#dYVqg

Mam pewien problem, z którym nie mogę sobie poradzić.

Około miesiąc temu zmarła jedna z najbliższych osób mojego sercu - mój dziadek. Z racji tego, że razem z moją babcią byli dla mnie jak rodzice (nie utrzymuję kontaktu z "prawdziwymi" rodzicami), jest to dla mnie ogromna tragedia.

Mój dziadek śni mi się codziennie. Nie wiem, które sny są gorsze, czy te, w których wiem, że umarł i strasznie w nich płaczę, czy te, w których żyje, a ja budząc się zastanawiam co jest prawdą i po chwili ogarnia mnie ogromny smutek.

Dziś śniło mi się, że miałam możliwość cofnięcia się w czasie i błagałam wszystkich, żeby poszli z nim do lekarza. Mój dziadek zmarł na raka. Tak bardzo ich błagałam, a oni nie wiedzieli o co mi chodzi, zbywali mnie, przecież on się dobrze czuje! Zerwałam się z tego snu we łzach.

Tylko on we mnie wierzył, wspierał, gdy jeździłam na zawody, mówił, że podziwia mnie, że mimo sytuacji w jakiej się znajduję tak dużo osiągnęłam, zdobyłam dużo medali, byłam w kadrze Polski. Cieszył się, gdy dostałam się na studia, a ja nie mogłam się doczekać, aż pokażę mu tytuł ukończenia studiów wyższych i powiem, że to dzięki niemu, bo chciałam, żeby był ze mnie dumny. Niestety nie zdążyłam mu pokazać swojej pracy inżynierskiej, a on nigdy mi nie powie, że jest ze mnie dumny, nigdy już nie usłyszę, jak mówi do mnie "córeczko".

Nie wiem, czy chcę, żeby przestał mi się śnić. Wtedy go chociaż widzę. Jedyne co mogę dodać, to nie bagatelizujcie niczego, co jest związane z Waszym zdrowiem. Nikomu nie życzę tego, aby czuł to co ja.

#wMNco

Idąc z koleżanką ulicą, spotkałyśmy jej niewidomą znajomą. Kojarzyłam tę dziewczynę jako towarzyszkę mojej porannej trasy do pracy, wsiadającą codziennie, od wielu miesięcy, do „mojego” autobusu. Naturalnym więc przy moim przedstawianiu się był mój komentarz, że „przecież znamy się z widzenia”.

#2acKB

Opowiem wam krótką historie o moich rodziców. Mój ojciec jest Węgrem, ale w wieku paru lat całą rodziną przeprowadzili się do Austrii. Na studiach zrobił sobie przerwę i przyjechał na pół roku do Polski, gdzie poznał moją mamę. Niemiecki mojej rodzicielki był raczej słaby, więc głównie dogadywali się po angielsku. Pomimo, że po pół roku ojciec wrócił do Wiednia, utrzymywali związek na odległość, widywali się mniej więcej raz w miesiącu. Gdy mama skończyła studia, ojciec ściągnął ją do siebie.

I teraz docelowa historia. Na co dzień rozmawiamy po niemiecku. Ale gdy się kłócą sytuacja wygląda troch inaczej. A teraz wyobraźcie sobie parę, która wrzeszczy na siebie na zmianę w 4 różnych językach. Uważam, że to bardzo urocze.

PS. Dla rodziców było bardzo ważne, żebyśmy mówili w ich ojczystych językach. Mamie udało się to bardziej, bo co roku spędzaliśmy wakacje w Polsce. I to również ona pokazała mi anonimowych.

#wu5C9

Jestem 23-letnią kobietą. Pewnego dnia wracałam późnym wieczorem z wyjścia ze znajomymi i przydarzyła mi się sytuacja, której nigdy bym się nie spodziewała.

Na spotkaniu wypiłam 2 piwa, ale nie korzystałam z toalety. Kiedy już przyszedł czas powrotu do domu, wybiegłam szybko z pubu, żeby zdążyć na autobus. Już na przystanku moje myśli krążyły wokół jednego - musiałam jak najszybciej się załatwić. Jako że do autobusu miałam dosłownie dwie minuty, kolejny za godzinę, a ja w centrum miasta - musiałam wytrzymać.

Podróż była ciężka i trwała 7 minut. Jak wysiadłam z autobusu, to już nie byłam w stanie iść. Niesamowity ból blokował moje ruchy. Stałam jak wryta na przystanku, z myślą, że jak zrobię krok, to po prostu się posikam. Do domu 100 metrów pieszo, mówię - dam radę!

Nie dałam. Zaraz jak zrobiłam krok, zaczęłam popuszczać mocz pod siebie. Z każdym kolejnym krokiem było gorzej. Nie byłam w stanie już tego powstrzymać. Zdecydowałam na bieg do domu, jednocześnie sikając w majtki.
Teraz mam uraz i jak tylko poczuję lekkie parcie na pęcherz, to od razu idę do toalety.

#PTfBv

Moja siostra miała ogromne problemy z psychiką. Cierpiała na depresję i fobię społeczną. Wcześniej przerastało ją nawet wyjście z domu, nie mówiąc już o kontaktach z kimś spoza rodziny. W tym najgorszym okresie próbowała popełnić samobójstwo. Nie dlatego, że miała dość życia, dlatego, że zdawała sobie sprawę, że jest na łasce mamy, a gdy nadejdzie czas, żeby się usamodzielnić, nie da sobie rady.
Ja i mama bardzo ją wspierałyśmy. Dzięki terapii i lekom było z nią coraz lepiej. W zeszłym roku wyjechała na studia do innego miasta, dzięki tej namiastce samodzielności zrobiła ogromne postępy. Głównie dlatego, że nie musiała się bać, że jest sama, gdy na przykład przerastało ją wykonanie telefonu, mama robiła to za nią, żeby nie musiała się martwić. Po kilku miesiącach jednak już sama ogarniała wszystkie telefony i biurokrację bez większego strachu, jedynie wizyta w dziekanacie ją przerażała, ale dawała radę robić to sama i była z siebie bardzo dumna. Ja i mama też.

Z drugiej strony był mój młodszy brat, obecnie jest w pierwszej liceum. On właściwie odkąd pamiętam pastwił się nad siostrą, moim zdaniem to on przyczynił się do wcześniej wspomnianej próby samobójczej, bo nie raz z niej szydził, mówiąc, że matka w końcu będzie miała dosyć jej niesamodzielności i ją wywali na zbity ryj, a wtedy zdechnie z głodu na ulicy. Nie dało się nad nim zapanować, nie wierzył też w chorobę siostry. Dla niego to było tylko lenistwo i pierdołowatość, a takich ludzi powinno się tępić.

W tym roku siostra przeżyła małe załamanie, już w 1 tygodniu zajęć zapowiedziano jej na następny 2 kolokwia i esej. Bała się, że zawali. I w tym właśnie momencie mój debilny braciszek postanowił jej zrobić "pranka". Gdy mama wyjechała w delegację do Niemiec, zadzwonił do siostry i powiedział jej, że mama miała wypadek na autostradzie i nie żyje. Mama gdy prowadzi ma wyłączony telefon, więc przez cały dzień nie było z nią kontaktu, a ja jak na złość zostawiłam komórkę w szafce w pracy i dopiero następnego dnia dowiedziałam się, że siostra do mnie dzwoniła. Ona niestety już nie odbierała.
Gdy mama jest w delegacji, ja nocuję w domu rodzinnym, aby pilnować brata. Nagrał rozmowę, podczas której mówi siostrze, że mama nie żyje. Przyłapałam go, jak z kumplami obmyślał, co zrobić, aby ludzie w internecie mieli z tego jak największą bekę. Gdy się dowiedziałam co zrobił, miałam złe przeczucia...

Moja siostra po tym telefonie zamknęła się w swoim pokoju i popełniła samobójstwo. Zabiła się, bo temu debilowi zachciało się pranka. Nie wiem jeszcze jak to wygląda ze strony prawnej, nie obchodzi mnie też, że to mój brat, zrobię wszystko, aby odpowiedział za to przed sądem. Za niedługo pogrzeb, nie chcę go tam widzieć.

#VjjCB

Moja matka złapała mnie na paleniu zioła za domem. Wkurwiła się strasznie i rozdarła się dlaczego jej nie powiedziałem! Bo ona zawsze chciała też spróbować, ale nie wiedziała gdzie i jak dostać, a ja tu sobie popalam i jej nie daję!

Co było robić, podzieliłem się. Matce zrobiło się niedobrze i poszła "przeczekać aż przestanie umierać", a ojcu powiedzieć, że się zatruła kiełbasą.

#Wv52C

Kiedy byłam mała bawiłyśmy się z koleżankami w gotowanie, robienie sałatek i różnych soków - oczywiście nie z normalnych składników, tylko z roślin, które znalazłyśmy na łące + zabarwianie wody farbkami akwarelowymi. Potem to jadłyśmy i piłyśmy - o dziwo nikt nie umarł ani nie dostał sraczki :)

Jednej koleżanki bardzo nie lubiłam. Przygotowałam dla niej specjalny napój. Zamiast zabarwić wodę żółtą farbką, podałam jej moje siki. Wypiła. Do dzisiaj o tym nie wie, a ja zawsze mam satysfakcję, jak sobie o tym przypomnę :)

#ZRRkw

Żal mi swojego ojca.

Mój tato ma dwójkę braci i dwie siostry. Co ważne, siostra i brat wciąż mieszkają z babcią. O ile siostra ułożyła sobie jakoś życie, to brat został zwykłym alkoholikiem/menelem. Ot, taki Zbysiu, co pracuje na budowie, ale tylko latem, nie dokłada się do niczego i dużo pije. Naprzeciwko mojej babci w bloku mieszka kolejny syn, Jurek wraz z żoną. Też alkoholik. Dwa bloki dalej mieszka ciotka Wiesia - znana alkoholiczka.

Nie zliczę, ile było awantur, pijackich wybryków, wypadków, jazdy po pijanemu i znęcania się nad własną rodziną z udziałem rodzeństwa ojca. Każda z nich na osobne wyznanie. Aż wstyd się przyznać, kto jest naszą rodziną.

Za każdym też razem, gdy dzieje się coś niedobrego, babcia lub ta ogarnięta siostra (Julia) dzwonią po mojego ojca, płacząc i prosząc, by on przyjechał i "zrobił porządek". Z mamą zawsze odwodziłyśmy go od tego, przecież z takimi o wypadek nietrudno. Jednak ojciec, czując się w obowiązku bronić rodziny, jechał i sytuacje załagadzał. Czy to przytrzymał pijanego, czy zawiózł na pogotowie (babcia ani Julia nie mają prawka), albo siedział i rozmawiał z pijanym lub kładł go do łóżka. Przykry obowiązek, lecz tata prawie nigdy się nie skarżył, choć czasami widziałam, że ma dość, a telefony były średnio dwa razy w tygodniu.

Kiedyś babcia zadzwoniła z prawdziwą histerią, że ma NATYCHMIAST przyjeżdżać. Jak tata wszedł do pokoju, to aż go zamurowało. Zbysiu leży na siostrze w przedpokoju i ją dusi, ona sina się robi i się szarpie, a babcia obkłada go tłuczkiem do mięsa. Ogólnie: ambaras. Ojca w pierwszej chwili zamurowało, a potem (jak mówił) jasna cholera go zalała. Nie panując nad sobą, podniósł brata, wypchnął na dwór i zlał. I to bardzo mocno go pobił. Sam mówił, że nie panował nad sobą już. Po tylu latach wybryków i załagadzania sytuacji, nie wytrzymał. Babcia w tym czasie zadzwoniła na policję, co zawsze było dla niej największym wstydem (co ludzie powiedzą itp.) i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby zadzwoniła, żeby zabrali Zbysia. Ale nie, zadzwoniła na policję, bo mój ojciec pobił brata aż do krwi!

Policja przyjechała, zebrała zeznania, ojca wzięła na dołek, a Zbysia na obdukcję. One zeznały, że Zbysiu był grzeczny, że tylko trochę wypił, a mój tata go pobił bez powodu. Ojciec dostał zawiasy i sporą grzywnę. Jeszcze zadośćuczynienie gnojowi musiał płacić.

Od tamtego czasu telefonów od rodziny nie odbiera, a jak ktoś się go pyta co u mamy, to odpowiada, że on matki nie ma. Mi jest go strasznie żal, bo tyle lat pomagał, był dobry, na każde zawołanie, a tu taka przykrość go spotkała ze strony ludzi, dla których zawsze był podporą. Morał taki, że nie warto pomagać rodzinie, tylko od razu dzwonić na policję, gdy dzieje się podobna awantura.
Dodaj anonimowe wyznanie