Wydarzyło się to, gdy chodziłam do przedszkola. Denerwowała mnie władza pań przedszkolanek, więc sprzeciwiałam się w czym tylko mogłam. Pewnego pięknego dnia postanowiłam usiąść na stole. Pani przedszkolanka widząc to, szybko podbiegła, informując mnie, że na stole się je, a nie siedzi. A ja na to: "Widocznie jest pani niedoinformowana, bo je się na talerzu!".
Rodzice zostali wezwani, ale było warto ;)
Dodaj anonimowe wyznanie
Je się z talerza, to raz. I wątpię, żeby w przedszkolu ktoś wzywał rodzica do takiej bzdurki.
Zależy ile lat temu to było.
A wezwanie mogło polegać na zgarnięciu matki z szatni przy odbiorze.