Zacznijmy od tego, że pracuję na Wyspach. Praca niezbyt fascynująca, kawiarnia. Wiecie, ciasteczko, kawa, jakieś kanapki etc. Lokalizacja — gastronomia na zjeździe z autostrady, tym samym największy ruch jest w weekendy i wtedy, gdy przyjeżdżają pełne autokary.
Dziś ruch jak diabli, gorąco jak w piekle. Około 13.00 następne trzy autokary. Sami muzułmanie. I zaczyna się jazda bez trzymanki... Pełno dzieci, po około 5-6 na rodzinę.
Krzyk niesamowity, gówniaki biegają i plączą się pod nogami.
Jedna z rodzin zrobiła dość spore zamówienie na około £50. Zajęli stolik, który był największy. Prawdę mówiąc, nie zwracałem później na nich większej uwagi, ale gdy odeszli, a ja poczłapałem posprzątać po nich, to niestety myślałem, że padnę.
Talerze pod stołami, wszystkie ubabrane w keczupie, resztki jedzenia walają się w obrębie paru metrów. Skórzane ławki zalane napojem, ślady palców w keczupie na ścianie z fototapetą. Jedzenie na podłodze rozgniecione butami. Jednym słowem bydło.
Czas chyba na zmianę pracy, ponieważ to nie pierwsza taka sytuacja i przypuszczam, że nie ostatnia.
Na studiach dostaliśmy świetne zadanie. Pisaliśmy rozprawki, a później wymienialiśmy się nimi z przypadkowo wylosowaną osobą z grupy. Dostało mi się wypracowanie chłopaka, który tak słabo posługiwał się językiem polskim, że jedyne co mogłem opowiedzieć o jego rozprawce, to „jak ja bardzo nie wiem, o co tu chodzi”, ale wyszedłbym na totalnego dupka.
Najlepsze, że ja jestem w Polsce od 3 lat, a ten koleś od urodzenia.
Pewnego dnia poszłam na miasto z koleżankami. Po jakimś czasie chciałyśmy skorzystać z toalety, a że mieszkałam w pobliżu, zaproponowałam, że możemy pójść do mnie. Najpierw weszła jedna, chwilę później wyszła z dosyć dziwną miną. Po niej następna. „Okej, teraz moja kolej” – powiedziałam, na co jedna z koleżanek odpowiedziała: „Za późno...”. Zastanawiałam się, o co im chodzi, ale gdy weszłam do środka, myślałam, że spalę się ze wstydu... Toaleta wyglądała, jakby zaatakowała ją osoba z dość ostrą biegunką. Gdy wyszłam, nie wiedziałam co powiedzieć i wyszłam z domu w milczeniu.
Okazało się, że mój głupi młodszy brat próbował zeżreć opakowanie cynamonu, po czym wypluł wszystko do toalety i nie spuścił wody...
Moi „kumple” podśmiewają się ze mnie przy piwie, że moja dziewczyna jest gruba. Może nie ma figury modelki, ale na pewno nie można o niej powiedzieć, że jest gruba.
Najlepsze jednak jest to, że dziewczyna jednego z nich przespała się ze wszystkimi pozostałymi, dziewczyna drugiego kiedyś miała na imię Rafał, a trzeci na seks może liczyć tylko jak dostanie zasiłek i pójdzie na tanie dziwki.
Oczywiście im tego nie powiem, bo jestem dobrze wychowany, nie oceniam ludzi po pozorach i nienawidzę się wywyższać w towarzystwie, ale ich hipokryzja naprawdę bawi.
Mój facet ciężko chorował. Były momenty, kiedy żegnał się ze mną, bo był przekonany, że nie przeżyje nocy. Nie będę się rozpisywała o tej chorobie, ale tuż po operacji byłam dla niego jednym wsparciem. Czasami kiedy schodziły ze mnie emocje po powrocie ze szpitala, zastanawiałam się, skąd mam w sobie tyle siły. Zamieszkałam z nim, miałam wtedy 20 lat. Jeszcze długi okres po operacji wciąż był ode mnie uzależniony. Nie mógł pracować ani zajmować się domem, więc absolutnie wszystko było na mojej głowie. Dzięki mojej pomocy stanął na nogi. Był mi wdzięczny, na każdym kroku powtarzał, jak bardzo mnie kocha.
Kiedy miałam 25 lat, zdarzył się wypadek. Była zima, wracałam z rodzinnego domu do mojego mężczyzny. Brat postanowił, że odwiezie mnie na dworzec. Nie pamiętam nic, oprócz piosenki, która leciała w radiu. Nie pamiętam momentu uderzenia o drzewo, nie pamiętam tego, jak transportowali mnie do szpitala... Nic. Brat mimo poważnego urazu głowy wyszedł z tego, teraz prowadzi normalne życie. Ja natomiast usłyszałam, że jestem sparaliżowana od pasa w dół, miałam zmasakrowane ograny, a wszystko przez pas, który był niepoprawnie założony. Dosłownie mnie zmiażdżył.
Po wypadku moje życie zmieniło się o 180 stopni. Moim najlepszym przyjacielem stał się wózek. Czasami ludzie pytają mojego mężczyzny: „Po co męczysz się w tym związku?”, „Jesteś młody, znajdź sobie kogoś, z kim ułożysz sobie normalne życie”. Mnie to boli, ale nie jego. Teraz to on jest silny i poświęca mi siebie. Zawsze powtarza: „Oni nie wiedzą, jak jeszcze wiele jestem w stanie znieść, żeby kobieta mojego życia była szczęśliwa”.
Mam 15 lat, a moja rodzina jest jedną z tych bogatszych. Mój tata (przystojny mężczyzna, na którego lecą moje koleżanki) bardzo dobrze zarabia, więc nie musimy się o nic martwić. Moja mama (zadbana i zawsze uśmiechnięta) korzysta z życia, jeżdżąc do spa i tego typu miejsc, w których odpoczywa. Oczywiście wszystko funduje tata. Zawsze wydawało mi się, że wszystko jest okej, ale dwa dni temu, kiedy moja mama była na jednym ze swoich wyjazdów (ja byłam u babci), wróciłam do domu trochę wcześniej i zastałam widok, który utknie mi w pamięci do końca życia. Mój ojciec całujący na naszym stole w kuchni jakiegoś gościa w bokserkach. Byłam w takim szoku, że nic nie potrafiłam powiedzieć, a oni byli tak zajęci sobą, że nawet mnie nie zobaczyli. Odezwałam się dopiero kiedy ten obcy facet włożył mojemu tacie rękę do spodni. Odsunął się od niego tak szybko, że jeszcze przy okazji walnął głową w szafkę kuchenną.
Okazało się, że ten człowiek to „przyjaciel” mojego taty, który bardzo go lubi i nic nie może z tym zrobić. Cały czas utrzymuje, że nie jest biseksualny i nie kocha tego faceta, ale ja widziałam ich w tej kuchni i to nie były mechaniczne ruchy, tylko wręcz przepełnione uczuciami. Widać było, że im na sobie zależy.
Nie umiem powiedzieć tego mamie, po prostu nie potrafię, ale wiem, że muszę to zrobić, bo tata nie zamierza nic jej powiedzieć. Z drugiej strony łapię się często na myśleniu, że dobrze jest tak, jak jest. Wstyd mi za nas.
Zaprosiłam koleżanki na weekend na działkę. Postanowiłyśmy pochodzić po okolicy; gdy dotarłyśmy do niezbyt głębokiej rzeczki, stwierdziłyśmy, że nie chce nam się obchodzić jej wokoło, więc lepiej będzie przekroczyć ją w bród. No bo w końcu co to dla nas, harcerki sobie nie poradzą?
Poszłam pierwsza i wydawało mi się, że wszystko będzie dobrze. Wybierałam ładne, wystające kamienie, tylko że nagle jeden z nich odpłynął. Cała w szoku i zdezorientowana upadłam tyłkiem do lodowatej wody, a gdy obróciłam się, by zobaczyć, co się stało, ujrzałam martwego bobra... Okazało się, że pomyliłam martwego, rozkładającego się już bobra z kamieniem. Nadal pamiętam to miękkie uczucie pod nogą, chyba będzie mi się dzisiaj śniło, fuj.
Praktyki zawodowe. Opiekunka oddelegowana do opieki nad praktykantami rozdaje nam kluczyki do szafeczek, gdzie można zostawić swoje okrycia wierzchnie oraz odzież roboczą (w formie koszulki i butów) po skończeniu zmiany. Pani dała nam chwilkę na ogarnięcie się, a sama stanęła z boku. Nie ukrywam — byłam bardzo podekscytowana perspektywą praktyk. Niestety, już od samego początku mi nie szło i mimo usilnych starań nie mogłam zamknąć swojej szafki... Próbowałam każdym sposobem: delikatnie, mocniej — i nic.
Nagle opiekunka mówi do mnie: „A może weźmiesz tę rękę?”...
Nie wiem dlaczego nie poczułam, że przytrzaskuję sobie dłoń drzwiczkami szafki, ale cóż, właśnie dlatego nie mogłam jej zamknąć. Ale na pewno zrobiłam niezapomniane pierwsze wrażenie.
Mój chłopak cały czas mnie okłamuje i myśli, że ja o niczym nie wiem, a tak naprawdę wiem bardzo dużo. Nie wiem tak naprawdę, jak z nim o tym porozmawiać, bo jak zacznę temat, to albo będzie mówił, że to jest nieprawda, albo wyjdzie pytanie, skąd ja to wszystko wiem, a nie chcę wyjść na psychopatkę. Nie mam żadnej obsesji na punkcie mojego faceta, tylko po prostu mnie denerwuje to, że mnie okłamuje, a ja jestem z nim całkowicie szczera.
Czy naprawdę tak trudno teraz w tych czasach znaleźć chłopaka, który nie będzie kłamał i będzie szczery wobec swojej kobiety?
Krótko i na temat. Moja 13-letnia córka ma większy biust niż ja.
Dodaj anonimowe wyznanie