Swojego partnera poznałam w wieku 16 lat, jesteśmy ze sobą od ośmiu lat. Niedawno oświadczył mi się, a ja oczywiście go przyjęłam. Bardzo się kochamy, mieszkamy razem, wszystko się układa. Jest tylko jeden problem, na dodatek ze mną – chciałabym się jeszcze wyszumieć. Oczywiście, chodziłam sama na imprezy z koleżankami, ale nigdy nie posunęłam się dalej niż taniec. Nie chcę zdradzać swojego faceta, ale przed ślubem, związaniem się na zawsze z jednym mężczyzną, chciałabym jakiegoś romansu, niepewności, motyli w brzuchu. Czegoś, co nie jest stałe, pewne tak jak mój narzeczony. Bardzo wcześnie zaczęłam ten związek, nie zdając sobie sprawy, że to jest ten jedyny. Myślałam, że to krótki związek, podobny do tych, które miały moje koleżanki. Liczyłam na to, że będę mogła przez jakiś czas mieszkać sama, decydować tylko o sobie, nie myśleć o drugim człowieku.
Przed ślubem chciałabym po prostu jednego skoku w bok. Jednej, jedynej nocy na spełnienie marzeń czy pragnień i wrócenia do swojego życia pełnego miłości. Wiem, że nigdy się nie odważę. Jeśli to by wyszło (a kłamstwa zawsze wychodzą na jaw), nie wybaczyłabym sobie. Nie chcę stracić ukochanego, pragnę już rodziny, dzieci, spokojnego życia, a z drugiej strony wiem, że potrzebuję tego ekscesu, sprawdzenia, jak to jest.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja sprawdzałem i ze szczerym sercem mogę powiedzieć - NIE OPŁACA SIĘ. To tak jakbyś zamieniła gorący obiad u babci na zapach z budy makdonaldsa, który możesz powąchać kiedy za oknem pizga niepogodą, a Ty możesz popatrzeć tylko przez szybę stojąc na ulicy. Zazdroszczę takim parom, które znalazły się w młodości i zostały sobie wierne do końca.
Tu wyjątkowo 100% się zgadzam z Dragomirem. Jeśli chłopak z którym jesteś jest tym jedynym, pociąga cię i ogólnie podoba ci się, tylko trochę brak ci ekscytacji, to serio, uwierz, że nie warto. Tam „po drugiej stronie”, poza związkiem, nic takiego wielkiego nie ma. Kogoś, kto wywołuje motyle w brzuchu tak łatwo się nie znajdzie. Jeden będzie lepszy w łóżku, inny przystojniejszy, inny będzie traktował cię jak księżniczkę. I będzie cię to ekscytowało. „Czemu mój tak nie robi”. Ale potem się okaże, że ci nowi mają masę irytujących zachowań, a ich ekscytującą cecha, to w zasadzie ich jedyna dobra cecha była. I będziesz tęsknić za swoim „full pakietem”, który kochał tylko ciebie.
Młodzi ludzie potrzebują ekscytacji, ale lepiej pojedź sobie na dłuższe wakacje z koleżankami, upij się raz czy dwa, tańcz do rana, poznawaj ludzi, dawaj się podrywać i słuchaj komplementów. I obserwuj. Czy rzeczywiście chciałabyś swojego wymienić na kogokolwiek z tych nowo poznanych gości? Raczej nie, więc nie ma co wymieniać obiadu na McDonalda. Te emocje i potrzeby nie muszą być zaspokajane seksem, myślę, że mózg otrzyma to czego szuka przez sam fakt bycia w nowych sytuacjach, nowymi ludźmi (facetami), przeżywania przygód, rozłąki z partnerem. Wyszalej się bez przekraczania granicy
Masz coś co wiele osób chciało by mieć, ale nigdy tego nie zazna. Wiesz trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie rzeki:)
zbadaj czemu masz takie pokusy: czy to zj*bane koleżanki którymi się otaczasz,
problemy rodzinne (nie każdy miał dobry przykład z domu),
albo problem duchowy, zwykła pokusa, gdy zło chce rozj*bać Ci coś fajnego, co układaliście razem:)
zbadaj i zawalcz/cie o to:)
No trudne sie wylosowało... Ja sie wyszalałam, zanim związalam się na poważnie, podobnie jak mój partner, i dla nas to dobrze zadziałalo. Dzięki temu wiemy, że mimo wielu doświadczeń, najlepiej jest nam ze sobą i w ogóle nas nie ciągnie do szukania ekscytacji poza naszym związkiem.
Zastanawiam się, czy jest może jakiś substytut, który spełni Twoją potrzebę? Może kwestia wyszalenia dotyczy też innych obszarów życia, poza seksualnym? Czy jest jakaś szansa, że po prostu potrzebujesz nowych wrażeń w życiu?
Jeżeli tak, to zawsze można spróbować jakiejś trudniejszej podróży, zacząć nowe hobby, albo poeksperymentować z partnerem w łóżku.
Brzmi to wszystko tak jakbyś jeszcze nie dojrzala do stałego zwiazku. Nawet w kwestii zdrady nie mówisz, że nie wybaczyłabyś sobie GDYBY TO WYSZŁO. Czyli jakby nie wyszło, to zero skrupułów?
Mi się wydaje, że mówi tylko tą anonimową część. Czyli wypowiada tylko to, czego normalnie wstydzi się powiedzieć, czy przyznać przed sobą/innymi, a pomija te oczywistości, typu że nie chciałaby zranić osoby, którą kocha. Czasami fajnie nazwać swoje uczucia bez cenzurowania się.
Mam nadzieję, że to zwykła prowokacja i naprawdę nie przechodzi ci przez myśl zniszczenie związku, żeby przez chwilę pokrztusić się kindybałem jakiegoś badboya.
Spróbuj poodgrywać z narzeczonym jakieś role playing w ramach gry wstępnej. Może wystarczy. Nie psuj sobie związku.
Skoro tak cię to męczy to się wyszalej. Nawet na jedną noc, ale po co się ograniczać? Twój facet, jeśli jest normalny nie będzie miał z tym problemu
Piszesz takie bzdury bo nigdy nie bylas w zwiazku opartym na miłości? Takie *drobiazgi* niszczą zaufanie, tego sie nie da odbudować.
To nie są bzdury, autorka tłumi swoje naturalne popędy a to może wpłynąć na jej zdrowie. Co do mnie: mam 23 lata, w moim pokoleniu nie ma już chłopaków, z którymi dałoby się zbudować poważny związek. Urodziłam się za późno, więc jestem skazana na ons
Wyzwolona, dokładnie, setki tysięcy Polaków i ani jednego porządnego w twoim wieku. Kiedyś to byli sami porządni, nie pili nie palili… a nie, czekaj. Ale no pomagali przy dzieciach i w domu… a nie czekaj. No ale chociaż jak porzucili z dzieckiem, to społeczeństwo nie piętnowało kobiety… a nie, to też jednak nie.
A tak serio, właśnie uważam, że te młodsze pokolenia mężczyzn są bardzo prorodzinne, mężczyźni poza pracą mają też swoje pasje, nie wstydzą się chodzić z wózkiem, dbają o siebie bardziej niż te starsze pokolenia (siłownia, ubrania), piętnują zdrady między sobą nawet rozmawiając. I tak nieraz nawet z zazdrością (taką pozytywną) patrzę na młodszych kolegów w pracy i ich partnerki. Teraz jak jesteś taka młoda, to weź się serio rozejrzyj dobrze, bo potem będziesz mieć 30 lat, wszyscy pozakładają rodziny, pobudują domy i będziesz zdziwiona, gdzie ci wszyscy fajni faceci pochowani byli ;) a oni są, tylko tak ich nie widać
@MaryL4 chyba żyjemy w dwóch różnych krajach. Ja nie spotkałam ani jednego chłopaka w moim wieku, któremu zależałoby na mnie, a nie na moim ciele
Porządni faceci chcą mieć porządne kobiety. A jeśli to wszystko, co o sobie piszesz, jest prawdą, to przyciągasz taką kategorię ludzi, do jakiej sama należysz. Porządnych mężczyzn tam nie będzie.
@ArabellaStrange spotykam wyłącznie takich chłopaków od 15 roku życia. Początkowo traktowałam ich z szacunkiem i byłam krzywdzona.
PS
Wiem, że na tej stronie mam kilku oddanych widzów. W związku z tym ogłaszam, że dzisiejszy stream o 20 jest odwołany. Uczcimy w ten sposób pamięć ojca założyciela naszej platformy