#BEGVM

Ostatnio jechałem autobusem nocnym do domu. Na siedzeniu przede mną usiadły dwie podpite dziewczyny, które od razu zaczęły się ze mnie śmiać. Z jakiegoś powodu uznały, że maseczka, którą nosiłem na twarzy jest czymś szalenie zabawnym. Obie niewiasty oczywiście nie miały zasłoniętych buzi. W końcu jedna z nich ostentacyjnie rzuciła w moim kierunku: „Czyżbyś tak bardzo bał się tej całej sztucznej PLANDEMII? Boisz się, że zachorujesz?”.

Nachyliłem się w ich kierunku i odparłem: „Drugi raz tego gówna nie złapię. Maseczkę noszę, aby nie zarazić innych. W tym i was”.

Jeszcze nigdy nie widziałem, aby komuś tak szybko zszedł uśmiech z twarzy. Dziewczyny, blade jak tyłek albinosa, dość szybko ewakuowały się na tył pojazdu. Gdy wysiadałem na następnym przystanku, widziałem jak smarują się nawzajem żelem antybakteryjnym...

#b2iwk

Mój chłopak zawodowo trenuje kolarstwo. Niestety niedawno połamał obie nogi, więc jeździł na wózku. Ja jako jego pomocna dziewczyna wszędzie z nim chodzę i mu pomagam w bezpiecznym poruszaniu się po ulicy. 

Pewnego dnia staliśmy w kolejce w supermarkecie. Mój ukochany bardzo się nudził, więc postanowił udawać osobę niepełnosprawną fizycznie i psychicznie. Co tu dużo mówić: robił zeza i nienaturalnie wygiął palce u rąk. Na dodatek nogi miał przykryte kocem, ponieważ przez gips mógł założyć tylko krótkie spodenki, a w takich było mu zimno. 

W pewnym momencie zaczepiła mnie starsza pani i zaczęła wychwalać, że jestem bardzo dobrą dziewczyną, gdyż "kocham sercem, a nie oczami". Zdziwiłam się, ale po chwili załapałam o co chodzi i ciągnęłam dalej kłamstwo mojego lubego. 

Kilka dni później zdjęto gips z jego nóg. Spacerowaliśmy razem po parku, gdy ponownie natknęliśmy się na staruszkę z supermarketu. Oboje dostaliśmy ochrzan. Ja za to, że zdradzam mojego niepełnosprawnego chłopaka z jego bratem, a on za to, że kradnie bratu dziewczynę.

#JLzQa

Zaskakujące jest, jak spokojnym jesteśmy narodem.

Mamy 50/50 przy wyborach - zero reakcji.
Mamy rząd, który prowadzi do dyktatury i "Voldemorta", który steruje wszystkim z tylnego fotela - zero reakcji.
Mamy pandemię, nad którą nie panują, bo nie mają pojęcia jak.
Teraz zwiększają podatki, żeby dać sobie podwyżkę. Zero reakcji.

Zanim się okopiesz w swoich przekonaniach, zastanów się. Poszedłbyś do pracy w firmie, w której szef nie ma pojęcia o zarządzaniu finansami, sam zarabia miliony, od czasu do czasu defrauduje miliony, tobie płaci psie pieniądze, a jak zaczynasz się upominać o swoje, to wprowadza prawo zamykające Ci usta i zakazujące zwolnienia się?
Niewolnictwo kiedyś też było legalne. Pytanie, czy my mamy żyć legalnie, czy poprawnie moralnie :)

#TFeqV

Wydarzyło się to, gdy chodziłam do przedszkola. Denerwowała mnie władza pań przedszkolanek, więc sprzeciwiałam się w czym tylko mogłam. Pewnego pięknego dnia postanowiłam usiąść na stole. Pani przedszkolanka widząc to, szybko podbiegła, informując mnie, że na stole się je, a nie siedzi. A ja na to: "Widocznie jest pani niedoinformowana, bo je się na talerzu!".

Rodzice zostali wezwani, ale było warto ;)

#TdY7Q

Początek roku. Wybrałem się rano na siłownię jak zazwyczaj, bo z definicji mniej ludu, więc łatwiej o solidny trening. Rzeczywiście nie pomyliłem się. Poza mną była tylko jedna osoba, chłopak na oko powiedziałbym, że mniej więcej w moim wieku. Czasem go widywałem, ale nie mieliśmy okazji zamienić nawet zdania. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że widziałem go na jednym ze studniówkowych zdjęć na fejsbuku.

Ponieważ lubię sobie pogadać, niewiele myśląc, przywitałem się i zapytałem o studniówkę uzasadniając, że widziałem go na zdjęciu. Zapytał, czy mam na myśli liceum nr2? Co troszkę mnie zdziwiło, ale przytaknąłem, że tak. Po czym on potwierdził, że rzeczywiście uczestniczył. Ja bez zastanowienia przedłużyłem temat kolejnym pytaniem, "Chyba trochę szkoda ci opuszczać szkolę? Tyle fajnych dziewczyn...". Zaśmiał się pod nosem, po czym z uśmiechem na twarzy odparł "Ja jej nie opuszczam... Ja tam uczę. Jestem księdzem".

#mUWRl

Ostatnio zaproszono mnie na grilla. Było sporo znajomych, w tym moja dobra koleżanka - Magda. Zauważyłem, że dziewczyna pije dość łapczywie i zdecydowanie za dużo. Zwróciłem jej uwagę, że to niezbyt zdrowe tak męczyć organizm napojami wyskokowymi. „Masz rację, ostatnio pozwalam sobie na więcej alkoholu” - westchnęła. - „Jak tak dalej pójdzie, to wytną mi obie wątroby”. Ryknęliśmy śmiechem, bo myśleliśmy, że to żart, ale po jej zmieszaniu szybko doszliśmy do wniosku, że koleżanka nie za bardzo wie z czego tak bardzo rechoczemy. Zrobiło się trochę niezręcznie, bo wszyscy znamy się od wielu lat i wiemy, że Magda jest na trzecim roku medycyny...

#YmxRe

W ostatnich tygodniach bardzo dużo czasu spędzałam w pracy, w ciągłym stresie. Byłam spięta i zmęczona, więc na początku mojego urlopu koleżanka zaproponowała mi wspólne wyjście do sauny. Nigdy wcześniej nie byłam w saunie, więc z wielką chęcią się zgodziłam.

Spakowałam ze sobą mój strój kąpielowy, ręcznik i japonki. Kiedy przyjechałam na miejsce, moja koleżanka już tam na mnie czekała. W szatni przebrałam się, zawinęłam w ręcznik i poszłam w kierunku sauny. Chciałam już wejść, gdy zatrzymała mnie kobieta z obsługi i powiedziała, że do środka można wejść wyłącznie nago. Nie uwierzyłam jej do czasu, kiedy nie zobaczyłam mojej koleżanki kompletnie bez żadnego ubioru. Wyjaśniła mi, że tak to już jest w tradycyjnych saunach, że ciało musi być odkryte, ale można się do tego przyzwyczaić. Na początku nie byłam do tego za bardzo przekonana, ale jak już za to zapłaciłam (nie była to tania wizyta), to szkoda by było nie skorzystać. Tak więc zrzuciłam z siebie wszystko, jedynie japonki miałam ze sobą, i zakrywając się rękami podążyłam za koleżanką. Saun było kilka rodzajów do wyboru, a w każdej z nich pełno gołych ludzi. Wśród nich zarówno kobiety i mężczyźni, wszyscy patrzyli się na mnie, a ja zawstydzona chowałam się za koleżanką.

Usiadłyśmy razem w jednym z mniej zatłoczonych pomieszczeń i spędziłyśmy tam kilkadziesiąt minut. Podczas gdy moja koleżanka leżała sobie swobodnie na plecach, eksponując swoje ciało, ja siedziałam skulona i cała czerwona ze wstydu.

Odwiedziłyśmy prawie wszystkie sauny, a ja zamiast się rozluźnić, tylko się bardziej zestresowałam. Po powrocie do domu nie mogłam w spokoju zasnąć. Przez następne kilka dni nie wychodziłam dalej niż do najbliższego sklepu, żeby nikt mnie czasem nie rozpoznał. Za każdym razem jak idę pod prysznic albo się przebieram, mam odczucie, jakby ktoś mnie obserwował. Nigdy więcej nie dam się namówić na saunę.

#jdL12

Jako może 5 letnia dziewczynka pojechałam z rodzicami, ciocią, wujkiem i kuzynostwem pod namioty. Pewnej nocy w 2-osobowym namiocie (na 2-osobowym materacu) spało 5 osób. Tata spał z brzegu i za każdym razem gdy spadał z materaca, kazał się mamie posunąć. 

Rano jak wszyscy wstali, ciocia spytała się, jak mi się spało. Odpowiedziałam, że "dobrze, ale tata całą noc mamę posuwał". Możecie sobie wyobrazić miny wszystkich.

#5e9x1

Sytuacja miała miejsce 6 lat temu w wigilię Bożego Narodzenia. Zawsze po Wigilii większość rodziny szła do dziadków, słodkości, no i oczywiście panowie nie obeszli by się bez procentów, ot, polska tradycja. Z kuzynem mieliśmy po 19 lat, więc już padało pytanie, czy reflektujemy na kielicha przed pasterką na rozgrzanie. Tak się złożyło, że i kuzyn, i ja, jak przystało na prawdziwych Polaków, nie stronimy od alkoholu. 23:15, wszyscy wychodzą do kościoła, my z kuzynem ewidentne niezadowoleni z małej ilości procentów we krwi i nagle błogosławiony wujek mówi "chłopaki, a ja mam jeszcze 0,7, ale będzie trzeba z gwinta, bez popity..." - no ale w sumie darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, to i damy radę.

Lekki mrozik był, wódka była zimna. No i sobie tak robimy flaszeczkę na placu kościelnym i wyłania się postać, no na litość boską, ksiądz proboszcz, i od razu z pytaniem "A co tu panowie robią?". Jakieś głupie wytłumaczenie trzeba było znaleźć, więc kuzyn wywalił "Aaaa... bo w kościele nie ma miejsca"... Proboszcz na to: "Mhm... W moim kościele jest miejsce dla każdego, zapraszam, zapraszam za mną", a my jak te baranki ruszyliśmy za swoim pasterzem. Przeprowadził nas poprzez zakrystię i staliśmy zaraz z lewej strony ołtarza (nie wspomnę o tym, że w kościele było takie stężenie alko w powietrzu, jak co roku zresztą, że dziw, że nie było wybuchu jak w Bejrucie), no i tak odstaliśmy 1,5 godziny z połową 0,7 schowaną w płaszczu.

Gapił się na nas cały kościół plus nasze rodziny, które mają z tego co roku ubaw, że my jako kawalerowie, "rycerze", trzej królowie nadajemy się do szopki jak mało kto. A ja myślę, że raczej osły ;)

Pilnujcie gdzie pijecie, bo może się okazać, że wcale policja nie musi być najgorszą opcją picia w plenerze :P

PS 0,7 wyzerowaliśmy zaraz po wyjściu z kościoła :)

#j7uhs

W wieku 14 lat razem z moim chłopakiem (który miał 17) postanowiliśmy spróbować naszych sił w uprawianiu seksu.
Wiadomo, wiek nastoletni to trudny wiek i różne rzeczy przychodzą do głowy.

Przyszedł do mnie późnym wieczorem (dochodziła 21.00), moi rodzice wyjechali nad morze, a ja zostałam sama z ciotką, która przychodziła tylko nad ranem.
Podszedł do mnie i rzucił mnie na łóżko (oczywiście wyznałam mu wcześniej, że jestem dziewicą) i zaczął ściągać powoli moje ubrania, stopniowo mnie  wszędzie całując.

Kiedy już chciał we mnie wejść, do pokoju weszła moja ciotka (ponieważ zepsuł się jej telefon i chciała poprosić o pomoc w naprawie). No i ujrzała nas w akcji...

Od tamtej pory nad morze jeżdżę z rodzicami. Mam 25 lat...
Dodaj anonimowe wyznanie