#AAdmm
Dzisiaj rano chłopiec dostał od swoich rodziców pamiętnik, taki zamykany na najprostszy kluczyk. Od razu po przyjściu do szkoły przybiegł do mnie, żeby się pochwalić i pokazać, co już napisał. W środku, na pierwszej stronie, zapisana była data oraz początek wpisu: "Moje emocje: ...". Dzieciak ma zamiar sprawdzać, jakie emocje czuje najczęściej.
Ośmioletnie dziecko świadomie zaplanowało pracę nad sobą samym. Chce nadać konkretne nazwy swoim uczuciom i panować nad nimi.
A teraz zastanówcie się - czy ktokolwiek z Was, dorosłych, podjąłby się czegoś takiego?
Bierzcie przykład. Ja wezmę.
Ja myśle że dostał ten pamiętnik za poleceniem psychologa czy jakiegoś terapeuty.
Też tak sądzę, skoro rodzice współpracują ze szkołą i starają się poprawić sytuację, to bardzo prawdopodobne, że zapisali go do jakiegoś psychologa dziecięcego lub terapeuty. Mój brat kilka lat temu miał problem z chodzeniem do szkoły, szkoła była nowa, nowi nauczyciele, rówieśnicy, nie potrafił się odnaleźć w tej sytuacji, nie chciał chodzić, zdarzało mu się płakać przed wyjściem i symulować choroby. Terapeutka zaleciła mu pisanie właśnie takiego dziennika, miał przelewać tam swoje emocje, strach, pisać, co dokładnie go przeraża i dlaczego, określić skalę strachu i każdego dnia zaznaczać, jak silny jest jego strach (np. od 1 do 10). Pomogło to w terapii i już po trzech miesiącach był "wolny".
Może rodzice podsuneli młodemu taki pomysł.. no i po co mamy brać przykład, nie każdy ma problemy z nazywaniem emocji i popadaniem w konflikty xd
Według badań 80 procent dorosłego społeczeństwa ma problemy z nazywaniem swoich emocji i znajdowaniem prawdziwych źródeł tych uczuć
DwaNastroje
A Ty to byś chciała wszystko podane na tacy. W życiu nie ma tak łatwo ;P
Nie, bo jestem kulturalna dla innych i nie reaguje agresją
Powstaje zasadnicze pytanie. Po co miałbym się czegoś takiego podejmować?
Dla samorozwoju i samodoskonalenia. Chyba, że masz na imię Janusz i wiesz już wszystko, wszystko umiesz i we wszystkim jesteś najlepszy.
To wtedy nie musisz.
Uczucia są czymś naturalnym. Jak dzieje Ci się coś złego to czujesz smutek. Jak dobrego to czujesz radość. Nie jestem robotem, więc nie widzę potrzeby kontroli emocji.
Zawsze chciałam zostać nauczycielką, warto? Ktoś poleca???
Polecam. Kasa z tego mniejsza niż na etacie w biedronce, emocje we wszystkim co robisz, permanentne siedzenie popołudniami nad przygotowaniem się do kolejnego dnia/tygodnia/miesiąca pracy i ciągła ekspozycja na społeczną ocenę. Ale feedback od dzieciaków i wdziecznych rodziców daje kopa do ciągłej pracy nad sobą.
Nie znam lepszych kobiet niż zaangażowane w swoją pracę nauczycielki.
To mówisz że niezły feedback parents dają?
Wyczuwam świnuszka:)