#r9u3U
Nagle czuję jak moja równie znudzona siostrzyczka ciągnie mnie za kieszeń od kurtki i dość głośno pyta "X czemu patrzysz się na dupę tego pana?". Ja mega zmieszana błagam w myślach, żeby on dziwnym trafem tego nie usłyszał. Bo nie dość że to o nim, to jeszcze młoda się wyrażać kulturalnie nie potrafi. Żeby było weselej, ten oto chłopak odwraca się do mnie z mega bananem na twarzy i błyskiem w oku. Tu się zaczyna kolejna seria mojego zawstydzenia.
Chłopak przykucnął do mojej siostry, ładnie się uśmiechnął i powiedział coś w stylu "A bo widzisz, ona się patrzy na mój tyłek, bo ja mam całkiem niezły ten tyłek" . Tak tak to właśnie odpowiedział pan Czarujący, a ja mało nie zapadłam się pod ziemię ze wstydu. Odwróciłam czym prędzej wzrok. I przeklinałam w myślach małego szatana, którego mam pod dachem. Przyrzekłam sobie, że już nigdy więcej nie zabiorę młodszej siostry na zakupy. A jak już to zabezpieczę się w taśmę klejąca, bo nigdy nie wiadomo, co młodej odstrzeli :)
#JsHfH
Zdarzyło się to już parę ładnych lat temu, byłam jeszcze w gimnazjum. W swojej klasie byłam swego rodzaju kozłem ofiarnym, gnębiły mnie klasowe łobuzy, miałam też wychowawczynię, która nic z tym nie robiła, przeciwnie, poniżała mnie przed całą klasą, obrażała, ośmieszała, przez co jeszcze bardziej mi dokuczali, a ja coraz bardziej miałam wszystkiego dosyć. Pewnego dnia udało mi się wybłagać (oczywiście nie obyło się bez przytyków) skorzystanie z toalety, tak więc udałam się tam niby za potrzebą. W rzeczywistości miałam ze sobą list samobójczy, który napisałam jeszcze w domu i brzytwę. Do tej pory wszyscy myślą, że próbowałam popełnić samobójstwo, lecz nikt nie zna prawdy, bo absolutnie nikomu tego nie mówiłam. A prawda jest taka, że ja... zrobiłam to celowo, zrobiłam to po to, by moja wychowawczyni, która zniszczyła mi życie, odpowiedziała za to, jak i moi oprawcy. Wszystko starannie zaplanowałam (wykorzystałam fakt, że nauczyciel odpowiada za ucznia, gdy puści go do toalety). W domu napisałam liścik, w którym opisuję jak oprawcy dokuczali mi, a wychowawczyni jeszcze znęcała się nade mną psychicznie i że mam dosyć życia. Będąc w łazience owszem, cięłam swoje nadgarstki, lecz nie wzdłuż żyły i nie głęboko, po czym wzięłam tę krew i wysmarowałam nią zlew i podłogę, a później położyłam się na ziemi, że niby zemdlałam.
Do dziś nie mam pojęcia kto pierwszy mnie znalazł, bo udawałam omdlenie, ale w szkole była niezła poruta z tego powodu. Nie wiem co się działo później, bo zamknęli mnie w psychiatryku na jakiś czas, ale cholera nie żałuję tego, sprawiedliwości stało się zadość. Z nielicznych relacji wiem, że nauczycielkę zwolnili dyscyplinarnie, czy odpowiedziała za to nie mam pojęcia. Za to odpowiedzieli moi oprawcy (rodzice zajęli się nimi należycie z tego co słyszałam) i do końca szkoły byli dziwnie mili.
Teraz prawdziwą wersję znacie również i wy, a ja mam nadzieję, że kiedyś zdołam o tym zapomnieć całkowicie.
#ttkSz
Gość stwierdził, że dorabia sobie uczęszczając do liceum zaocznego dla dorosłych. Wyjaśnił, że chodzi do tego liceum na dokumenty bogatego chłopaka, uczęszcza w zjazdach co dwa tygodnie - takie pożyczenie osobowości. Z nikim tam się nie koleguje, wchodzi, siada w ławce i wychodzi. Na koniec ma jako ten chłopak zdać maturę. Nie do wychwycenia, bo wszyscy są pewni, ze jest tą osobą. Podobni fizycznie, to zdjęcia nie budzą podejrzenia. Nie sprawdzałem prawdziwości powyższego. Kontakt się urwał.
#wBldu
#kfQPg
Eldorado prysło, gdy postanowili zatrudnić nową pracownicę i padł pomysł, by dziewczę oddelegować mi do pomocy. Co więcej, ona miała umiejętności, których mnie brakowało. Posadziłam ją tak, bym ja doskonale widziała co robi, ale nie odwrotnie. Byłam dla niej zwyczajnie miła, często rozmawiałyśmy. Bardzo długo walczyła o tę posadę, bo chciała w końcu uciec od ciężkiej sytuacji w domu rodzinnym, kuła i ćwiczyła po nocach. Była niesamowicie miła, pogodna, łagodna. Uważnie podpatrywałam co i jak robi, żeby samej się nauczyć, ale coraz częściej zastanawiałam się, czy nie odstąpić jej swojego miejsca pod pretekstem zmęczenia. Ba, może nawet przyznać, że ona umie więcej ode mnie. Ale wizja utraty tak komfortowej posady bardzo mi się nie podobała.
Ostatecznie przed dyrekcją powiedziałam, że przykro mi, ale młoda się nie nadaje - po tym, jak sama podłożyłam jej małą świnię. Wystawiłam za to bardzo dobre świadectwo za te trzy miesiące i dobrotliwie nie wspomniałam w nim o "wpadce". Nie dostała umowy na stałe. Wiem, że pracę znalazła dopiero po dwóch latach, ale za to w super firmie. Widywałam ją w międzyczasie, marniała z miesiąca na miesiąc.
Jestem już na emeryturze, jej dobrze się wiedzie, ale dzisiaj jak mnie widzi, smutno na mnie patrzy mimo grzecznego uśmiechu. Czasami mnie to gryzie, ale też miałam w
życiu swoje problemy i przeżyłam. Nie wiem, dlaczego to akurat ja miałabym się poświęcić. Też miałam swoje problemy i jakoś musiałam żyć. Tylko tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono.
#gmCGi
Okazało się, że ci ludzie byli z miejscowości Żary. Kelner widząc naszą reakcję po tym incydencie, nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Wzięliśmy piwo i poszliśmy.
#dwcuQ
Jak ktoś czytał / oglądał ostatnią część serii, ten wie, że Ron i Hermiona pobrali się. Tak samo po latach ja i kolega "Weasley" zakochaliśmy się w sobie i tak - zostaliśmy parą :)
#uKOdX
- Widziałeś!? - pytam.
- Co miałem widzieć?
- Tańczyłem z Alą wolnego! - odpowiadam z dumą.
Kolega spojrzał na mnie z politowaniem i odparł:
- I z czego się tak cieszysz? To dziw*a. Pół szkoły już z nią tańczyło!