#v9Z22
Na pewnym przystanku wsiadają dwie dyskutujące babcinki. Jedna z nich podeszła do wyżej wymienionej kobiety i żądała, aby ustąpiono jej tego oto właśnie miejsca. Matka jednak nie ustąpiła, powiedziała, że ma jeszcze sporo drogi przed sobą, a to jedyne miejsce, na którym może siedzieć i mieć przy sobie dziecko, a starsza pani ma wiele innych wolnych miejsc. W zamian za to została zwyzywana na cały autobus od najgorszych.
Na szczęście kierowca w porę zareagował i powiedział przez specjalne urządzenie (tak że słychać było w całym autobusie), że jeżeli babcia się nie uspokoi, to zostanie wyproszona z pojazdu.
Czy te sytuacje zdają się być chore tylko dla mnie? 😑
Na szczęście dla kierowcy autobusu również. Mam nadzieję że klaskał.
On był w stanie mówić. Nie musiał klaskać.
A kierowca się zatrzymał, wyszedł z szoferki i wywalił babcię z autobusu kopem z półobrotu. Bo to był Chuck Norris
W życiu nie spotkałem się z sytuacją, by ktoś bezpośrednio zażądał ustąpienia miejsca w komunikacji publicznej.
No to sie ciesz. Ja sie spotkalam, nie ustapilam i tez zostalam zwyzywana.
No to sie ciesz. Ja sie spotkalam, nie ustapilam i tez zostalam zwyzywana.
Ja z kolei prosiłam o ustąpienie miejsca. Ale kulturalnie ;). Zwykle chodziło o przesunięcie się ludzi z miejsca przeznaczonego na wózek.