#CW4Rd
#dnWE9
#iI0gC
#j3HEP
Pan bił mnie, wymuszał kasę, upokarzał kilka lat w podstawówce.
Pan pracy nie dostał. Pan był w potrzebie, bo zwolnili go dyscyplinarnie w poprzedniej pracy. Pan ma rodzinę i głodne dzieci. W branży (dość hermetycznej) pracy już nie znajdzie.
To był mój najszczęśliwszy dzień w życiu. Ja miałem go zatrudnić we własnej firmie. Po pracy poszedłem do domu i powiedziałem o wszystkim mojej żonie. Ona też Pana dobrze zna. Poszliśmy na najdroższą kolację w życiu. I jesteśmy szczęśliwi.
#AAdmm
Dzisiaj rano chłopiec dostał od swoich rodziców pamiętnik, taki zamykany na najprostszy kluczyk. Od razu po przyjściu do szkoły przybiegł do mnie, żeby się pochwalić i pokazać, co już napisał. W środku, na pierwszej stronie, zapisana była data oraz początek wpisu: "Moje emocje: ...". Dzieciak ma zamiar sprawdzać, jakie emocje czuje najczęściej.
Ośmioletnie dziecko świadomie zaplanowało pracę nad sobą samym. Chce nadać konkretne nazwy swoim uczuciom i panować nad nimi.
A teraz zastanówcie się - czy ktokolwiek z Was, dorosłych, podjąłby się czegoś takiego?
Bierzcie przykład. Ja wezmę.
#tu1YK
Gorzej, jeśli się ma pod opieką roczne dziecko. Dodatkowo dziecko jest marudne, bo chore, i chce być cały czas na rączkach i nie może spać.
Szczególnie gdy ojciec dziecka też ma zatrucie pokarmowe...
#cS1IT
Paradoksalnie najgorzej jest w zimie. Nie jestem w stanie przecież okryć czymś twarzy, więc tam odczuwam te zmiany temperatury najbardziej. Wystarczy, że wsiądę do autobusu i wychodzę z niego spocona. Boję się też łapać górnej rurki, bo ludzie ciągle skarżą się, na spoconych ludzi, którym wali spod pachy, a ja nic na to nie poradzę, że aż tak się pocę.
Włosy muszę myć codziennie, nie dlatego, że się przetłuszczają, dlatego, że są przepocone. Jak nie wychodzę z domu, to dopiero po 3 dniach muszę umyć włosy, bo w domu mam stałą temperaturę.
W-f w szkole to był koszmar, zawsze wychodziłam z niego mokra i śmierdząca, a nie miałam nigdy możliwości wzięcia prysznica. Zresztą nie potrzebuję sportu, by wyglądać jakbym się kąpała w ubraniu, sama jazda autobusem w zimie wystarczy, abym wyglądała, jakbym się nie myła od tygodnia.
Nie mogę nawet nosić plecaków, bo po kilku dniach ramiączka są tak przepocone, że smród czuć z kilometra. Na plecach za to na bluzkach mam ogromne plamy od potu, bo w plecaku jest mi tam za gorąco.
Najgorsze jest to, że mam strasznie wrażliwą skórę, jak tylko się spocę, cała twarz mnie piecze tak, że mam ochotę zdrapać sobie skórę. Nie mogę nawet nosić makijażu, bo raz, że muszę z twarzy zmyć pot, żeby nie zwariować, a dwa, nieraz było tak, że pot kapiący mi po twarzy rozpuścił mi WODOODPORNY eyeliner i tusz do rzęs.
Ogólnie dopóki nie wyjdę z domu (poza latem oczywiście) wszystko jest w porządku. Potem wyjdę na dwór i później trafię do miejsca, gdzie jest 5 stopni cieplej niż na dworze, a ja po kilku minutach śmierdzę, twarz dosłownie ocieka mi potem, a włosy wyglądają, jakbym myła je w oleju. Nawet jak już ten pot ze mnie odparuje, to włosy są już na przegranej pozycji. Do tego ciągle twarz mnie boli od potu cieknącego po twarzy, jak kropla wpadnie do oka, to już w ogóle idzie się zesrać z bólu, a co chwilę mi się to zdarza. Próbowałam już wszystkich możliwych sposobów, ale nic na mnie nie działa, całe społeczeństwo ma mnie za to za śmierdziela, a w szkole nie miałam ani przyjaciół ani życia, bo zbyt fajnie się nad śmierdzielem znęcać.