#n4z5r

Kiedy miałam 12-13 lat, obudziłam się w środku nocy. Jak to bywa u mnie w takich przypadkach - poszłam do łazienki, kuchni, trochę pokręciłam się po domu, aż w końcu doszłam do wniosku, że wyjdę sobie na balkon. Ledwie wyszłam, a mój wzrok przykuły dwie osoby idące po drugiej stronie ulicy - stary sąsiad ciągnął jakaś młodą dziewczynę, która miała związane ręce i zaklejone usta (o tym szczególe dowiedziałam się później).

Jako że rodzice zawsze powtarzali mi, bym przychodziła do nich, kiedy widzę coś niepokojącego, od razu pobiegłam do ich sypialni. Trochę histeryzując opowiedziałam co widziałam, matka zadzwoniła na policję, ojciec z bratem wybiegli z mieszkania zatrzymać sąsiada. Zaczęła się szarpanina, sąsiad zaczął uciekać, dziewczyna w pewnym momencie gdzie się w ogóle zapodziała, inni sąsiedzi obudzili się przez hałas. Generalnie panował chaos.

W końcu zjawiła się policja. Sąsiada (dość obitego) zatrzymali, dziewczynę znaleźli i po rozwiązaniu jej oraz zdjęciu taśmy... zaczęła się kolejna awantura, a policjanci zostali opieprzeni przez nią z góry na dół "za przerywanie zabawy".

#MMiiB

Jestem złem wcielonym...

Sklep, kolejka do kas ogromna, dosłownie jak przed Bożym Narodzeniem. Ale co zrobić, stoję i liczę batony na wystawie, gdy nagle podeszło dwóch panów w wieku 20-25 lat ,takie trochę Seby, tylko z lepszej dzielnicy, wiecie, DG i te sprawy.

Panowie stwierdzili, że oni nie będą stać w kolejce, bo nie mają czasu (a wszyscy inni go mają) i bez ceregieli wypchnęli (dokładnie tak, wypchnęli jak ostatnie chamy) dziewczynę, która stała przede mną. Powiedziałam, że tak nie wolno, ale usłyszałam, że mam zamknąć buzię (tylko bardziej dosadnie). Nikt inny nie zareagował, dosłownie nikt. Dziewczyna, którą wywalili z kolejki miała łzy w oczach i chciała wrócić na swoje miejsce, ale skutecznie jej te działania blokowali, zostawiła zakupy i wybiegła...

Tym razem karma okazała się być nie tyle suką, co mężem owej dziewczyny, który czekał na żonę w aucie. Koleś wpadł tam z żoną i zapytał tylko "kto?", a ona ich wskazała. Tych dwóch cwaniaczków to chyba nawet nie wiedziało co ich trafiło, to co się potem stało to była jakaś magia, dosłownie w kilka sekund ich poskładał, nie tak, że się z nimi szarpał czy coś, ja nawet nie umiem opisać dokładnie jak ty wyglądało...

A dlaczego to niby ja jestem zła? Bo mnie ich widok z obitymi buziami po prostu ucieszył jak prezent dziecko na gwiazdkę. Możecie pisać, że tak się nie załatwia takich spraw, ale co się ucieszyłam, to moje :)

#Vw1cB

Miałam ostatnio wrażenie, że ktoś grzebie mi w rzeczach, myślałam, że rodzice robią mi przeszukanie albo coś w tym stylu, z tego powodu pożyczyłam małą kamerę od przyjaciółki, którą włączyłam i wyszłam z domu. Wielkie było moje zdziwienie, gdy przy przeglądaniu nagrania ujrzałam mojego brata robiącego sobie makijaż, zresztą dosyć nieudolnie, ubierającego się w moją bieliznę i ubrania i do tego masturbującego się w moim łóżku. Chciałabym to odzobaczyć.

#GiqRc

Wczoraj wieczorem mój chłopak, z którym jestem chyba w poważnym związku od trzech lat, podczas wspólnego leżenia na kanapie i oglądania filmu złapał mnie za udo i powiedział, zupełnie beznamiętnie: "Albo zniknie ten tłuszcz, albo ja". To nie był żart. Wyszłam.
Od początku naszego związku nie zmieniliśmy nic w naszym wyglądzie. Oboje jesteśmy trochę miękcy, mamy lekką nadwagę, wyniki badań mamy bardzo dobre, noszę rozmiar 40. Czasem wychodzimy razem na niezdrowe jedzenie, zwykle to on zachęca do zamówienia pizzy czy wylegiwania się wspólnie w domu.
Myślałam, że dobrze nam z tym. Mi było do wczoraj.

Boję się komukolwiek powiedzieć, dlaczego jestem smutna i nieobecna. Próbowałam rozmawiać z lustrem w domu, ale im więcej o tym myślę i mówię, tym bardziej czuję się obrzydliwa i ciężka. Nie chcę, żeby inni spojrzeli na mnie w ten sposób, jak zrobił to nagle mój chłopak.

#tsqEs

Kilka miesięcy temu rozstałam się z chłopakiem. Powód? Więcej nas różniło niż łączyło i stwierdziliśmy, że taki związek nie ma sensu.

Pomimo częstych kłótni, bardzo kochałam mojego mężczyznę, a tęsknota za nim doprowadziła mnie do (aż takiej!) desperacji, że zabijałam czas, a przy okazji szukałam nowych znajomości na pewnym czacie. Właściwie nie wiem dlaczego, mam mnóstwo "realnych" znajomych, jednak rozmowa z zupełnie obcym człowiekiem sprawiała mi ulgę. Po wielu męczących próbach nawiązania rozmowy (uwierzcie mi, chyba jeszcze nigdy nie zobaczyłam aż tak wielu pytań w stylu "jesteś napalona/zboczona!?") pojawił się ON. Chłopak, z którym pisałam od 23:00 do 6:00. Niesamowite. Miałam wrażenie, że znamy się od zawsze! Jak wiadomo, noc jest idealną porą do rozmów dość prywatnych, tak więc mój nowy kolega zaczął mi opowiadać o swojej byłej dziewczynie. Dziwiłam się, że chłopak nie udusił tej trzpiotki, a w spokoju się z nią rozstał. Egoistyczna, nadęta, spóźnialska, złośliwa, zazdrosna, niemiła, arogancka, chaotyczna, zdradzała go na prawo i lewo. Koszmar! Współczułam mu bardzo, ale potem dowiedziałam się, że jestem przeciwieństwem jego "byłej" i szybko zmieniliśmy temat.
Zbliża się 6:00, oczy same mi się zamykają, a przecież nie mogę stracić takiej szansy! Przecież właśnie spędziłam noc z chłopakiem moich marzeń. Poprosiłam go o FB, z chęcią wysłał mi link.

To był mój były... W dodatku okazało się, że nie tylko w Internecie opowiada o mnie takie bzdury.

#W9pxx

Jakiś czas temu moja dziewczyna po raz pierwszy pojechała ze mną w moje rodzinne strony i poznała moich rodziców. Zorganizowali grilla, była spoko pogoda, więc również korzystaliśmy z ogrodowego basenu. Było bardzo przyjemnie, przyjechali również moi bracia z żonami i ogólnie byłem zadowolony, że moja rodzina w końcu pozna Majkę, którą bardzo kocham. Wszystko szło zgodnie z planem, do momentu, aż Majka nie poszła się przebrać w kostium kąpielowy.

Ona ubrała na siebie jakieś ochłapy stroju, a nie kostium. Na tyłku miała takie wcięcie jak w stringach, więc świeciła pośladkami. Kiedy zamoczyła się w tej „kreacji”, to pewne części jej ciała odznaczały się… zarówno na dole, jak i na klatce piersiowej. No było widać dosłownie WSZYSTKO! Było mi wstyd, kiedy tylko spojrzałem na moją matkę. Jej wzrok mówił wszystko.

Po tym pikniku matka powiedziała, żebym znalazł sobie porządną dziewczynę i że nie ma przyjemności gościć Mai więcej pod swoim dachem. Jestem załamany. Nic jeszcze nie powiedziałem dziewczynie, ale ona jest kompletnie nieświadoma. Cały czas mówi, że mam świetnych rodziców, a wczoraj nawet wspomniała, że fajnie byłoby tam znów pojechać.

Wiem, że muszę powiedzieć jej prawdę, ale zastanawiam się, jak przekonać mamę do zmiany decyzji. W końcu Majka nie musiała się tak, kurczę, ubierać… Sam już nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Jakieś rady? (Darujcie sobie proszę durne komentarze).

#v6m60

Dowiedziałam się, że mój chłopak bierze narkotyki. Dwa lata mnie oszukiwał, że z tym skończył. Ostatnio go nakryłam. Zerwałam z nim i teraz ja jestem zła i najgorsza, bo rzuciłam biednego chłopczyka. Rodzina i znajomi takie mają o mnie teraz zdanie. Ręce opadają. Wszyscy stanęli za nim, mimo że to on bierze, a nie ja. Wielce poszkodowany, bidulek...

#uwBRH

Oglądałam telewizję w salonie, gdy do pokoju wszedł kot. Powolnym krokiem podszedł do sofy na której siedziałam, następnie wskoczył na stolik i zaczął się na mnie patrzeć.
Po prostu siedział i się patrzył tylko na mnie. Ogon co chwilę zmieniał pozycję, raz machnął nim w prawo, raz w lewo. I ten wzrok...

Znieruchomiałam. Chwyciłam telefon i zrobiłam mu zdjęcie, po czym wstałam i bardzo powoli zaczęłam iść w kierunku drzwi. Tyłem. Cały czas obserwowałam kota, czy aby na pewno za mną nie pójdzie. Serce waliło jak oszalałe, ale starałam się zachować spokój, bo on cały czas mnie obserwował.
Udało mi się dojść do drzwi wyjściowych, chwyciłam jeszcze torebkę i klucze z wieszaka, po czym wyszłam z mieszkania. Będąc na korytarzu, pędem rzuciłam się do windy. Wybiegłam z bloku, nie mogłam złapać tchu, po drodze trąciłam jakieś dziecko.
Biegłam jeszcze kilka metrów, znalazłam się na głównej ulicy. Ciężko dysząc, usiadłam na przystanku.


Ja nie mam w domu kota.
Na zdjęciu, które zrobiłam był sam stolik.

#vtCrE

Gadałam kiedyś na fejsie z pewnym chłopakiem, który bardzo mi się podobał. Wymieniliśmy się fotkami, ja wysłałam mu zdjęcie w dość skąpym odzieniu i spytałam go, jak je ocenia. On na to, że daje mi "6". Pomyślałam, że w sumie spoko, ja wiem, że piękna nie jestem, a sześć to nie jest tak źle, zawsze to powyżej przeciętnej.
Tak myślałam do czasu, aż kiedyś przypadkiem nie wygadał się o nietypowej skali ocen, jaką stosują z kumplami - "ile piw musiałbyś wypić, żeby ją tknąć?".
Nie powiem, przykro było.

#5rpKA

Parę dni temu zmarł mój dziadek. Był to człowiek dość zamożny, który zostawił po sobie spadek. Zgodnie z testamentem najstarszy z moich braci dostał 100 tysięcy złotych i dziadkowy samochód. Drugi brat otrzymał 75 tysięcy złotych i kawałek terenu budowlanego pod naszym miastem. Ja natomiast otrzymałem od dziadka 0 złotych i genetyczną chorobę zwyrodnieniową kości…
Dodaj anonimowe wyznanie