało mi się mieć dziecko.
Mi też, robimy razem?
Wydaje mi się, że żony były zdegustowane idiotyzmem swoich mężów i twojego ojca, a nie twoją radością z baloniku. Zgadzam się jednak, że twój ojciec jest powalony
Serio to takie straszne? Myślałam, że zrobił Ci coś złego, a skoro Ty się cieszyłeś z balona, a on się dobrze bawił ze swojego żartu to chyba wszystko w porządku. Przecież żaden z jego znajomych nie śmiał się z Ciebie tylko z tego żartu.
moj dawal nam do zabawy zetony z ostrymi krawedziami a potem sie smial, ze pocielismy palce... to dopiero zj#b genetyczny
no ja bym raczej powiedziala ze tatus szanowny sam z siebie zrobil posmiewisko ale moze to tylko moje zdanie.
Nie nazwałabym tego „mózgowym niedoje#aniem” a raczej - tatą z kiepskim poczuciem humoru. Nie wiem, jak wyglądało Twoje dzieciństwo, czy sprawiał Ci jeszcze jakieś przykrości jak ta, ale jeśli to jest powód, żeby nazywać go w taki sposób, to jesteś po prostu dla niego okropna. Żart głupi, bo głupi, ale on w żaden sposób Cię nie ośmieszył, a prędzej siebie.
aaa znam to, upokarzanie najchetniej przy ludziach
od parunastu lat z nim nie mieszkam i sie dio niego nie odzywam
dobry dil, polecam sie odciac
No debil jakiś...