#tsqEs
Pomimo częstych kłótni, bardzo kochałam mojego mężczyznę, a tęsknota za nim doprowadziła mnie do (aż takiej!) desperacji, że zabijałam czas, a przy okazji szukałam nowych znajomości na pewnym czacie. Właściwie nie wiem dlaczego, mam mnóstwo "realnych" znajomych, jednak rozmowa z zupełnie obcym człowiekiem sprawiała mi ulgę. Po wielu męczących próbach nawiązania rozmowy (uwierzcie mi, chyba jeszcze nigdy nie zobaczyłam aż tak wielu pytań w stylu "jesteś napalona/zboczona!?") pojawił się ON. Chłopak, z którym pisałam od 23:00 do 6:00. Niesamowite. Miałam wrażenie, że znamy się od zawsze! Jak wiadomo, noc jest idealną porą do rozmów dość prywatnych, tak więc mój nowy kolega zaczął mi opowiadać o swojej byłej dziewczynie. Dziwiłam się, że chłopak nie udusił tej trzpiotki, a w spokoju się z nią rozstał. Egoistyczna, nadęta, spóźnialska, złośliwa, zazdrosna, niemiła, arogancka, chaotyczna, zdradzała go na prawo i lewo. Koszmar! Współczułam mu bardzo, ale potem dowiedziałam się, że jestem przeciwieństwem jego "byłej" i szybko zmieniliśmy temat.
Zbliża się 6:00, oczy same mi się zamykają, a przecież nie mogę stracić takiej szansy! Przecież właśnie spędziłam noc z chłopakiem moich marzeń. Poprosiłam go o FB, z chęcią wysłał mi link.
To był mój były... W dodatku okazało się, że nie tylko w Internecie opowiada o mnie takie bzdury.
Tak czułam, ze okaże się ze to twój były
Jak ktoś za dużo mówi o byłych, zwłaszcza źle, to raczej nie biorę takiej osoby pod uwagę jako partnera do związku, bo jak coś pójdzie nie tak, to co będzie opowiadał o mnie.
Tylko właściwie skąd będziesz wiedzieć, czy to nie była prawda? A to robi różnicę, bo czasami osoby po bardzo złym związku po prostu dają znać potencjalnemu partnerowi, że ich stan psychiczny jest średni/mogą wydawać się zdystansowani/etc.
ohlala Da się to wyczuć. Jeśli ktoś faktycznie został skrzywdzony to jedynie poinformuje o tym przy jakiejś okazji i raczej będzie unikał tematu, ewentualnie zacznie mówić, jak się go odpowiednio pociągnie za język, ale raczej będzie również widział swoje niedociągnięcia. Jeśli ktoś lubi robić szum wokół siebie, będzie opowiadał barwne historie, w których zawsze on będzie tym świętym i pokrzywdzonym, a były partner tyranem. Będzie przy tym liczył na współczucie.
@Postac
Ale już dostałaś na to odpowiedź.
@DontBeRude
Takie uogólnianie jest krzywdzące i nieprawdziwe, bo każdy przeżywa swoje traumy inaczej. Niektórzy też wolą od razu wyłożyć karty na stół. Jasne, są osoby, które ubarwiają, ale tego się nie dowiesz TYLKO ich słuchając. Umówmy się, niektórzy zachowują się tak, że osobom z zewnątrz ciężko w to uwierzyć, mimo że to może być prawda.
Krzywdzące? Może. Tak samo jak krzywdzące jest uogólnianie, że przy każdym Cyganie trzeba pilnować portfela.
Ja jak widzę, że ktoś nadaje na swojego byłego partnera, a siebie przedstawia jako krystalicznie czystego, to wiem żeby trzymać się z daleka. Osoba skrzywdzona i z traumą za niepowodzenie związku najczęściej obwinia w dużej mierze siebie, nawet jeśli było zupełnie inaczej.
Nie każdy, kto został skrzywdzony, będzie miał traumę i na tyle zachwiany charakter, by obwiniać siebie. To takie wrzucanie wszystkich do jednego wora.
Ja zawsze miałam twardy charakter i jeśli jakiś facet był w stosunku do mnie nie fair, a jeszcze do tego próbował mną manipulować i zwalać winę na mnie, to kończyłam taki związek bez zastanowienia.
Oczywiście, nie jestem kryształem, ale w związku zawsze jestem szczera i lojalna, tego samego oczekuję od drugiej strony i jeśli tego nie otrzymam, to nie mam problemu by mówić o tym wprost (oczywiście, gdy ktoś mnie zapyta, nie chodzę i nie opowiadam sama z siebie o moich byłych). Ale już mój obecny partner sam na pewnym etapie zapytał mnie o poprzednie związki, więc mu opowiedziałam, oczywiście z nastawieniem na powody, dla których się rozstaliśmy, bo nie sądzę żeby chciał słuchać o naszych słodkich, miłosnych i radosnych chwilach.
A to, że akurat tak się złożyło, że każdy mój związek zakończył się z winy faceta, to już kwestia, na którą wpływu nie miałam i nie chcę być z tego powodu źle oceniania.
Myślałam, że w końcu dotarło do Ciebie, jaka byłaś okropna i skąd to zerwanie, przemyslisz, spróbujecie jeszcze raz i bedzie bajka a on po prostu Cie oczerniał ;-)
spodziewalam sie bylego, ale myslaalm, ze bedzie sie cudownie rozmawialo i sie zejdziecie jednak
jesli zrobilas rachunek sumienia i nic nie okazalo sie prawda, to szmaciarz z niego, mam nadzieje, ze odeslalas mu swoj fb? :) ewentualnie napisalas ze screenami tych oszczerstw?
Może to właśnie nie są bzdury tylko powód rozstania
@Yasamen chyba jednak wiedzialaby, ze zdradzala go na prawo i lewo, a zreszta chyba by teraz nie chatowała z obcymi tylko z kochankiem
yasamen zdziwisz sie jak wiele mozna sie o sobie dowiedziec od innych ;)
a ja mysle, ze kolo probuje sie wybielic kosztem autorki
byly, kt mnie zdradzal na prawo i lewo byl niepocieszony, ze mowilam ludziom prawde na temat naszego zerwania, ba! jak ogarnal, z ene zamierzam go kryc, to zaczal robic ze mnie taka suke, ze swiety by mnie zdradzil- zeby go wszyscy zalowali ;)
no i wtedy dowiedzialam sie, ze ostatnie pol roku zwiazku to byla separacja, tylko niie byl mi uprzejmy powiedziec :) a mowil za to, ze kocha i planowalismy slub
A już miałem nadzieje, że to ten moment, to ta chwila, gdy ona powie: i wtedy dostrzegłam swoje wady. Ale nie, tutaj musiał być happy end. Swoją drogą, to wręcz zdumiewające, jak wielu anonimowych potrafi spośród tysięcy osób na czacie, trafić właśnie na swojego byłego. Hm
A ja się dziwię, że to nie był dżin z lampy.
Czyżby te rozmowy odbywały się na 6obcy?