#WI6c1

Gdy byłam mała znalazłam w łazience maszynkę do golenia, która należała do mojej siostry. Zastanawiałam się do czego służy, bo przecież kobiety nie mają zarostu. Po długich rozmyślaniach stwierdziłam, że goli się nią brwi. Dumna z siebie postanowiłam pozbyć się mego "zarostu".

Byłam bardzo zdziwiona, gdy wychodząc z łazienki, zamiast okrzyków podziwu, usłyszałam przerażony okrzyk mojej mamy.

#okBsG

Wydarzyło się to przed '96 rokiem, gdy byłem małym chłopcem. Mieszkam i wychowałem się na wsi. Pewnego dnia udałem się z mamą do mojego sąsiada. Mama była zajęta rozmową z nim, ja natomiast udałem się za budynek gospodarczy, gdzie zauważyłem parę małych kaczuszek chodzących po pełnym zbiorniku na gnojówkę.

Postanowiłem podejść do nich i złapać jedną z nich, ot tak, jak to małe dziecko. Niestety nie przewidziałem, że parolatek nie będzie chodzić po gnojówce tak swobodnie, jak te małe puchowe kuleczki. Po paru krokach zapadłem się prawie całkowicie. Ledwo udało mi się wyjść z powrotem. W zasadzie dobrze, że wtedy nie zginąłem. Nie wyobrażam sobie, co miałbym napisane na nagrobku. 

Cały brudny, śmierdzący i oklejony słomą, wróciłem do mojej rodzicielki. Mina jej i naszego sąsiada była bezcenna. Od tego czasu byłem nazywany pieszczotliwie "małym gnojkiem", a koledzy z podwórka śmiali się z następującego dowcipu "Po co Jarek wchodzi do gnoju? Po szyję".

#jg8ax

Nie wiem dlaczego wszyscy krytykują wszystko. Moją dziewczynę na przykład kręci (i mnie też), jak jestem kobietą. Specjalnie zamówiliśmy dla mnie kozaki szpilki na platformie, rozmiar 42, perukę fajną naturalną. Mam taki plus, że jak dziewczyna zrobi ze mnie kobietę, to wyglądam bardzo, ale to bardzo kobieco. Czasami wychodzę razem z dziewczyną do klubu jako dwie laski, czasem udajemy parę. Pewnie zaraz będę miał komentarze pod spodem, że chyba mi się to przyśniło - ja nie każę nikomu wierzyć. Ludzie mają różne fantazje, my mieliśmy taką i raz na jakiś czas to robimy. Jestem zdania, że ma się jedno życie. Nie dwa, nie trzy, nie cztery, tylko jedno, i w życiu trzeba wszystkiego spróbować.

#UK2Je

Zemdlałam z wrażenia na własnym ślubie. Nic wielkiego, kilka sekund cucenia i mogłam wydusić tekst przysięgi do końca. Najlepsze jest jednak to, że moja przyszła teściowa uznała, że zrobiłam to celowo, żeby uwaga wszystkich tego dnia skupiała się na mnie, a nie na nas obojgu. Obawiam się, że to będzie ciężka współpraca…

#NZ4mh

Jestem z moim facetem Mateuszem od ponad 7 lat. Przez pierwsze 5 było mi z nim naprawdę dobrze. Jak w każdym związku - raz lepiej, raz gorzej, ale wiedziałam, że mogę na niego liczyć, myślałam o nim w kategorii "mężczyzna życia". Jednak od 2 lat czuję, że moje uczucie do niego wygasa.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio powiedziałam mu, że go kocham (nawet nie chcę tego robić, bo zdaję sobie sprawę jak nieszczerze mogłoby to brzmieć). Nie mam ochoty na seks z nim, ani żaden inny kontakt fizyczny. Jedno się nie zmieniło - nadal lubię spędzać z nim czas, mamy identyczne zainteresowania, nigdy nie spotkałam osoby, z którą tak zgadzałyby mi się gusta jak z nim. Jednak kiedy spędzam z nim czas to czuję się jakbym spędzała go z kumplem.

Dzięki niemu poznałam fantastycznych ludzi (jest bardzo towarzyską i lubianą osobą, a ja zawsze marzyłam o paczce przyjaciół i dopiero dzięki niemu mam taką ekipę), z dwoma osobami się naprawdę zaprzyjaźniłam. I to jest powód dla którego nie chcę się z nim rozstać - wiem, że to egoistyczne i perfidne, ale boję się, że jak go zostawię, to stracę kontakt z tymi wszystkimi ludźmi, bo oczywistym jest, że staną murem za nim. Prawda jest taka, że bardziej zależy mi na naszych kumplach i kumpelach niż na nim. Chciałabym móc się z nim kumplować i trzymać z paczką, ale wiem, że to nierealne, w końcu tekst "zostańmy przyjaciółmi" to bujda. Boję się samotności, przez co tkwię w nieszczęśliwym związku, który coraz trudniej mi zakończyć.

#7BAw5

Jestem lekarzem pediatrą, za chwilę skończę 35 lat.
Z tej okazji chciałbym spełnić jedno z wieloletnich marzeń, a mianowicie tatuaż.
Nic wulgarnego ani kontrowersyjnego, smok na lewym ramieniu w stylistyce mangi.
Moja żona, rodzina i część współpracowników uważa, że oszalałem.
Twierdzą, że mogę przez to mieć problemy ze zmianą pracy czy stracić prywatnych pacjentów.
Tatuaż powinien skrywać się pod krótkim rękawkiem, ale wiadomo, że w różnych koszulach rękawy są różne.

Myślicie, że mogę zapłacić za to cenę zawodową?
Czy w waszych oczach lekarz z tatuażem na ramieniu (nie szyi czy głowie) zasługuje na mniejsze zaufanie?

#1T7xa

Studiuję w mieście innym niż rodzinne, jednak z powodu wirusa wróciłam do macierzy. Dziwnie było spędzać tyle czasu z bliskimi - ot, 4 rok studiów już za mną, to się człowiek odzwyczaił. Jednak nie tylko z tego powodu. Przyczyną są... moje znikające staniki.

Zaczęło się to ok. 3 miesięcy temu. Zdarza się, że po kąpieli zapominam zabrać go do pokoju. Wcześniej po prostu wracałam i brałam, ewentualnie wyciągałam z kosza na pranie, jeśli ktoś go tam wrzucił. Teraz jednak miałam problem, bo się zdarzało, że go nie było. Pytałam siostrę, czy może ona wzięła, bo mamy podobne rozmiary i mogła się pomylić. Nie, była równie zdziwiona co ja. Ba, po jakimś czasie wyznała, że jej też czasem znikają. Potem znikały mi z szafy. Po jakimś czasie się odnajdywały w nietypowych miejscach, np. na moim łóżku, gdzie praktycznie nigdy ich nie kładę. Tu już mocno się zdenerwowałam i - nie mając innego pomysłu - oskarżyłam siostrę o podkradanie. Nieźle się wystraszyła moim wybuchem, bo na co dzień jestem bardzo spokojną osobą. Ponownie zaprzeczyła, ale przyznała się, że widziała naszą mamę z nie jej bielizną w ręku.

Poczekałyśmy do momentu, kiedy wyszła na długie zakupy, ojciec był w pracy, dom pusty. Przeszukałyśmy jej szafę. I znalazłyśmy dwie sztuki moje i jedną jej, solidnie ukryte między ubraniami zimowymi.

Nie mamy pojęcia, czy to ona ich używa, czy ojciec. Na pewno na nią nie pasują, bo waży o wiele więcej niż my. Zupełnie nie wiemy, co o tym myśleć. Resztę bielizny schowałyśmy w różne miejsca, tak, żeby trudniej było znaleźć, i wciąż próbujemy się otrząsnąć z szoku.

#PTGpE

Zachciało mi się zaparzyć sobie herbatę. Jak już to zrobiłem, usiadłem na wersalce z kubkiem opartym o brzuch. Pech chciał, że dostałem wtedy czkawki i wylałem 1/3 szklanki na siebie. A że herbata była bardzo gorąca, to się poparzyłem. Mocno zabolało, więc kilka razy krzyknąłem "ku*wa, ku*wa!". 

Kilka sekund później przyszła siostra i zapytała, czemu ją wołałem i czego znowu od niej chcę.

#zkXWQ

Wiele lat temu oddałam córkę do adopcji. Musiałam, miałam 17 lat, jej ojciec zwiał, a moi rodzice nie chcieli ani słyszeć o pomocy w jej wychowywaniu. Dzisiaj pewnie obowiązuje większa anonimowość, wtedy bez problemu ustaliłam personalia jej nowych rodziców, których jako niemowlak znalazła szybko. Przez jakiś czas starałam się ją obserwować, jednak później jej rodzice wybili mi to z głowy, nie życzyli sobie odwiedzin ani jakiegokolwiek kontaktu z mojej strony.

Dzisiaj mój mąż przedstawił mi nową sekretarkę biura naszej firmy. Ze względu na inne obowiązki pozwoliłam mu przeprowadzić rekrutację samemu, żartowaliśmy sobie nawet, że w końcu musi mu się podobać – jesteśmy bardzo zgranym małżeństwem.
Kiedy usłyszałam imię i nazwisko swojej córki, prawie zemdlałam. Nie wiem, czy zdołam być profesjonalną szefową i z niczym się nie zdradzić… Nie wiem też, czy trafiła tu przypadkiem, czy może ona o wszystkim wie i mnie szukała.
Jestem roztrzęsiona.
Dodaj anonimowe wyznanie