Moja była dziewczyna zawsze twierdziła, że nie jest zazdrosna. Była, bo wczoraj ze mną zerwała.
Polubiłem zdjęcie koleżanki na Instagramie.
Mam 24 lata i jestem dziewczyną cichą, skrytą i nieśmiałą. Nigdy nie miałam chłopaka i nikt nigdy nawet się mną nie zainteresował pod tym kątem, ale prawdę mówiąc jakoś mnie nie ciągnie ani do związków, ani do seksu.
Teraz zwrot akcji. Uwielbiam oglądać gejowskie porno. Nie podniecam się tym, nie robię sobie dobrze ani nic z tych rzeczy. Po prostu lubię je oglądać. Uwielbiam patrzeć, jak dwóch dorosłych mężczyzn się kocha. Nie chcę, żeby wyglądali jak greccy bogowie - wydepilowana klata i kaloryfer na brzuchu, bo to nie jest prawdziwe. Oczywiście nie mogą też być zaniedbani i wyglądać byle jak, ale najważniejsze, by byli prawdziwi.
Zwracam uwagę na ich spojrzenia, gesty i ciało. Ważne, aby była między nimi chemia, prawdziwość. Sam akt seksualny jest tylko dodatkiem. Lubię patrzeć, jak dwaj mężczyźni są dla siebie delikatni, jak ich męskie dłonie się splatają, jak podczas stosunku patrzą sobie w oczy i czule się dotykają. Lubię patrzeć na wyraz ich twarzy, kiedy jest im dobrze, jak się do siebie przytulają i delikatnie całują. Uważam, że to jest piękne.
Nie umiem przyjmować komplementów, wręcz źle to znoszę.
Na miłe słowa natychmiast czuję, że to nie w porządku i nie powinno tak być, oczywiście lekka panika i narastająca czerwień na twarzy. Dotychczas usłyszałam 5 komplementów. Moim małym marzeniem jest reagować bardziej, hmm, kobieco? Czyli bardziej lekki rumieniec i uśmiech, czując, że może byłoby w tym troszkę racji.
Od dzisiaj staję przy lustrze i mówię sobie coś miłego. Trzymajcie kciuki! :D
Dostalam właśnie od koleżanki życzenia świąteczne bożonarodzeniowe. 25 listopada, miesiąc przed świetami. Ludziom naprawdę coś się pomyliło.
Od dziecka mam chorobę lokomocyjną. Nie pomagają żadne leki, nie ma nic, czego bym nie próbowała. Żadnych efektów, czasem nawet pogarszały mój stan.
Mój narzeczony o tym wie, ale i tak planujemy wycieczkę po naszym pięknym kraju. Nikt nigdy nie chciał ze mną nigdzie jeździć, ale dla niego to nie problem.
Dzisiaj zwymiotowałam ujeżdżając go.
Ale to go nie zraziło i powiedział tylko, że z jednego miasta do drugiego będziemy jechać przez trzy dni.
Tak, wyjdę za tego wariata!
Nie korzystam z rabatów studenckich, jakie mi przysługują, bo nie potrafię pokonać mojej nieśmiałości, przemóc się i zapytać o nie przy kasie.
Miałam wtedy około 13/14 lat.
Było lato, ja w sukience szłam na zajęcia dodatkowe. Ważne w tej historii jest to, że gram na dużym instrumencie, który noszę na plecach.
Gdy przechodziłam jedną z ulic dużego miasta, zaczepił mnie pewien pan.
Wyrwał mnie z zamyślenia, więc zdążyłam odnotować, że był dość stary i trochę hm... Odrzucający.
Usłyszałam, jak mówi:
- Jestem Mikołajem w Polsacie, jak się dobrze wokół mnie zakręcisz, to cię wypromuję, he, he, masz (w tym momencie wcisnął mi w rękę wizytówkę) i odezwij się.
Oniemiałam. Stałam przez chwilę z wyciągnięta ręką, w której trzymałam kawałek papieru i nie za bardzo rozumiałam, co się właściwie stało.
Powoli się odwróciłam, zrobiłam parę kroków, wizytówkę wyrzuciłam do kosza.
Dopiero parę minut później dotarło do mnie, co właśnie usłyszałam.
Nastoletnia ja dostałam propozycję wybicia się na uprawianiu seksu bądź innej formy prostytucji z jakimś starym, obleśnym typem.
Przez wiele dni siedziało mi to w głowie, bo zawsze myślałam, że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach, że tylko modelki i aktorki dostają takie propozycje/ultimatum jako perspektywę lepszej przyszłości czy kariery.
Poczułam wstręt do siebie (z perspektywy czasu wiem, że był nieuzasadniony) za to, że może wyglądam na taką, która by się sprzedała.
Nikomu nigdy o tym nie powiedziałam, ale chociaż minęło wiele lat, nadal to wspomnienie budzi we mnie niesmak...
I bardzo się cieszę, że nie byłam na tyle naiwna, by tę wizytówkę zachować.
Z racji tego, że często byłam zaczepiana, bo instrument, na którym gram budził duże zainteresowanie, mam parę innych historii z tym związanych. Dajcie znać w komentarzach, czy chcecie poczytać.
Moja dziewczyna często ma koszmary. Wtedy zazwyczaj się budzę - wiadomo, rzuca się po łóżku, głośno oddycha. Jak tylko zauważę, że niespokojnie śpi, od razu ją budzę.
Tamtej nocy też tak było. Głośno oddychała, ruszała się. Rzuciłam się z pomocą i zaczęłam nią potrząsać, robiłam to dość mocno. Rzuciła słabo słyszalne "cooo?", a ja powiedziałam, że miała koszmar i całe szczęście, że akurat się przebudziłam, bo inaczej nikt by jej nie uratował.
Okazało się, że nie miała koszmaru, tylko się masturbowała.
Dziś odkryłam co najbardziej pomaga mi się skupiać. Dłubanie w nosie! Po prostu uwielbiam to. Każde zadanie z pracy, które wymaga większego wysiłku umysłowego i kreatywności, zostawiam do zrobienia w domu, aby móc w spokoju sobie podłubać.
Podnieca mnie zapach i faktura... gąbki. Dostaję gęsiej skórki i ślinotoku na widok plastra gąbki tapicerskiej. Kupuję wkłady do filtrów akwarystycznych i od czasu do czasu je żuję.
Dodaj anonimowe wyznanie