#zkXWQ
Dzisiaj mój mąż przedstawił mi nową sekretarkę biura naszej firmy. Ze względu na inne obowiązki pozwoliłam mu przeprowadzić rekrutację samemu, żartowaliśmy sobie nawet, że w końcu musi mu się podobać – jesteśmy bardzo zgranym małżeństwem.
Kiedy usłyszałam imię i nazwisko swojej córki, prawie zemdlałam. Nie wiem, czy zdołam być profesjonalną szefową i z niczym się nie zdradzić… Nie wiem też, czy trafiła tu przypadkiem, czy może ona o wszystkim wie i mnie szukała.
Jestem roztrzęsiona.
Skoro jesteście tacy zgrani, zakładam, że powiedziałaś mu potem o sytuacji?
Potem? Chyba przedtem.. I nie skojarzyl jej z imienia i nazwiska? Chyba nie ukrywalas przed mezem ze masz biologiczna corke...
No ale chyba dziewczyna miała nazwisko po przybranych rodzicach, a i imię mogli zmienić.
Dragomir chodzilo mi o to, że jesli podzieliła się tym wyznaniem ze swoim mężem to zapewne on zna kilka podstawowych szczegółów (np płeć dziecka, imie, wiek)
Mogła wspomnieć o tym, nawet powiedzieć imię ale po co by miała mówić nazwisko, choćby sama je znała? Mąż mógł nie wiedzieć kogo przyjmuje.
ale po co by miała? Przecież to dość nieistotny szczegół w życiu, a on nie musi wiedzieć - jeszcze źle by sobie o niej pomyślał, że nie jest idealna! Albo by uciekł, zanim doszłoby do małżeństwa! :) na 99% facet nie ma pojęcia o tym, że zona w wieku 17 lat miała dziecko- wpadkę. Serio, kobiety potrafią "chować do szafy" dzieci, które posiadają, jeśli są samotnymi matkami - tylko po to aby facet za szybko nie uciekł. (Gdzie jeśli facet nie chce spotykać się z samotną matką to marnują czas swój i innych)
Nie rozumiem tego- mężowi musi się sekretarka podobać. Musi ( powinna) to być kompetentna i działać w interesie firmy, a nie podobać się szefowi.
Lepiej powiedz mężowi o córce i to jak najszybciej, ja bym się przy takich tekstach nie czuła bezpiecznie co do jego intencji wobec niej. Poza tym skoro jesteście "takim zgranym" małżeństwem, to czemu on nie wie o twoim dziecku?
Z tym podobniem tylko żartowali, autorka o tym wspomniała.
To był żart, dżizas.
Rozumiem, że to miał być żart, dżisas. Nie dla każdego żartowanie ze zdrady jest śmieszne. Czułabym się zaniepokojona nawet jeśli to "tylko żart".
Skoro jesteście, jak twierdzisz, tak bardzo zgrani to nie rozumiem, dlaczego mu o córce nie powiedziałaś.
To, że nie powiedziała mężowi, jak dziewczyna się nazywa nie oznacza, że nie wie o jej istnieniu. Po co mężowi dane tej dziewczyny? Nie są mu do niczego potrzebne.
To może z nim porozmawiaj?
Uf dobrze, że jesteś szefową. Teraz wiem, że wyznanie nie jest zmyślone :)