#cS1IT
Paradoksalnie najgorzej jest w zimie. Nie jestem w stanie przecież okryć czymś twarzy, więc tam odczuwam te zmiany temperatury najbardziej. Wystarczy, że wsiądę do autobusu i wychodzę z niego spocona. Boję się też łapać górnej rurki, bo ludzie ciągle skarżą się, na spoconych ludzi, którym wali spod pachy, a ja nic na to nie poradzę, że aż tak się pocę.
Włosy muszę myć codziennie, nie dlatego, że się przetłuszczają, dlatego, że są przepocone. Jak nie wychodzę z domu, to dopiero po 3 dniach muszę umyć włosy, bo w domu mam stałą temperaturę.
W-f w szkole to był koszmar, zawsze wychodziłam z niego mokra i śmierdząca, a nie miałam nigdy możliwości wzięcia prysznica. Zresztą nie potrzebuję sportu, by wyglądać jakbym się kąpała w ubraniu, sama jazda autobusem w zimie wystarczy, abym wyglądała, jakbym się nie myła od tygodnia.
Nie mogę nawet nosić plecaków, bo po kilku dniach ramiączka są tak przepocone, że smród czuć z kilometra. Na plecach za to na bluzkach mam ogromne plamy od potu, bo w plecaku jest mi tam za gorąco.
Najgorsze jest to, że mam strasznie wrażliwą skórę, jak tylko się spocę, cała twarz mnie piecze tak, że mam ochotę zdrapać sobie skórę. Nie mogę nawet nosić makijażu, bo raz, że muszę z twarzy zmyć pot, żeby nie zwariować, a dwa, nieraz było tak, że pot kapiący mi po twarzy rozpuścił mi WODOODPORNY eyeliner i tusz do rzęs.
Ogólnie dopóki nie wyjdę z domu (poza latem oczywiście) wszystko jest w porządku. Potem wyjdę na dwór i później trafię do miejsca, gdzie jest 5 stopni cieplej niż na dworze, a ja po kilku minutach śmierdzę, twarz dosłownie ocieka mi potem, a włosy wyglądają, jakbym myła je w oleju. Nawet jak już ten pot ze mnie odparuje, to włosy są już na przegranej pozycji. Do tego ciągle twarz mnie boli od potu cieknącego po twarzy, jak kropla wpadnie do oka, to już w ogóle idzie się zesrać z bólu, a co chwilę mi się to zdarza. Próbowałam już wszystkich możliwych sposobów, ale nic na mnie nie działa, całe społeczeństwo ma mnie za to za śmierdziela, a w szkole nie miałam ani przyjaciół ani życia, bo zbyt fajnie się nad śmierdzielem znęcać.
To nie jest normalne, szukaj pomocy u specjalistów
Rozumiem, że byłaś na kompleksowych badaniach...?
Ciężko mi uwierzyć, że lekarze NIC nie stwierdzili.
W takiej skali to jest chorobliwe. Badania poziomu hormonów w tym wypadku powinny być na pierwszym miejscu
Byłaś z tym u lekarza? Ciotka ma problem z zatrzymywaniem wody w organizmie, jeśli nie bierze leków to cała jest spocona, mimo ze innym ledwo ciepło. Dosłownie z niej kapie. Może w ten kierunek iść.
Powiem ci, że mam podobnie jeśli chodzi o zmiany temperatury. Koszmarnie się przegrzewam i ciężko jest mi się ubrać stosownie do warunków. Może nie pocę się aż tak radykalnie (choć latem moje włosy wyglądają jak oblane wodą), ale uczucie gorąca daje w kość.
Już parę osób napisało, ale też dodam że soda oczyszczona pomaga.
Próbowałam wcześniej wszystkiego co mi przyszło na myśl:
- Deodoranty - działają może z półgodziny
- Środki antyperspiracyjne (z apteki) - wywołały u mnie egzemę pod pachami ( nikomu nie polecam wsmarowywania antybiotyków na egzemę w upalne lato)
- Ałun - działa na chwilę
- oliwa magnezowa - sama miksowałam i długo czas stosowałam ( kupiony w necie proszek - chlorek magnezu sześciowodowy czysty do analizy, plus woda, plus parę kropel olejku z drzewa herbacianego - przeciw egzemie), jest ok na 3-4 godziny
Ale to właśnie stosowanie sody mnie uratowało, dalej się pocę - ale już nie śmierdzę.
Mieszam sodę z olejkiem arganowym na pastę żeby się łatwiej nakładała pod pachy, ale można też wymieszać sodę z dowolnym olejkiem do ciała, wodą utlenioną lub zwykłą wodą.
Działa na najbardziej smrodliwy pot jaki można sobie wyobrazić - miałam w pracy dziewczynę która zasmradzała całe pomieszczenie w którym się znajdowała tak że się wytrzymać nie dało.
I wcale nie wynikało to z braku higieny, bo któregoś razu w pracy trafiłam na nią w łazience jak desperacko szorowała pachy mydłem.
Podeszłam później do niej i powiedziałam jej o właściwościach sody i o tym że też miałam taki problem.
Spróbowała.
Na następny dzień zostałam obdarzona najszczerszym uśmiechem jaki pamiętam.
Hej Autorko. Przeczytałam kilka miesięcy temu gdzieś, że picie szałwi pomaga na pocenie się. Chciałam wypróbować ten sposób i w wakacje pracując w upiornie gorącym miejscu robiłam sobie szałwię do butelki i cały dzień popijalam. W moim przypadku pot czuć było mniej intensywnie i faktycznie było go trochę mniej. To nie zalatwi Twojego problemu na pewno, ale może troszke pomoc. No i szałwia jest pyszna :)
szałwia to poroniony pomysł. Piłam tydzień, super zatrzymuje pocenie. ale też super zatrzymuję wodę w organizmie, na pewno nie dla kobiet takie rozwiązanie .
Próbowałaś już wszystkich możliwych sposobów, a nie przyszło Ci do głowy, żeby pójść z tym do lekarza? Że skoro tak wygląda Twoje życie, to jest to związane z hormonami?
Zbadaj poziom wit.D i tarczyce. Do tego zdrowa dieta, nie jedz fast foodow itd., pij duzo wody. Cialo wraz z potem pozbywa sie toksyn, to moze byc przyczyna nadmiernego pocenia.
Soda oczyszczona - nacieraj nia miejsca, gdzie najbardziej sie pocisz, normalnie wystarczy raz dziennie, ale Ty rob to czesciej.
No i mycie - lepiej myc sie czesciej lagodnymi detergentami lub czasem sama woda (naturalne mydlo albo produkty dla niemowlat np.babydream z rossmanna) niz "normalnymi", ktore sa bardzo silne (w skladzie np.SLS) i tez dzialaja na niekorzysc.
Mam mega nadpotliwość, praktycznie tak samo jak Ty, może nawet gorzej. Żyć sie nie da czy lato czy zima. Zawsze chciałem pogadać z kimś kto ma tak samo.... Napisz jak chcesz na: adres.91@wp.pl