#bdk71

Jak byliśmy z rodzeństwem młodzi, prawie całe dnie spędzaliśmy u babci z dwoma innymi kuzynkami. Albo oglądaliśmy bajki, bo tylko u babci była satelita, albo rozmawialiśmy o różnych rzeczach z babcią, albo wpadaliśmy na głupie pomysły. O jednym z tych głupich pomysłów będzie wyznanie.

Mój brat geniusz wpadł na pomysł, żeby stworzyć boga. Zostało nim... jabłko. Chodziliśmy po polach jak głupi, z jabłkiem nabitym na strzałę i mówiliśmy "święte jabłko jest najświętsze".

W końcu ja i jedna kuzynka obraziłyśmy jabłko, za co groziła kara. Udaliśmy się więc wszyscy do stodoły. Na środku stał wóz (miejsce dla oskarżonych), a po jednej stronie była masa siana, na którym jeszcze były stare meble (ława sędziego).

I tak sobie siedzieliśmy w stodole i prowadziliśmy rozprawę sądową za obrażenie jabłka.

P.S. Nie trafiłam do więzienia, brat w końcu zjadł jabłko.

#Zns6z

Niedawno mój tata zrobił mi „rodzicielski” wykład na temat narkotyków i niebezpieczeństw związanych z ich zażywaniem. Jako że nie jest on hipokrytą, szczerze wyznał, że za młodu zdarzało mu się spróbować tego i owego. Wkrótce monolog o szkodliwości dragów stał się spowiedzią mojego ojca ze wszystkich głupot, które zrobił pod wpływem różnych środków odurzających. I tak na przykład dowiedziałem się, że kiedyś dachował motorówką po wypaleniu z wujkiem sporej ilości haszyszu, a innym razem zjadł grzybki i wytarzał się w zupie na pewnym wiejskim weselu. Finał tego wykładu był jednak prawdziwym ciosem dla mnie. „A kiedyś wziąłem LSD z twoją mamą i zostałeś poczęty…” - rzekł mój tatko. Następnie zmrużywszy oczy spojrzał na mnie i przez parę chwil gapił się intensywnie. „W sumie to by wiele tłumaczyło…” - mruknął i wyszedł z mojego pokoju.
Cholera, co się właśnie odwaliło?

#XiGJu

Jakiś czas temu w liceum. Początek roku, więc ja, roztrzepana i odzwyczajona od wczesnego wstawania, na przerwie szybciutko poszłam do sklepiku, aby kupić sobie coś do jedzenia. Patrzę - drzwi od sklepiku zamknięte na klucz. Obok mnie przechodziła akurat pani szatniarka, która powiedziała, że pani od sklepiku zrezygnowała, ponieważ wprowadzono mnóstwo ograniczeń i w zasadzie nie miałaby co sprzedawać. Zrobiło mi się smutno - w końcu ta pani w prowadzenie sklepiku wkładała całe serce, uczniowie często bawili się w kasjerów, ogółem sklepik był częścią naszego uczniowskiego życia. 

Wtedy pani szatniarka nachyliła się nade mną i wyszeptała:
- Jak coś, to mam napoje za dwa złote, batoniki za trzy, a pizzerki za pięć - mrugnęła porozumiewawczo.

#7cek7

O hipokryzji słów kilka, bo to co właśnie mam okazję obserwować, przechodzi ludzkie pojęcie.

Mieszkam w dosyć małym miasteczku, gdzie ostatnio wydarzyła się pewna tragedia. Młody chłopak wyszedł z domu na miasto i po dwóch tygodniach znaleziono jego ciało. Było dużo płaczu i rozpaczy, bo to ojciec dwóch małych dzieci był. Matka tych dzieci oczywiście w żałobie, bardzo w żałobie, nawet wywiadów do lokalnych gazet udziela pokazując smutną minkę i świeżo wydrukowane czarno białe zdjęcia. Dziewczyna pisze wszędzie posty o stracie i miłości, tak się rozpędziła ze zgarnianiem fejmu lokalnej młodej wdówki, że zapomniała skasować publiczne posty, w których oczerniała tego chłopaka.

Ona, trochę zakompleksiona dziewczyna ze wsi, on chłopak dobry ale prosty. On kochał dzieci nad życie, ale z nią żyć było mu ciężko, więc postanowił odejść. ale nie rezygnować z bycia ojcem. Ona za to uniemożliwiała mu kontakty z dziećmi na wszystkie sposoby, olewała go, a potem pisała na Instagramie jaki to on zły i niedobry.

Jeszcze tydzień przed znalezieniem jego ciała równo po nim jechała, miesiąc przed jego zaginięciem pisała publicznie że "dziecko mówi, że nie kocha tatusia w ogóle, tylko mamusię", a dziś mówi o tragedii jaka ją spotkała.

Oczywiście wiele ludzi znało sytuację i mniej lub bardziej dosadnie zwracało jej uwagę aby się po prostu zamknęła, ale to ją tylko bardziej nakręca i wciąż robi z siebie ofiarę. I boli mnie to, znam ją i trochę znałam jego, a relacje między nimi obserwowałam od ponad czterech lat. Jak podłym i zapatrzonym w siebie trzeba być żeby na siłę szukać atencji w takiej sytuacji? Wszyscy mówią o "narzeczonej" i dwóch półsierotach, a jakoś jego rodzice, którzy bardzo pomagali mu przetrwać to piekło, potrafią przechodzić żałobę godnie.

#FUKEK

Pamiętacie w jaki sposób Spider-Man zyskał swoją moc? No właśnie...
Otóż odkąd pralka kopnęła mnie prądem tak, że zobaczyłam małe pralki wirujące wokół mojej głowy, chodzę tak naelekryzowana, że kopię prądem ludzi poprzez przypadkowy dotyk, sprawia im to nieraz duży ból. Gdyby tego było mało, dziś kopałam sama siebie, kiedy szłam, a moje nogi się o siebie ocierały.

#UEudY

Aplikowałam na praktykę do urzędu miasta. Za jakiś czas dzwoni do mnie kobieta i mnie pyta, czemu nie stawiłam się na praktykę. Ma wszystkie moje dokumenty przygotowane, pyta czy ja to ja - wszystko się zgadza. Ja w szoku, mówię jej, że mam już coś załatwione, ale bardzo by mi na tej praktyce zależało. Kobietka kazała mi się zastanowić i oddzwonić jeszcze w tym samym dniu. Rozłączam się... kurde taka szansa! Myślę, myślę i wymyśliłam. Postaram się zrealizować dwie praktyki - nie mogę tego przepuścić! Marzyłam o tym! Dobra, oddzwaniam.
- Halo, pani dzwoniła do mnie przed chwilką w związku z praktyką studencką.
- Yyyy, wie pani co... Pomyliłam numery.
Wydusiłam z siebie jakieś do widzenia i w momencie zrobiło mi się przykro, smutno i wkurwiono.

Narobił Wam ktoś kiedyś nadziei, po czym zasadził kopa w tyłek? Chu*owe uczucie!

#fDXdK

Kiedy jestem głodna, popadam w depresyjny nastrój głęboki jak rów mariański.

Ostatnio wracając do domu po męczącym dniu, z rozładowaną komórką i pustym brzuchem, rozpłakałam się widząc ładnego chłopaka, tylko dlatego, że mój głupi móżdżek stwierdził, że żywot w roli przedstawiciela płci brzydkiej byłby łatwiejszy.

Pozdrawiam wszystkich, którzy przechodzą załamanie nerwowe tylko dlatego, że burczy im w brzuchu :D
Dodaj anonimowe wyznanie